Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Capote. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Capote. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

#rozmoWyliczanki: Jan Krasnowolski

- Uważam, że zadaniem literatury jest wpływanie na rzeczywistość, inaczej nasze pisanie zmienia się w czas zmarnowany" - mówi Jan Krasnowolski, którego nowa książka "Czas wilków, czas psów" właśnie się ukazała.

Jan Krasnowolski
Fot. Viola Spoz 
Marcin Wilk: Podobno historię do "Czas wilków, czas psów" znalazłeś w Llanelli w południowej Walii. 

środa, 6 stycznia 2016

Cezary Łazarewicz: "Wciąż nie jestem w stanie pojąć Mazurkiewicza"

"Gdy sobie próbujesz wyobrazić zło, wydaje się, że musi ono być odrażające. Nie przyjdzie ci do głowy, że facet, który morduje, może być elegancki, uperfumowany, nienagannie ubrany, może głaskać dzieci na klatce schodowej, przynosić zupę sąsiadom, gdy oni zachorują. A właśnie taki był Mazurkiewicz" - mówi Cezary Łazarewicz, autor książki "Elegancki morderca".

(c) materiały prasowe / Foksal / wyliczanka.eu
Marcin Wilk: A jednak chyba jestem lokalnym patriotą. W każdym razie trochę się ucieszyłem, gdy dowiedziałem się, że napisałeś o moim mieście. 

Cezary Łazarewicz: Krakowa bardzo dobrze nie znam. Posłużył mi on jednak jako tło dla zdarzeń, które opisuję w książce. Rzecz rozgrywa się w latach 40. i 50. ubiegłego wieku. Musiałem odtworzyć atmosferę, jaka panowała w tamtych bardzo ciekawych czasach. Tuż po wojnie do tego niezniszczonego miasta przyjeżdżali przecież wszyscy z całej Polski. To był ewenement na skalę kraju.

poniedziałek, 25 maja 2015

Pięćset zatemperowanych ołówków

Truman Capote, mówiąc o innych, co rusz używał słowa "grubiański", określając w ten sposób swoich bliższych i dalszych znajomych. Ale i o sobie samym mógłby też czasem powiedzieć w taki sposób.

Truman Capote (1924 - 1984)
(c) Peggy O'Connor / Foter / CC BY-NC-SA
Capote, genialny pisarz, autor niezapomnianego "Śniadania u Tiffany'ego" i znakomitego "Z zimną krwią", do najprzyjemniejszych nie należał. Bez ogródek potrafił powiedzieć o czymś "nudy, nudy", albo o kimś "podrzędny". Tego drugiego przymiotnika użył w odniesieniu do Borgesa. Cenił zresztą niewielu sobie współczesnych pisarzy. Tylko o sobie miał jako tako względnie dobrą opinię.

czwartek, 9 maja 2013

Antykwariat: Capote || 23 lata

Obok Virginii Woolf to właśnie Truman Capote należy do moich ulubionych postaci w świecie literatury anglojęzycznej XX wieku. Pisałem kiedyś o nim przy okazji wydanej w Polsce biografii , wczoraj i dziś spędziłem natomiast pół dnia na szukaniu w Internecie materiałów audio-video z jego udziałem.



Powyższe zdjęcie wykonał Henri Cartier-Bresson, jeden z najsłynniejszych fotoreporterów, gdzieś około roku 1947. Truman Capote liczył wtedy 23 lata i już było o nim głośno. Za sobą miał książkowy debiut. Pracował również dla "The New Yorkera" i był tuż przed wydaniem głośnej prozy "Inne głosy, inne ściany" (1948).

Oglądający zdjęcie Capotego byli nierzadko poruszeni. Żeby nie powiedzieć: obruszeni. Wyzywające pozy i kusicielskie spojrzenia chłopca - bo na zdjęciach to był ewidentnie chłopiec - balansowały na granicy dobrego smaku i przyzwoitości. Ale, jak przekonywali przyjaciele i bliscy pisarza - a było to spore grono, taki właśnie był Truman. Uwodzicielski, zalotny, błyskotliwy. W rozmowie nawet jeszcze bardziej niż na zdjęciach.



Truman Capote zwraca na siebie uwagę każdym detalem. Jest niepowtarzalny. Indywidualny. Charakterystyczny, jakbyśmy powiedzieli. Wymarzony do różnego rodzaju talkshows. I faktycznie. Był pupilkiem śmietanki literackiej. Przyjacielem, znajomym, ukochanym. Był wymagającą osobą. Dużo dawał, ale też sporo oczekiwał. Wiele mówiono o jego inteligencji, wrażliwości i pamięci (ponoć zapamiętywał większość rozmów, w których uczestniczył - na tym między innymi oparł się geniusz jego najsłynniejszej książki "Z zimną krwią").

Kilka lat temu z powodzeniem Capote został sportretowany w filmie biograficznym - pisarza zagrał Phillip Seymour Hoffman. Zagrał go doskonale, nie ignorując żadnego ze szczegółów  urzekającej osobowości pisarza.

Swoją drogą, chętnie bym przeczytał niekoniecznie biografię, ale książkę inspirowaną życiem Capotego. Opowiadającą albo o niezbyt szczęśliwym dzieciństwie, albo o szalonej karierze na salonach, albo o końcówce życia. Zapadaniu się, alkoholizmie, tęsknotach i niespełnionych marzeniach. A także walce z samym sobą. Bo przecież o coś także walczył, prawda?

Czytaj także: o biografii Capotego.

***



KONKURS ze ZNAKiem



Codziennie, od poniedziałku do niedzieli, pod kolejnymi postami na blogu pojawiają się okładki książek Eduardo Mendozy, które zostały wydane w Polsce. Waszym zadaniem jest skompletowanie 7 tytułów powieści i nadesłanie ich do wtorku, 14 maja, do godziny 12 na adres wyliczanka@yahoo.pl. Nagrodą w konkursie jest pakiet książek o fryzjerze detektywie: "Przygoda fryzjera damskiego", 'Sekret hiszpańskiej pensjonarki", "Oliwkowy labirynt" oraz "Awantura o pieniądze albo życie".

sobota, 2 maja 2009

Hotelowe życie

Absolutnie doskonała biografia Trumana Capote'ego pióra Geralda Clarke'a ukazała się u nas dopiero kilka miesięcy temu. Jakoś odkładałem jej czytanie ciągle na później. I wziąłem ją do ręki kilka dni temu w zasadzie przez przypadek.

Capote w obiektywie Henri Cartier-Bressona (1947)

Każda strona to perełka. Nie żartuję. Clarke tak solidnie zapoznał się ze wszystkimi relacjami, listami, przeprowadził kilkaset wywiadów (w tym dziesiątki z samym głównym bohaterem), przejrzał gazety i dokumenty, że gdy Capote jedzie do Paryża czy Wenecji, dowiadujemy się o aktualnych trendach w modzie czy cenach hoteli.