poniedziałek, 23 marca 2015

Prawo Osieckiej

Agnieszka Osiecka urodziła się pod znakiem Wagi. Rozstawała się co krok, bo co krok się zakochiwała. Kompletnie się nie interesowała modą, choć zawsze wyglądała atrakcyjnie. Nikt jej też do końca nie rozumiał, mimo że tak skutecznie przyciągała do siebie ludzi. 

Pomnik Osieckiej w ogródku w Warszawie
(c) Eric The Fish
Osiecka była pełna sprzeczności, ale te sprzeczności ją określały. Wspomnieniowa książka o niej musi być więc gruba. Ta wydana właśnie w opracowaniu Karoliny Felberg-Sendeckiej to 500 stron gęsto zadrukowanych. Są tu historie Marka Hłaski, Henryka Berezy, Olgi Lipińskiej, Henryka Grynberga, Krystyny Sienkiewicz, Maryli Rodowicz, Aliny Janowskiej, Daniela Passenta, a nawet Jerzego Urbana. Pojawiają się także wypisy pamiętnikarskie samej Osieckiej, choć tym wierzyć trzeba z zastrzeżeniem. Poetka i pisarka, autorka wielu szlagierów, często podkolorowywała to i owo. Nie stroniła też od konfabulacji.

Urodziła się w Warszawie, tuż przed wojną, w 1936 roku. Wkrótce potem z rodzicami przeniosła się do Zakopanego, gdzie chwilę pomieszkała. Osieccy prowadzili tam kawiarnię. Przed wybuchem wojny zdążyli jednak wrócić do stolicy. Agnieszka pozostała wtedy pod opieką dziadków i guwernantki. Potem Osieccy zostali zesłani m.in. do obozu pracy w Dolnej Austrii.

Pisać dziennik Agnieszka zaczęła jako dziewięciolatka. Rekonstruowała zdarzenia i notowała kilka wydarzeń bieżących. Dwa lata później wstąpiła do Związku Harcerstwa Polskiego, a w 1949 roku do Związku Młodzieży Polskiej (pełniła tam funkcję sekretarki i kierowniczki agitacyjno-propagandowej). Była już wtedy licealistką i bardzo angażowała się w pracę na rzecz innych. Została między innymi instruktorką wychowania fizycznego w Domu Harcerza, dostała także oficjalną Odznakę Przysposobienia Sanitarnego drugiego stopnia. W 1952 roku, po zdaniu matury, przyjęto ją na Wydział Filozofii Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego i zaczęła dziennikarstwo. Przez chwilę studiowała też prawo.

Kolega Osieckiej z dziennikarskich studiów: "Nie próbowała skupić na sobie uwagi".

Pierwsze artykuły publikowała m.in. w "Sztandarze Młodych" i "Po Prostu", wstąpiła także do Studenckiego Teatru Satyryków, gdzie debiutowała tekstem "Kolory". Zaczyna się wtedy Osiecka, jaką znamy: studia reżyserskie w Łodzi (od 1957), zaręczyny z Markiem Hłasko (1958), współpraca z Andrzejem Jareckim i Konradem Swinarskim, nagrody w Opolu, ZAiKSu, hasło "Coca-cola to jest to", Maryla Rodowicz, kolejne rozstania i romanse.

Długa jest lista osób oczarowanych Agnieszką Osiecką i dzięki książce Felberg-Sendeckiej można ją oczywiście zrekonstruować. Obok mężczyzn pojawiają się też kobiety, a autorka - w przeprowadzanych przez siebie rozmowach z osobami wspominającymi - wprost pyta o biseksualność Osieckiej.

Ważnym, ale i dramatycznym momentem w tym życiorysie, jest oczywiście związek z Danielem Passentem, z którego zrodziła się Agata. Osiecka miotała się w tej relacji, nie czuła się spełniona i po kilku latach chciała odejść od Passenta. Niestety uciekła wtedy też od córki.

Wspominający Osiecką podkreślają, że była różnorodna. Co - w przełożeniu na drukowane w tym tomie wspomnienia - oznacza, że ciężko ukuć jedną definicję o niej. Autorka opracowania pisze nawet o "prawie Osieckiej", jakby chodziło o istotę, dla której trzeba stworzyć osobną przestrzeń.

Z pewnością była indywidualnością, kimś wyjątkowym, postacią, która uwodziła wciąż nowe osoby. Jednocześnie wolała stać z boku, nie lubiła być w centrum uwagi, była wycofana i bardzo często zwyczajnie w świecie zagubiona.

"Koleżanka" jest jak pudło z pamiątkami. Karolina Felberg-Sendecka, edytorka "Dzienników"
Dom Wydawniczy PWN, Warszawa 2015.
Osieckiej, nie hierarchizuje wspomnień. Zadanie ułożenia opowieści pozostawia nam. Dlatego pewnie obszernym tekstom, np. Jana Borkowskiego, towarzyszą krótkie wypisy. Sama Osiecka zaś pojawia się w różnych kontekstach, widziana przez bliskich i przyjaciół, ale też i przez współpracowników. Bohaterka nadal pozostaje zagadką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz