poniedziałek, 17 lutego 2014

Lektura polonistyczna z Gdańskiem w tle

Nowa powieść Pawła Huellego to książka-amulet. Spodoba się tym, którzy kolekcjonują trudno dostępne i czasem elitarne piękne wrażenia, wspomnienia, przedmioty. I lubią też posłuchać muzyki poważnej.
Okładka "Śpiewaj ogrody" trochę już ten klimat zapowiada. Kobieta jedzie na rowerze. Sfotografowana z nieco niepokojącej perspektywy, choć nie to przykuwa uwagę na pierwszym miejscu. Jej uśmiech, delikatny, być może wystudiowany, zdaje się być w centrum. I jej spojrzenie, gdzieś poza horyzont. Wszystko osnute przeszłością, czymkolwiek dalej niż dzisiaj, choć wzbudzające przecież dobre emocje.

Strasznie to mgliste, ale gdy zaczniecie czytać książkę Huellego, to właśnie mgła pojawi się najpierw. Metaforyczna przede wszystkim. Bo metafora to ważny środek komunikacji. Zostajemy więc wrzuceni w magmę wspomnień, przypomnień, sentymentów. Ta aura będzie się unosić zresztą nad całą fabułą, osnuwać bohaterów i miejsca, które - jak prędko się okaże - są bardzo istotne.

Na przykład pewien gdański dwór. To tu krzyżują się losy różnych postaci z "Śpiewaj ogrody". Grety, której mąż ma obsesje na punkcie tajemniczej opery Wagnera. Francuza, który pozostawia po sobie pamiętnik. Czy młodego chłopca, którego biografia niepokojąco podobna (czyżby?) jest do biografii Pawła Huelle.

Znak, Kraków 2014.
Jest to jednak powieść erudycyjna na pierwszym miejscu. Pełno tu nawiązań, aluzji kulturowych, unosi się w powietrzu duch Manna (i w ogóle niemieckiej powieści mieszczańskiej), są echa dyskusji filozoficznych XX wieku, nazwiska największych, które - gdy zebrać - utworzyłyby indeks istotnych lektury humanistycznych.

Wyobrażam sobie, że zadowoleni będą z tej lektury poszukiwacze tropów kulturowych, literackich toposów i tak dalej. "Śpiewaj ogrody", którego tytuł zresztą też jest literackim nawiązaniem, jest pod tym względem prawdziwą ucztą. Polonistyczną i nie tylko. Nastawieni na psychologiczne zagwozdki, fabularne skręty czy inne tego typu atrakcje, niby mniej ambitne a jednak w wielu przypadkach wciągające i nie pozwalające się odrywać od tekstu, by sprawdzać "a skąd ten cytat"/"a skąd ta aluzja", będą musieli tym razem wybrać inne powieści Huellego. Na przykład "Weisera Dawidka".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz