piątek, 20 września 2013

Muzyka książkowa: Clannad || po 15 latach

15 lat to wcale nie tak mało. A tyle właśnie minęło od wydania ostatniego albumu irlandzkiego zespołu Clannad. Dzisiaj ukazała się ich nowa płyta "Nadur" (Arc Music, 2013). To chyba dobra okazja, by zainaugurować opowieść o muzyce, która często towarzyszy podczas czytania.


Clannad pojawił się w moim życiu przy okazji serialu o Robin Hoodzie. To właśnie oni, piątka muzykalnych Irlandczyków, nagrali popularny motyw przewodni, a także ścieżkę dźwiękową do telewizyjnej produkcji. Delikatne, momentami mroczne dźwięki zapadały w pamięć. I prowokowały do dalszych poszukiwań. Stąd już był tylko krok do słynnej Enyi, czyli Eithne Brennan, która przez krótki czas zaczynała swoją karierę w Clannad.

Enya z Clannad nagrała dwie płyty, jeździła nawet z nimi przez krótki czas na koncerty, by w roku 1982 odejść wraz z menadżerem zespołu i producentem muzycznym, Nickym Ryanem. To on jest  odpowiedzialny za metodę nakładania dźwięków, co skutkuje specyficznym brzmieniem będącym czymś w rodzaju "chóru jednej osoby". Dzięki temu Enya jest niemal nie do podrobienia. Ale też, niestety, i bardzo powtarzalna.

Z zespołem Clannad jest inaczej. Jak wiele historii rodzinnych - sporo tu było kłótni, waśni, rozstań, chociaż w końcu wszyscy wrócili do siebie. I powstał "Nadur", czyli po gaelicku "natura".



Jak na pierwszą po 15 latach płytę, fajerwerków nie ma. Dominują brzmienia folkowe, czasami nawet osuwające się w klimaty country ("The Fishing Blues"). Jest oczywiście sporo melodyjnych utworów, na czele z pierwszym przebojowym "Vellum" czy z pieśnią numer dziewięć, hymnem ("Hymn (To Her Love)"). Nie mogło zabraknąć piosenek zaśpiewanych po celtycku. Gdzieniegdzie czai się melancholia, w innych miejscach dominuje radość. Ucho tęskne brzmienia zespołu na pewno ucieszy też obecność - wreszcie! - głosów męskich obok głosu Moyi Brennan, która od 1998 roku, nawiasem mówiąc, ładnie rozwinęła swoją solową karierę, publikując kilka samodzielnych albumów.

Pierwszy dzień słuchania "Nadur" to, przyznam szczerze, umiarkowany zachwyt. Nie ma tu specjalnie zaskoczeń. Zespół wyraźnie podążą utartą ścieżką. W tym sensie to bardziej powrót do źródeł niż otwarcie się na nowe brzmienia. Ale pewnie i tak muzyka będzie gdzieś sobie w tle pobrzmiewać. Zobaczymy, jak się skomponuje z... "Ostatnim rozdaniem" Myśliwskiego.

***



Trwa konkurs z Matrasem o książki Marka Krajewskiego.


Do wygrania jest 5 egzemplarzy ostatniej powieści pisarza "W otchłani mroku". Nagrodzonych ogłosimy podczas spotkania z Autorem, 25 września, po godz. 18 w Matrasie przy Rynku Głównym 23 w Krakowie.


Szczegóły TUTAJ

1 komentarz:

  1. Clannad pokochałem wiele lat temu, kiedy pierwszy raz usłyszałem piosenkę "Siuil a run".
    Niezmiernie miło mi czytać, że powracają.

    OdpowiedzUsuń