Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

"Jedyna". O biografii Karoliny Lanckorońskiej [moja nowa książka]

"Jedyna. Biografia Karoliny Lanckorońskiej" to moja trzecia pełna biografia. Po historii Anny Jantar i Ireny Kwiatkowskiej przyszedł czas na fascynującą podróż niemal przez trzy stulecia, w których żyła Karolina Lanckorońska, mecenaska sztuki, wspomożycielka, organizatorka życia naukowego, nowoczesna patriotka w europejskim duchu, a także miłośniczka Michała Anioła. 


czwartek, 13 kwietnia 2017

#rozmoWyliczanki: Anna Król

Że JAROSŁAW IWASZKIEWICZ był zakochany kilka razy w życiu - to raczej wiadomo. Że kochał się szaleńczo zwłaszcza w Jerzym Błeszyńskim - o tym wiedzieli już wtajemniczeni. Teraz, dzięki edycji ANNY KRÓL, każdy z nas ma okazję poznać historię tej miłości.

Anna Król
Niewątpliwie chodziło przecież o miłość. O coś pierwotnego, czasem bolesnego, poza tym rewitalizującego dojrzałego przecież już mężczyznę, jakim w drugiej połowie był Jarosław Iwaszkiewicz - poeta, prezes, polityk.

poniedziałek, 10 października 2016

Od frajera do premiera

Szczerze? Liczyłem, że więcej poczytam o Ninie Andrycz. I że w ogóle więcej się dowiem o człowieku. Ale - z drugiej strony - nie jest to zła książka. Józef Cyrankiewicz objawił tutaj to, co najważniejsze: swoje polityczne oblicze.


Wikipedia zaskakująco sporo pisze o Cyrankiewiczu. Nie tylko o jego karierze socjalistycznej i komunistycznej (bo to raczej oczywiste), ale również i o jego życiu prywatnym.

środa, 16 grudnia 2015

Tempo, ruch, barwa, energia

Sił już nie mam do tej książki. Ze dwie noce mi zabrała i ze trzy razy krztusiłem się niebezpiecznie ze śmiechu. Kuźniak owinęła sobie mnie tą Stryjeńską wokół palca. 


Stryjeńska jak Stryjeńska. Że artystka, że piękne malunki i że życie podobno ciekawe - o tym się mówiło, to się słyszało, coś tam się widziało. Ale nigdy dreszcz nie przechodził, nie elektryzowało. Ot, jedna z wielu. Dopiero teraz przyszło to coś, wraz z tą książką.

piątek, 24 lipca 2015

Pies Iwaszkiewicza

Pod koniec życia dużo żarł, cierpiał na cukrzycę i łatwo wpadał w złość, ale raczej nie przeklinał. "No chyba że był mocno wkurwiony" - dopowiada Zofia Dzięcioł, gosposia w domu Jarosława Iwaszkiewicza.

Jarosław Iwaszkiewicz podczas spotkania z czytelnikami. Lata 70.
(c) Narodowe Archiwum Cyfrowe
Zofia Dzięcioł przez wiele lat usługiwała w Stawisku, gdzie mieszkali Starzy - czyli Iwaszkiewiczowie, Jarosław z bliskimi. Zofia doskonale wiedziała więc, gdzie znajdują się pamiątki po literacie, a nawet znała ich poszczególne historie. Że pełno petów było na biurku, że sztuczną szczękę wyjmował rzadko oraz że plamił często swoje garnitury czy inne porządne ubrania.

poniedziałek, 23 marca 2015

Prawo Osieckiej

Agnieszka Osiecka urodziła się pod znakiem Wagi. Rozstawała się co krok, bo co krok się zakochiwała. Kompletnie się nie interesowała modą, choć zawsze wyglądała atrakcyjnie. Nikt jej też do końca nie rozumiał, mimo że tak skutecznie przyciągała do siebie ludzi. 

Pomnik Osieckiej w ogródku w Warszawie
(c) Eric The Fish
Osiecka była pełna sprzeczności, ale te sprzeczności ją określały. Wspomnieniowa książka o niej musi być więc gruba. Ta wydana właśnie w opracowaniu Karoliny Felberg-Sendeckiej to 500 stron gęsto zadrukowanych. Są tu historie Marka Hłaski, Henryka Berezy, Olgi Lipińskiej, Henryka Grynberga, Krystyny Sienkiewicz, Maryli Rodowicz, Aliny Janowskiej, Daniela Passenta, a nawet Jerzego Urbana. Pojawiają się także wypisy pamiętnikarskie samej Osieckiej, choć tym wierzyć trzeba z zastrzeżeniem. Poetka i pisarka, autorka wielu szlagierów, często podkolorowywała to i owo. Nie stroniła też od konfabulacji.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Wędrówki Anny

"Ślady nieobecności. Poszukiwanie Ireny Szelburg" pióra Anny Marchewki nie są typową biografią. To rozdzierający dowód na to, że pełna biografia nie jest możliwa. Zwłaszcza gdy życie wisi nieustannie na włosku.

(c) Nick Kenrick., off to Rome/one week / Foter / CC BY-NC-SA

Dla wielu "Ewa Szelburg-Zarembina" to pomnik. Konstrukcja z betonu odlanego rękoma pedagogicznych pragnień. Autorka dla dzieci. Z jakąś tam biografią. Bez szczegółów.

środa, 24 września 2014

Kobieta ze stalówki

Nie wszyscy ją lubili. A teraz, na dodatek, okazuje się, że jej życie nie było usłane różami. Oriana Fallaci wciąż pozostaje zagadką.

Wiele książek Oriany Fallaci było bestsellerami

Opublikowana właśnie w Polsce opowieść biograficzna o Orianie Fallaci nadal pozostawia wiele pytań, choć i tak bardzo zbliża się do autorki głośnej książki "Wściekłość i duma". Dowiadujemy się przecież wielu szczegółów związanych z dzieciństwem przyszłej gwiazdy dziennikarstwa, o jej pierwszych miłościach i ambicjach. Poznamy także historię z cyklu "jak hartowała się stal". Albo raczej - "jak hartowało się niezwykłe pióro".

środa, 3 września 2014

Grechuta bez zarzutu

Marek Grechuta z książki Majewskiego okazuje się przede wszystkim artystą. Bo człowieka jest w tym portrecie niestety już nieco mniej.

Pomnikowy Grechuta
(c) magro_kr / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivs 2.0 Generic (CC BY-NC-ND 2.0)
Że Marek Grechuta miał niezwykłą biografię - czuje się to od pierwszych stron, w których mamy szczegółowe opisy pochodzenia artysty i jego kontaktu ze światem sztuki. Autor, wyraźnie oczarowany Grechutą, kolejne karty opowieści o swoim bohaterze przekłada z czcią i szacunkiem. Tu nie ma miejsca na rysy. Ani na cienie.

piątek, 14 marca 2014

Mama jest tylko jedna

Gdy Muminki okazały się bestsellerem, rozrastały się. Ich brzuszek był coraz większy i większy. Ale Tove Jansson nie była z tego powodu najszczęśliwsza.


Sława przyszła stosunkowo późno. Bo Tove Jansson, zanim była rozpoznawalna i bogata - dzięki "Muminkom" oczywiście - najpierw zajmowała się malarstwem. Które bardzo kochała i któremu poświęcała bardzo wiele uwagi i czasu. Malarstwem, a właściwie uprawiała coś, co dziś nazwalibyśmy sztukami wizualnymi. I to szeroko pojętymi. Bo poza obrazami, "kleciła" (jak sama lubiła mawiać) rożne gatunki, różnymi technikami. 

Zaczynała jeszcze jako mała dziewczynka. Pierwszy obrazek satyryczny opublikowała jako piętnastolatka, swój pierwszy obraz wystawiła w roku 1933, pierwszą wystawę miała w 1937. Malowała, rysowała dla reklamy, projektowała. Praca, praca, praca. Tym żyła. Malarstwem, a potem też pisaniem.

Swoje pierwsze dzieła Tove publikowała we własnym wydawnictwie, z własną oprawą graficzną (podobnie jak czynił to młody Beksiński z książki, o której jakiś czas temu pisałem na Wyliczance). Tove pilnowała wszystkiego od A do Z. Ta potrzeba pewnego rodzaju kontroli będzie jej zresztą długo towarzyszyła, chociaż autorka będzie musiała w pewnym momencie puścić cugle. Muminki zaczną przecież żyć po swojemu - niekoniecznie zgodnie z intencjami Jansson.

wtorek, 25 lutego 2014

Beksińscy - instrukcja obsługi

Od książki Magdaleny Grzebałkowskiej o Beksińskich trudno się oderwać. Wchłania i zagarnia. Aż człowiek w pewnym momencie czuje się nieswojo.


Na czym to polega? Nie wiem. Choć - teraz, z lekkiego dystansu, gdy zamknąłem już po lekturze ten opasły tom - mogę się domyślać. Najpierw przecież jest śmierć. I to tragiczna. Połączona z pewnego rodzaju nieczułością. Czyli wstrząs podwójny, od razu wprowadzający nas przy okazji w istotę rzeczy: trudy relacji między ojcem i synem. A także relacji między sobą a sobą.

czwartek, 16 stycznia 2014

Bohater epoki wyzwolenia

Reiss wyraźnie polubił Dumasa. Ale czy Dumas polubiłby Reissa? Pewnie tak. Połączyłaby ich magiczna umiejętność pasjonującej opowieści.

Przeł. Marek Fedyszak. WL, Kraków 2014.
"Czarny Hrabia" - tak musiała się nazywać książka o kolorowym Dumasie i tak w istocie się nazywa.
Jej podtytuł mówi nawet więcej: "Chwała, rewolucja, zdrada i prawdziwy hrabia Monte Christo". W takim brzmieniu opowieść Toma Reissa, amerykańskiego pisarza, ukazała się oryginalnie w roku 2012 i miała, jak czytamy w skrótowych informacjach, prezentować życie i karierę Dumasa jako żołnierza i oficera odbywającego służbę podczas rewolucji francuskiej.

Ukazuje? A jakże. Ukazuje także i jego działania we Włoszech oraz w Egipcie, gdzie przebywał jako żołnierz Napoleona. Co więcej, Reiss pisze więcej niż tylko o sprawach militarnych. Pokazuje też żywot niewolniczy oraz życie człowieka rasy mieszanej w czasach Francuskiego Imperium Kolonialnego. Zdradza także, co zainteresuje może najbardziej miłośników francuskiej literatury XIX wieku, kulisy powstania "Hrabiego Monte Christo" i "Trzech muszkieterów", czyli najbardziej znanych powieści Alexandre'a Dumasa syna.

A Alexandre Dumas starszy, bohater historii Reissa, urodził się w 1762 roku jako syn szlachcica ukrywającego się przed rodziną oraz prawem. Szlachcic ów spłodził chłopca z czarną niewolnicą. Jakiś czas po jego narodzinach - a miało to miejsce we francuskiej kolonii Saint-Domingue (później Haiti) - ojciec odzyskując prawa do majątku, zamieszkał wraz z nim w przepychu i luksusie nieopodal Paryża.

Niezły start, prawda? A to dopiero początek.

czwartek, 28 listopada 2013

Niebezpieczeństwa biografii Gałczyńskiego

Gałczyńskiego koleje losu różnie się układały. I nic nie wskazuje na to, by się miały one zmienić. Nawet po jego śmierci.

Znak, Kraków 2013.
Oto bowiem Anna Arno, tłumaczka, znana także z łamów np. "Zeszytów Literackich", piekielnie pracowita - podobnie jak Gałczyński - napisała biografię, która jest w zasadzie impresją malarską, jakiej nie powstydziłby się absolwent akademii sztuk pięknych. Solidny warsztat, wyważone pociągnięcia piórem (czasem słabsze, czasem mocniejsze) sprawiły, że powstała rzecz dość gruba, obficie przyprawiona cytatami, konkretna.

Poznajemy więc Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego jak należy. Czyli po kolei - najpierw spotykając na zdjęciu jego rodziców (tata był kolejarzem, mama właścicielką - raczej zamożni), potem dowiadując się, jak się sprawował w szkole (uczeń raczej średni), no i obserwując jego karierę od początku zawrotną. Był uzdolnionym czarusiem - można stwierdzić pokrótce i będzie to miało swoje uzasadnienie zarówno w jego aparycji, jak i, hm, jak to nazwać właściwie... Inteligencji? Łatwości rymowania? Nie wiem. Ale charakteryzowało go coś, co można nazwać polotem. I fantazją.

W tej książce o tym jest, choć Arno - słusznie przecież - stwierdza, że wokół Gałczyńskiego narosło wiele stereotypów. Że to poeta-pijak, kolorowy, ale współpracował. I kilka innych, raczej mało przyjemnych skojarzeń wyskakuje, gdy mowa o autorze "Zaczarowanej dorożki". Znamy je z licznych przekazów.

czwartek, 14 listopada 2013

Do rytmu z Tymańskim

Jeśli muzyka Tymona Tymańskiego jest tak porywająca jak jego autobiograficzna książka - to chyba zacznę nadrabiać zaległości.

(c) LeoAmadeus / Foter / CC BY-SA

"Jako Polak urodzony i wychowany w czasach komuny, uważałem się trochę za białego Murzyna. Myślałem sobie naiwnie, jakby po kościuszkowsku, że Polacy to tacy czarni Europy. Idealizm nie potrzebuje wielkiej wiedzy, idealizm potrzebuje zrywu i empatii" - mówi Tymański w swojej książce.

czwartek, 9 maja 2013

Antykwariat: Capote || 23 lata

Obok Virginii Woolf to właśnie Truman Capote należy do moich ulubionych postaci w świecie literatury anglojęzycznej XX wieku. Pisałem kiedyś o nim przy okazji wydanej w Polsce biografii , wczoraj i dziś spędziłem natomiast pół dnia na szukaniu w Internecie materiałów audio-video z jego udziałem.



Powyższe zdjęcie wykonał Henri Cartier-Bresson, jeden z najsłynniejszych fotoreporterów, gdzieś około roku 1947. Truman Capote liczył wtedy 23 lata i już było o nim głośno. Za sobą miał książkowy debiut. Pracował również dla "The New Yorkera" i był tuż przed wydaniem głośnej prozy "Inne głosy, inne ściany" (1948).

Oglądający zdjęcie Capotego byli nierzadko poruszeni. Żeby nie powiedzieć: obruszeni. Wyzywające pozy i kusicielskie spojrzenia chłopca - bo na zdjęciach to był ewidentnie chłopiec - balansowały na granicy dobrego smaku i przyzwoitości. Ale, jak przekonywali przyjaciele i bliscy pisarza - a było to spore grono, taki właśnie był Truman. Uwodzicielski, zalotny, błyskotliwy. W rozmowie nawet jeszcze bardziej niż na zdjęciach.



Truman Capote zwraca na siebie uwagę każdym detalem. Jest niepowtarzalny. Indywidualny. Charakterystyczny, jakbyśmy powiedzieli. Wymarzony do różnego rodzaju talkshows. I faktycznie. Był pupilkiem śmietanki literackiej. Przyjacielem, znajomym, ukochanym. Był wymagającą osobą. Dużo dawał, ale też sporo oczekiwał. Wiele mówiono o jego inteligencji, wrażliwości i pamięci (ponoć zapamiętywał większość rozmów, w których uczestniczył - na tym między innymi oparł się geniusz jego najsłynniejszej książki "Z zimną krwią").

Kilka lat temu z powodzeniem Capote został sportretowany w filmie biograficznym - pisarza zagrał Phillip Seymour Hoffman. Zagrał go doskonale, nie ignorując żadnego ze szczegółów  urzekającej osobowości pisarza.

Swoją drogą, chętnie bym przeczytał niekoniecznie biografię, ale książkę inspirowaną życiem Capotego. Opowiadającą albo o niezbyt szczęśliwym dzieciństwie, albo o szalonej karierze na salonach, albo o końcówce życia. Zapadaniu się, alkoholizmie, tęsknotach i niespełnionych marzeniach. A także walce z samym sobą. Bo przecież o coś także walczył, prawda?

Czytaj także: o biografii Capotego.

***



KONKURS ze ZNAKiem



Codziennie, od poniedziałku do niedzieli, pod kolejnymi postami na blogu pojawiają się okładki książek Eduardo Mendozy, które zostały wydane w Polsce. Waszym zadaniem jest skompletowanie 7 tytułów powieści i nadesłanie ich do wtorku, 14 maja, do godziny 12 na adres wyliczanka@yahoo.pl. Nagrodą w konkursie jest pakiet książek o fryzjerze detektywie: "Przygoda fryzjera damskiego", 'Sekret hiszpańskiej pensjonarki", "Oliwkowy labirynt" oraz "Awantura o pieniądze albo życie".

niedziela, 15 maja 2011

prawie 1000 stron

Dziś kończy się 2. Festiwal Miłosza. Zostaniemy po nim z kilkoma książkami. Przede wszystkim z ogromną biografią Miłosza pióra Andrzeja Franaszka (Znak, 2011).


(...) Dyskutować z poszczególnymi faktami tej biografii - to będzie zadanie, do którego pewnie już gotują się badacze. I ci, którzy mają do Miłosza o wiele rzeczy żal. Będzie ciężko, bo - jeszcze raz powtórzmy - to naprawdę kawał dobrej roboty. Będzie też ciężko im podważyć całościowo pomysł pisarski Franaszka. Mamy tu bowiem nie tylko do czynienia z narracją spójną i potoczystą - co w języku zwykłych czytelników oznacza: "się czyta!" - ale i z piórem, które czuje materię. Wzniosłość formy, szacunek do słowa połączone z dystansem i lekką ironią, a także prowadzona z wyczuciem refleksja nad geniuszem (sam Franaszek zdaje się pisać w pewnym momencie, że to nie do końca mu się udało - ale to chyba akurat niepotrzebne zastrzeżenie) stanowią o jakości tej biografii i niebywałym jej uroku.
Franaszek pisze zresztą frazą jakby nie z tej epoki. Ot, dwa zdania z brzegu: "Wysłany na stację furman powozi bryczką ostrożnie, bo w brzuchu jego pasażerki rośnie dziecko. 30 czerwca, w znaku Raka, przychodzi na świat chłopiec, któremu na chrzcie zostaje nadane imię Czesław".
Jest tu i dostojeństwo i, nieco czasem archaicznie stylizowana, powaga pomieszania z błahością losu ludzkiego. To zdaje się w wypadku bohatera tej biografii strzałem w dziesiątkę.
Podczas spotkania promocyjnego biografii na 2. Festiwalu Miłosza obecny na dyskusji prof. Marian Stala z Uniwersytetu Jagiellońskiego powiedział, że praca Franaszka zmienia sposób patrzenia na poetę. I że książka jest tak szczegółowa i tak świetnie pomyślana, że każdy następny, kto będzie miał nowe pomysły biograficzne, będzie musiał traktować to dzieło jako ważny punkt wyjścia.
I to jest chyba dobre podsumowanie lektury tomiszcza "Miłosz. Biografia" autorstwa Andrzeja Franaszka.

Całość TU [dostęp płatny].

niedziela, 20 marca 2011

2. Zblazowanie

Dobra gawęda to podstawa. Tak chyba twierdził Henryk Rzewuski. I w sumie od tamtych czasów niewiele się zmieniło. Poza tym, że zamiast gawęd kameralnych, mamy gawędy masowe w postaci np. seriali telewizyjnych.

Tym razem, nieco archiwalnie, sięgam po biografię Françoisa Rosseta i Dominique Triaire o Janie Potockim (W.A.B., 2007). Rzecz to, w istocie, nie najnowsza, ale godna polecenia i lektury. Na kilka godzin.


Książka posłużyła mi do portreciku zamieszczonego w "Magazynie" "Dziennika Polskiego". Artykuł w całości opublikowany został 11 marca br. Teraz fragment:

2. Zblazowanie

O ile wiadomo, jak zwalczyć nudę (np. książkami), o tyle o wiele trudniej okazuje się zwalczyć swoje pochodzenie. Młody hrabia uczestniczyć musi w różnych posiedzeniach, przyjęciach, zabawach, swawolach. Ma przy okazji możliwość posłuchania plotek. Jak na przykład tej o niestrawności, "której ofiarą padł ambasador sułtana, ocalony in extremis przez osobistego lekarza Józefa II, ku wiecznej chwale medycyny europejskiej, głoszonej później w Maroku".

Nuda?

Owszem, nadal nuda. Aczkolwiek dla młodego marzyciela takie - czasem rzucone półsłówkami historyjki - stają się podnietą do działania. Wynika z tego: a to podróż na Wschód, a to do Turcji, a to do Egiptu, Holandii, Hiszpanii...

No i Maroka, by sprawdzić, jak tam rzeczywiście jest.

Zresztą w tym czasie, jako dwudziestokilkuletni hrabia, Potocki zdaje sobie sprawę, że od biesiad woli przygodę.

Wystawne życie? Raczej nie.

Etykieta? Drażni.

Biografowie Potockiego piszą piórem zdecydowanym: "Niech sobie Wiedeń będzie uwodzicielskim, zabawowym miastem, ale wezwania świata - tego prawdziwego, a nie wytwornego - są o wiele silniejsze".

Zaczyna się więc podróżnictwo w życiu Potockiego. Obfite, bo zamożny paniczyk może sobie na to pozwolić. Podróż jako doświadczenie świata ma być szansą na uwolnienie się z arystokratycznego gorsetu.

sobota, 14 sierpnia 2010

Czym jest literatura?

Guru krytyków literackich w Polsce mówi. Henryk Bereza. W zwierzeniach Adamowi Wiedemannowi i Piotrowi Czerniawskiemu.

(c) Celeste / Foter / CC BY-NC


A guru mówi tak:

>> Tu trzeba w ogóle przede wszystkim wykazać się tym, że się zna na tym, czym jest literatura. A większość tych, którzy piszą o literaturze, nie ma żadnej orientacji. Literatura, czy to będzie, nie wiem, Natasza Goerke, czy Anna Bojarska, czy Izabela Filipiak, to jest wsio ryba, to jest jedno i to samo, żadnych rozróżnień nie ma.

sobota, 2 maja 2009

Hotelowe życie

Absolutnie doskonała biografia Trumana Capote'ego pióra Geralda Clarke'a ukazała się u nas dopiero kilka miesięcy temu. Jakoś odkładałem jej czytanie ciągle na później. I wziąłem ją do ręki kilka dni temu w zasadzie przez przypadek.

Capote w obiektywie Henri Cartier-Bressona (1947)

Każda strona to perełka. Nie żartuję. Clarke tak solidnie zapoznał się ze wszystkimi relacjami, listami, przeprowadził kilkaset wywiadów (w tym dziesiątki z samym głównym bohaterem), przejrzał gazety i dokumenty, że gdy Capote jedzie do Paryża czy Wenecji, dowiadujemy się o aktualnych trendach w modzie czy cenach hoteli.