sobota, 12 listopada 2016

#przesłuchania: Igor Kordas

"Wyobraźmy sobie taką oto sytuację: według wstępnych ustaleń i zeznań świadków, z okna siódmego piętra bloku mieszkalnego nagle wypada osoba, ponosząc śmierć na miejscu. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem można założyć, że doszło do tzw. śmierci gwałtownej, co już właściwie na samym początku daje śledczym podstawę do sformułowania trzech wersji kryminalistycznych: nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo lub zabójstwo" - mówi podinspektor policji IGOR KORDAS.

(c) Foter.com / CC0
W kolejnym odcinku cyklu #przesłuchania rozmawiam z podinspektorem policji - o kryminalistyce, grafologii i innych kryminalnych sprawkach. 

Cykl „Przesłuchania” towarzyszy Kursowi Pisania Kryminałów Miasta Literatury UNESCO, organizowanemu przez Krakowskie Biuro Festiwalowe.

MARCIN WILK: Ma Pan w ogóle czas na czytanie i oglądanie kryminałów?

IGOR KORDAS: - Przed wstąpieniem do policji zaczytywałem się w kryminałach i oglądałem namiętnie wszystkie filmy o tematyce kryminalnej. Potem, ze względu na inne zobowiązania, czytałem nieco mniej. Nie oznacza to, że całkowicie zarzuciłem kryminały.

Na przykład kogo?

W wolnych chwilach powracam do nieprześcignionego Sherlocka Holmesa, a nadto do powieści Alistaira MacLeana, Roberta Ludluma, Raymonda Chandlera, Joe Alexa, Joanny Chmielewskiej. Ujął mnie swoją oryginalnością kryminał polityczny Wojciecha Kwiatka „Obywatel”. Cenię sobie pisarstwo Katarzyny Bondy oraz Very Eikon. Za pośrednictwem YouTube oglądam zapomniany już kryminalny teatr telewizji z serii „Kobra” z doskonałą grą aktorów polskich. Jest coś frapującego w kryminałach oddziałujących niestandardowo na czytelnika czy widza, w taki oto sposób, że odbiorca zaczyna trzymać stronę przestępcy, nienawidząc przy tym brutalnej i skorumpowanej policji. Takim klasycznym przykładem jest film „Leon zawodowiec”.

To ciekawe, co Pan mówi o tym trzymaniu strony przestępcy.

To, co najbardziej mnie razi w kryminałach, to utarty schematyzm fabuły z równie utartymi charakterystykami i rolami bohaterów – nie przymierzając – zupełnie jak w westernach, w których samotny, niepozbawiony wszakże wad, lecz wzbudzający ogromną sympatię szeryf tropi złoczyńców. Miejsce akcji kryminału ogranicza się w zasadzie do jakiegoś miasta (w westernach jest to preria, Góry Skaliste lub miasteczko rządzone przez uczciwego lub mniej uczciwego szeryfa). Zakończenie w takich przypadkach jest prawie zawsze przewidywalne – dobro zwycięża zło. Aż chciałoby się dopisać na końcu formułkę, stosowaną często w bajkach: „i żyli długo i szczęśliwie”.

Zaryzykuję i spytam: jak powinna wyglądać Pańskim zdaniem idealna powieść kryminalna?

To taka, która prowadzi czytelnika przez skomplikowany proces wykrywczy, nie zawsze skuteczny, lecz ciekawy i trzymający w napięciu. Ambitny i wymagający czytelnik z pewnością nie będzie znużony zbeletryzowanymi opisami np. wyniku sekcji zwłok, badań osmologicznych, współpracy z agentami, pułapek kryminalistycznych, tajnych obserwacji, podsłuchów, metodyki sprawdzania alibi, analizy modus operandi, weryfikacji wersji śledczych, raportów profilerów, wyników badań wariografem (lie-detector), wyników wyszukiwań w policyjnych i pozapolicyjnych bazach i registraturach itd. No i najważniejsze – w XXI wieku wypadałoby się odnieść do najnowocześniejszych osiągnięć nauki i techniki wspomagającej kryminalistykę, nie wyłączając z tego obszaru informatyki śledczej i analizy kryminalnej oraz biometerii.

Pan na swojej stronie internetowej pisze, że zajmuje się „naukowymi metodami śledztwa”? Co to w zasadzie znaczy?

Naukowe metody śledztwa należy wiązać bezpośrednio z kryminalistyką, definiowaną jako nauka praktyczna, opracowującą zasady sprawnego działania, stosowania środków technicznych i laboratoryjnych metod badawczych w celu zapobiegania popełnianiu przestępstw i wykrywania ich oraz ustalania faktów mających znaczenie dowodowe w postępowaniu karnym (przygotowawczym i sądowym) albo innym (np. cywilnym). Kryminalistyka jest nauką interdyscyplinarną. Oznacza to, że wypracowując własne metody badawcze, korzysta jednocześnie z dorobku wszystkich nauk (biologia, chemia, antropologia, medycyna, fizyka itd.). Poza tym kryminalistyka spełnia cztery zasadnicze funkcje: rozpoznawczą, wykrywczą, dowodową i zapobiegawczą. Ponadto w nauce tej wyróżnia się cztery działy: technikę, taktykę, strategię oraz metodykę, z których na szczególną uwagę zasługuje technika kryminalistyczna i taktyka kryminalistyczna. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że „technika” związana jest z zastosowaniem środków, natomiast „taktyka” to nic innego jak sposoby.

To teoria. A praktyka?

Wyobraźmy sobie taką oto sytuację: według wstępnych ustaleń i zeznań świadków, z okna siódmego piętra bloku mieszkalnego nagle wypada osoba, ponosząc śmierć na miejscu. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem można założyć, że doszło do tzw. śmierci gwałtownej, co już właściwie na samym początku daje śledczym podstawę do sformułowania trzech wersji kryminalistycznych: nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo lub zabójstwo. Należy jednak pamiętać, że wersje tego zdarzenia mają, co do zasady, wyłącznie charakter alternatywny i prawdopodobny, a więc wymagają sprawdzenia oraz weryfikacji naukowymi metodami, jakie stosuje się powszechnie w logice (analiza i synteza), w ukierunkowanym procesie poznawczym (wnioskowanie dedukcyjne). Naturalnie nie można przystąpić do formułowania wersji i stawiania hipotez bez posiadania niezbędnych ku temu danych.

No właśnie. Też o tym pomyślałem, gdy Pana słucham.

Toteż podstawową czynnością procesowo-kryminalistyczną na zastanym w tym przypadku miejscu zdarzenia będą tzw. oględziny, których celem jest obiektywna rekonstrukcja (odtworzenie) przebiegu zdarzenia – jego charakteru i okoliczności, zebranie wszelkich możliwych informacji na temat zdarzenia oraz, przede wszystkim, ujawnienie i zabezpieczenie rzeczowego materiału dowodowego – w tym śladów kryminalistycznych. Rzecz jasna, oględziny nie ograniczają się wyłącznie do miejsca (wycinka jakiegoś terenu czy obiektu) oraz zwłok – mogą dotyczyć także osób i rzeczy.

To zrozumiałe.

W analizowanym przypadku miejscem oględzin będzie nie tylko teren ujawnienia zwłok, lecz również miejsce, z którego człowiek wypadł, wyskoczył, został wyrzucony itp. Oczywiście, nie należy pochopnie wykluczać wersji wyrzucenia zwłok. Konieczne jest przy tym ustalenie przebiegu toru lotu ciała z uwzględnieniem wszelkich przeszkód (balustrady, balkony, zadaszenia, anteny, lampy oświetleniowe i in.). Wielce pomocna może się okazać tutaj wiedza z zakresu biomechaniki, mechaniki i fizyki. Kluczowe dla rekonstrukcji przebiegu zdarzenia, a tym samym dla postępowania dowodowego, są ślady kryminalistyczne.

Należy ich szukać oczywiście na całym obszarze objętym oględzinami, chociaż bywa i tak, że w miarę postępu śledztwa ślady znajdowane są również poza tym obszarem.

Jak to wygląda w praktyce?

W omawianej sytuacji, kiedy doszło do upadku ciała z dużej wysokości, przydatne w procesie wykrywczym i dowodowym będą ślady i dowody ujawnione i zabezpieczone na zwłokach (głównie chodzi o rodzaj i obszar uszkodzeń ciała, ślady biologiczne, ślady daktyloskopijne, ślady wszelkich zabrudzeń oraz różnego rodzaju mikroślady). W początkowej fazie oględzin na miejscu zdarzenia zwłoki się fotografuje, filmuje oraz utrwala ich wygląd i ułożenie w inny sposób (jedną z najnowocześniejszych technik stosowanych na świecie w oględzinach miejsca zdarzenia jest użycie skanera 3D). Naturalnie, uzupełnieniem powyższych czynności, niezależnie od użytych technik, jest nadal sporządzenie stosownych opisów oraz szkiców.

Trzeba wszystko, że tak powiem, obejrzeć pod lupą.

Bogatym źródłem informacji o zdarzeniu i nośnikiem śladów są nie tylko zwłoki, lecz także odzież, w którą zwłoki są ubrane, a także wszelkie znajdujące się w ich obrębie przedmioty. Organy ścigania będą poszukiwać informacji na temat zdarzenia również w mieszkaniu denata i niewykluczone, że i w pozostałych miejscach, ale tylko w takich, w których potencjalnie mogą znajdować się ślady i dowody (np. na klatce schodowej czy w windzie bloku mieszkalnego). Katalog śladów kryminalistycznych jest imponujący.

Się domyślam...

Wyobraźmy sobie na przykład, że w pokoju denata ujawniono na filiżankach ślady tzw. czerwieni wargowej, a na drzwiach wejściowych ślady małżowiny usznej pozostawionej przez kogoś, kto przed wejściem do mieszkania starał się podsłuchać domownika. Takie, odpowiednio zabezpieczone ślady, dają podstawę do identyfikowania w ramach ekspertyzy już konkretnych osób. Z kolei na podstawie pozostawionych w popielniczce niedopałków papierosów i przyklejonej do podłogi gumy do żucia można zabezpieczyć ślady śliny, które poddaje się już w laboratorium genetycznym badaniom identyfikacyjnym. Ujawniony na stole list pożegnalny, sugerujący samobójstwo, i tak będzie poddany przez ekspertów dokumentów analizom w celu ustalenia autorstwa i wykonawstwa, a także celem ujawnienia innych ewentualnych śladów. Nieocenionym źródłem informacji są telefony komórkowe, komputery i inne nośniki informacji. Ogromne znaczenie będą tutaj miały opinie informatyków śledczych oraz specjalistów od analizy kryminalnej. Badania mechanoskopijne zamka drzwi wejściowych wykażą, czy ktoś przy nim manipulował przy użyciu tzw. pasówek, szperaczy, łamaków itp. Na firankach i zasłonach okna oraz w innych miejscach ujawnia się często mikrowłókna z odzieży osób postronnych – niewykluczone, że wśród nich również włókna z ubioru potencjalnego sprawcy przestępstwa.

Spore pole do popisu dla śledczych, przyznać muszę.

Przestępcy z reguły używają w wiadomym celu rękawiczek, ale i tu nauka nie jest bezradna – w sukurs przychodzi gantiskopia, a więc metoda identyfikacji rękawiczek na podstawie pozostawionych przez nie śladów. W tym miejscu podzielę się z niespecjalistami ciekawostką.

Bardzo proszę.

Otóż w znaczeniu kryminalistycznym za „rękawiczkę” uznaje się nie tylko jej leksykalny odpowiednik, lecz każdy wyrób, którym sprawca okrył dłoń (dłonie) w czasie popełniania przestępstwa. Może to być zatem np. skarpetka, chusteczka do nosa czy pończocha.

Sprawca przestępstwa musi w jakiś sposób dotrzeć do miejsca swojego działania, a następnie się z niego oddalić. W takim przypadku w grę wchodzi inna dziedzina techniki kryminalistycznej – traseologia, która zajmuje się badaniem śladów przemieszczania (głównie śladów stóp i pojazdów).

Nie wiem czemu, ale słowo „traseologia” skojarzyło mi się z psami.

A właśnie. Nie mniej ważnym elementem procesu wykrywczego jest użycie policyjnych psów tropiących i psów wykorzystywanych w badaniach osmologicznych (identyfikacja sprawcy przestępstwa na podstawie śladów zapachowych). To tylko niektóre możliwości zastosowania naukowych metod śledztwa w ramach techniki kryminalistycznej.

Bardzo dziękuję za te perspektywy, przy czym bardzo chętnie posłuchałbym o tym, na czym polega metoda badania autentyczności dokumentów. Sam pan rozumie, że mnie to zawzięcie interesuje.

Pojęcie „dokumentu” w prawie i kryminalistyce jest bardzo szerokie. Nie jest to zatem, jak się powszechnie uważa, wyłącznie kartka papieru z naniesionym na niej tekstem, lecz każdy przedmiot lub inny (np. komputerowy) zapisany nośnik informacji.

Należy podkreślić, że czym innym jest tzw. fałsz intelektualny, a czym innym – tzw. fałsz materialny. W tym pierwszym przypadku chodzi o nieprawdziwą treść dokumentu przy zachowaniu autentyczności materialnej, a więc formy dokumentu (oryginalne druki, pieczątki, podpisy). Fałsz intelektualny dokumentu wiąże się często z poświadczeniem nieprawdy przez urzędnika.

Czy rzeczywiście można zidentyfikować osobę na podstawie badania pisma?

Tak. Pismo człowieka jest specyficznym, wysoce zindywidualizowanym wytworem psychomotorycznym. Chociaż mogą występować pisma podobne, to jednak nigdy nie będą one identyczne. W kryminalistyce mówi się o tzw. śladzie graficznym.

Czyli czym?

To zespół cech indywidualnych, które właściwe są tylko dla konkretnej osoby. Z powodzeniem specjaliści identyfikują ludzi na podstawie ich pisma, wydając opinie kategoryczne np. w sprawach fałszerstw – bądź to wskazując na fałszerza, bądź to jednoznacznie wykluczając wykonawstwo jakiegoś rękopisu (np. testamentu). Przy użyciu specjalistycznego sprzętu i przyrządów optyczno-pomiarowych ekspert odnosi się zawsze do szerokiego katalogu graficznych cech pisma ręcznego, a więc cech: syntetycznych (typ, czytelność, stopień naturalności, etap rozwoju i in.), topograficznych (wzajemne relacje znaków i ich umiejscowienie), motorycznych (tempo kreślenia, nacisk narzędzia pisarskiego – cieniowanie linii graficznej i in.), konstrukcyjnych (budowa znaków i ich detali, wiązania znaków i in.).

Brzmi to wszystko bardzo solidnie i naukowo. Mam jednak wrażenie, że większość osób z powątpiewaniem reaguje, gdy słyszy termin „grafologia”.

Grafologia, a ściślej badania graficzno-porównawcze pisma ręcznego to jeden z działów techniki kryminalistycznej posiadający własną, wypracowaną przez naukę niezawodną metodologię badań. Ekspertyzy pisma ręcznego wykonywane są przez wykwalifikowanych i doświadczonych biegłych w laboratoriach wyposażonych w profesjonalny sprzęt optyczny (lupy, mikroskopy), rejestrujący (skanery, kamery, aparaty fotograficzne) i oświetleniowy. Oczywiście w dobie rozwoju technologicznego nie sposób sobie wyobrazić analiz pismoznawczych bez wspomagania komputerowego i odpowiedniego oprogramowania.

Czy do grafologii trzeba mieć jakieś specjalne predyspozycje charakterologiczne?

Tak jak do wykonywania każdej profesji, trzeba mieć „serce”, zainteresowanie i podstawy edukacji ogólnej na poziomie wyższym. Niewątpliwie grafologa powinny cechować cierpliwość, dociekliwość oraz dokładność. W jakimś sensie pracę grafologa porównuję do pracy zegarmistrza i osoby układającej puzzle składające się z tysiąca elementów. Jeśli jakiś domorosły „grafolog” twierdzi, że jest w stanie ocenić w kilka minut pismo, na tzw. oko, to znaczy, że niewątpliwie mamy do czynienia z dyletantem. Bywa przecież tak, iż ekspertyza jednego podpisu w kontekście obszernego materiału porównawczego zajmuje kilkanaście godzin.

Do Pana jako grafologa to chyba strach pisać cokolwiek ręcznie.

Niestety epistolografia należy już do przeszłości. Wszystkie listy, jakie obecnie otrzymuję, obleczone są w krótką formę elektronicznych e-maili i SMS-ów. Profesja, którą się zajmuję, skłania mnie niejako automatycznie do oceny krótkich rękopisów, na jakie trafiam tu i ówdzie, wyłącznie pod kątem estetyki pisma. Razi mnie spotykana coraz częściej niechlujność pisma (nie mylić z nieczytelnością). To, że ktoś pisze brzydko, to nie wynik jego złego charakteru czy rozchwianej osobowości, lecz po prostu brak dbałości o formę, a także niedostatki w procesie kształcenia pisma w wieku szkolnym.



Igor Kordas 
Emerytowany oficer policji kryminalnej, były wykładowca Zakładu Służby Kryminalnej Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Ekspert – biegły sądowy z zakresu kryminalistycznej ekspertyzy dokumentów i taktyki kryminalistycznej. Jako kryminalistyk hołduje Locardowskiej zasadzie: „czas, który ucieka, to prawda, która znika przed nami”. Strona internetowa: http://www.igorkordas.pl/.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz