wtorek, 3 marca 2015

Kotka Mizia i zupki w torebkach

Wisława Szymborska, poetka, była szalenie niepraktyczna. Ale palić nie przestała do samego końca.


(c) SuperFantastic / Foter / CC BY

Papierosy to był jej nałóg. Zwykła nawet mawiać: "Byłam już na tylu pogrzebach ludzi, którzy nie palili". Nie dała się nigdy przekonać do porzucenia tego uzależnienia. Choć przecież doskonale wiedziała, jakie są tego konsekwencje.

Nikt przecież tyle, ile Wisława Szymborska, nie czytał literatury popularnonaukowej. Interesowała się zwłaszcza historią naturalną, ale porwać ją mogła każda książka. Publikowała regularnie recenzje z tych swoich lektur nadobowiązkowych. Tak właśnie zatytułowane tomy - "Lektury nadobowiązkowe" - ukazały się w kilku częściach.

W domu u siebie Szymborska organizowała loteryjki. Można było na przykład wygrać okulary z przyczepionymi gałkami ocznymi (otrzymał je Czesław Miłosz). Goście byli częstowani zupkami z torebek podawanymi na stosownej paterze. Zalać trzeba było sobie je oczywiście samemu, choć nie było gwarancji, że woda będzie odpowiednio podgrzana. Poetka nie miała głowy do takich rzeczy. Była przecież szalenie niepraktyczna.

W portrecie noblistki nie mogło także zabraknąć osobnego rozdziału dotyczącego tragedii sztokholmskiej. Mówi o niej m.in. prof. Teresa Walas, relacjonując nie tylko wydarzenia w Szwecji, ale także atmosferę wokół noblistki w kraju.
"Jednym z pierwszych wyzwań, jakim Michał Rusinek [sekretarz noblistki] musiał stawić czoła, był zakup i montaż automatycznej sekretarki, przed którą Wisława broniła się zażarcie, przekonując nas, że nie da sobie z nią rady. Poprosiłam Michała, żeby wybrał aparat najłatwiejszy w obsłudze, po czym powiedziałam: 'A teraz, panie Michale, przed panem zadanie bojowe: ma pan napisać instrukcję obsługi. Jeśli się to panu uda - wszystko pan potrafi'. Następnego dnia przychodzimy do Wisławy z aparatem, a Michał zaczyna czytać instrukcję: 'Rano - budzimy się'. 'No - pomyślałam - jeśli tak brzmi początek, to jesteśmy na dobrej drodze'. Za dwa dni Wisława dzwoni: 'Słuchaj - mówi z przejęciem - ten, kto wymyślił automatyczną sekretarkę, powinien dostać Nobla!'".
Ważnym bohaterem jest w książce także Kornel Filipowicz - największa miłość Szymborskiej. Na kartach przewijają się także ich koty, w tym kotka Mizia, bohaterka przejmującego wiersza "Kot w pustym mieszkaniu". Jest tu też Nawoja, siostra Wisławy.

O poetce wypowiadają się różne osoby - w tym także i przyjaciółki Szymborskiej; osoby, które ją znały z bardziej prywatnej strony. Nie znaczy to jednak, że one mówią najwięcej. Są dyskretne - tak jak dyskretna w mówieniu o sobie i swoim życiu była sama bohaterka.

W obszernej, ponad 500-stronicowej, księdze mówią postaci z różnych, jak powiedziałaby prof. Walas, konstelacji przyjaciół. Ryszard Krynicki opowiada o słynnych wycinankach, Jarosław Mikołajewski wspomina jej pobyt we Włoszech, Ireneusz Kania natomiast w błyskotliwy sposób kreśli perspektywy religijnej i filozoficznej interpretacji jej poezji.

PWN, Warszawa 2014.
Ważny to zbiór kolekcjonujący rozproszone świadectwa spotkań z Wisławą. W książce znalazło się także kilka mniej znanych fotografii. Stanowczo zabrakło jednak spójnej opowieści. Redaktorka swoją rolę ograniczyła do skrupulatnego skatalogowania pozyskanych tekstów. Trochę szkoda, bo materiałów zebrała na naprawdę ciekawą historię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz