sobota, 14 września 2013

Laurence Rees: Złowroga charyzma Adolfa Hitlera || do roku 1939

O Hitlerze napisano całe biblioteki. Zasłużył? To oczywiście pytanie retoryczne. W książkach chodzi zresztą na ogół ciągle o to samo. O odpowiedź na pytanie "jak to się stało?". Nie inaczej jest w przypadku "Złowrogiej charyzmy Adolfa Hitlera" (Prószyński i S-ka, 2013) pióra Laurence'a Reesa.






Punktem wyjścia u Reesa jest charyzma jako taka. Czyli rodzaj namaszczenia, które sprawia, że inni podążają za daną osobą. Bo w sumie nie ma wątpliwości: Hitler był charyzmatyczną postacią. Ale im bardziej wchodzimy w szczegóły, tym bardziej ów charyzmat staje się kłopotliwy. Tych szczegółów  dotyczy analiza pióra historyka nazizmu.


Na pierwszy rzut oka Adolf Hitler w najmniejszym stopniu nie przypominał przywódcy: niezdolny do zwykłej ludzkiej przyjaźni ani do intelektualnej debaty, przepełniony nienawiścią i uprzedzeniami, nieumiejący kochać i "samotny", był bez wątpienia "jako postać ludzka żałosny".
Rees pisze, że, gdy Hitler miał 24 lata, nic nie wskazywało, że zostanie kiedyś przywódcą Niemiec. Malował obrazki sprzedawane turystom odwiedzającym Monachium. Wynajmował pokoik od krawca Josefa Poppa. Nosił się konserwatywnie, wkładając konwencjonalny codzienny ubiór burżułazji "czarny płaszcz i spodnie". Wyglądał do tego nieatrakcyjnie. Miał zapdnięte policzki, odbarwione zęby, "nieporządny wąs i czarny kosmyk oklapnięty na czole".

Co gorsza, nie radził sobie w relacjach.

Nie potrafił podtrzymać jakiejkolwiek przyjaźni i nigdy nie spotykał się z żadną kobietą. Wyróżniał go przede wszystkim bezmiar nienawiści. "Był skłócony ze światem - pisał August Kubizek, współlokator Hitlera sprzed kilku lat w Austrii. - Gdziekolwiek spojrzał, dostrzegał niesprawiedliwość, nienawiść i wrogość. Nic nie było wolne od jego krytycyzmu, nic nie znajdowało uznania w jego oczach...
A jednak. Jak zauważa Rees, droga Hitlera do sukcesu opierała się na jego zdolnościach retorycznych. Miał problem, by utrzymać satysfakcjonująca rozmowę w małym gronie, ale porywał tysiące. Brzmiał i zachowywał się jak fanatyk, co potwierdzają świadectwa pisane tych, którzy uczestniczyli w spotkaniach z przyszłym dyktatorem. To oni ulegli także magii Hitlera, który nie znosił sprzeciwu i nie umiał dyskutować. Na żaden temat. Rację miał tylko on. Inni się mylili. Zwłaszcza ci żydowskiego pochodzenia.

Swojemu antysemityzmowi najmocniej Hitler dał wyraz w książce "Mein Kampf" napisanej podczas pobytu w więzieniu. Żydów oskarżał tam absolutnie o wszystko. Co więcej jednak, zdradzał swój pogląd na życie i świat.

Według Hitlera żyjemy w zimnym wszechświecie, którego jedynym stałym elementem jest walka. Jeśli nie potrafisz w niej zwyciężać, to zasługujesz na śmierć. Za tą szorstką rzeczywistością walki różnych grup ludzkich o supremację nie kryje się żadna struktura moralna. "Ci, którzy chcą żyć - twierdził Hitler - niech walczą, a ci, którzy na tym świecie wiecznej walki nie chcą walczyć, nie zasługują na to, by żyć".
c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz