wtorek, 19 sierpnia 2014

Panienka z PRL-owskiego okienka

Ciepła woda jako towar luksusowy, socjologia mylona z socjalizmem i lody od Grycana. Co jeszcze trzeba, by obudzić wspomnienia?
Maluch - luksus epoki gierkowskiej
(c) Lethatechnique / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-NC-SA 2.0)
No tak, to oczywiste. O Malucha chodzi, czyli jeden z symboli gierkowskiej prosperity. Stawiany zresztą obok innych osiągnięć: proszku "IXI" uchodzącego w latach 60. za prawdziwy cud pralniczej techniki, jogurtu owocowego w kolorowych tekturowych kubeczkach i soku pomarańczowego w blaszanych puszkach. Części z Was pewnie łza w oku się zakręci na wspomnienie tychże.

Przedmioty - zwłaszcza te, które towarzyszyły młodości - często budzą sentymenty. Tak już działają pamięć i ludzka natura - gromadzą one rupiecie, czasem mocno pordzewiałe i niepotrzebne, ale ważne, bo odsyłające do pięknych chwil. Tak, poniekąd, działa też na mnie lektura książki Jolanty Wachowicz-Makowskiej "Panienka w PRL-u". Autorka dzieli się bowiem w niej swoim życiem - ale nie tyle intymnymi czy indywidualnymi szczegółami, ile przede wszystkim tym, co akcentowało jej przynależność pokoleniową, kulturową czy społeczną. No i o wielu przedmiotach z epoki przypomina.

Wachowicz-Makowska przyjęła perspektywę socjologiczną. Opisując z pamięci wybrane elementy swojego życia - dzieciństwo, szkołę, studia, pierwszą pracę - dotyka doświadczeń wspólnotowych. Są tu więc obrazki z życia w mieszkaniach kołchozowych, wspomnienia czytanek o Leninie, zapach cenionych przez młodych kanapek z ogórkiem czy litry bimbru wymienianego na inne produkty. Jest też, wiadomo, Solidarność i Jan Paweł II.

Świat nie był jednak zawsze kolorowy, sprawiedliwy i święty, o czym wiemy z historii, choć autorka - trzeba przyznać - jest uczciwa i ani nie ubarwia, ani nie poszarza obrazu rzeczywistości. Stara się przekazać detale i odszukać pewne prawidłowości. Wypowiadając swoją historię, odszukuje z jednej strony punktów wspólnych, a z drugiej nie ucieka od indywidualności. Ma w końcu za sobą ciekawe doświadczenia w redakcji "Twojego Dziecka", które kiedyś na przykład mocno walczyło o to, by psy chodziły na smyczach i w kagańcach.

Zza tych wspomnień wyłania się w każdym razie dość elegancki świat, lekko doprawiony elementami
Czytelnik, Warszawa 2007.
specyficznego komizmu. To gęsta opowieść, w której anegdota miesza się z chęcią uporządkowania pamięci. "Panienka w PRL-u" napisana jest w ironiczno-nostalgicznym tonie, zza którego przebija się ogromny szacunek do własnych wspomnień i równocześnie delikatny dystans do rzeczywistości, w której przyszło narratorce żyć. Dobry przyczynek do poznawania historii życia prywatnego w PRL-u.



Więcej nostalgii? Oto, jak Paulina Wilk przenosi w lata 80.

2 komentarze:

  1. Bardzo modny ostatnio temat, coraz więcej książek:) Ale super jak dla mnie - wspomnienia powracają i są całkiem przyjemne, mimo szarości tamtego okresu:)

    OdpowiedzUsuń