Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblioteka Narodowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblioteka Narodowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 czerwca 2015

Warsztat pracy: Sylwia Chutnik

"Robię plan, notatki, rysunki. Jestem osobą poukładaną i nudną. Wszystko mam zaplanowane jak urzędniczka" - mówi Sylwia Chutnik.


(c) Krzysztof Dubiel / Instytut Książki
Marcin Wilk: Muszę od tego zacząć rozmowę z Tobą: jak wyglądała Twoja praca, gdy byłaś mamą?

Sylwia Chutnik: Pisałam pracę magisterską z synem na kolanach, byłam mistrzynią w pisaniu jedną ręką na klawiaturze. Ale wtedy jeszcze nie pisałam zawodowo, to raczej były pojedyncze teksty/zlecenia. Kieszonkowy atlas kobiet pisałam, kiedy syn miał 4 lata.

wtorek, 12 listopada 2013

Literatura wagonowa

Dworce to jeden z ważnych tematów najnowszej książki Murakamiego. Określenie "literatura wagonowa" nie budzi jednak dobrych skojarzeń.

Jeden z najsłynniejszych literackich dworców. Kojarzycie książkę?
Wagon to dziwna przestrzeń, w której spędza się kilka godzin. Człowiek spojrzy w okno, coś pomyśli, kogoś spotka, coś pogada. Czasem, aby zabić czas, sięgnie po książkę. Jakąś taką najlepiej mało skomplikowaną.

Już teraz wiecie, skąd się wzięło i co oznacza pojęcie "literatura wagonowa"?

Literatura ta nie pozostawia po lekturze żadnych pytań ani refleksji (zresztą nie po to jest pisana), jest skrajnie schematyczna i maksymalnie typowa dla reprezentowanego gatunku powieści - najczęściej jest to romans, powieść sensacyjna lub science-fiction. Jest to literatura na wskroś szablonowa.
Nazwa wywodzi się od jednego z praktycznych zastosowań tego typu lektury - czyli od czytania w podróży. Książki zawierające tego typu literaturę są wydawane celowo w miękkich okładkach i w takim formacie, aby dawały się łatwo pomieścić w kieszeni lub podręcznej torbie podróżnej. Są również drukowane na papierze miernej jakości, często przypominającym papier gazetowy. Adekwatna jest również cena. Wszystko po to, aby nie żal było pozostawić książkę po przeczytaniu w przedziale, lub wyrzucić, jako że książki te są często traktowane jako wyrób jednorazowego użytku. Objętościowo tekst jest dostosowany do typowej podróży, np. pociągiem. Również skład książki jest opracowany z myślą o czytaniu w nie zawsze wygodnych warunkach - litery są zwykle w trochę większym stopniu pisma, wiersze tekstu skrócone a interlinia powiększona - wszystko, aby możliwe było czytanie podczas podróży.
Tyle wikipedia, która dopowiada, że literaturę wagonową czytają ludzie z wyższych sfer, traktując ją jako swoisty relaks. Och, doprawdy urocze zastrzeżenie. Pewnie na wypadek, gdyby ktoś próbował postrzegać czytającą arystokrację przez pryzmat literatury niskich lotów. Arystokracja nie lata przecież nisko. Nigdy.

sobota, 22 czerwca 2013

Weekend w antykwariacie: Jan Kochanowski || urodzony w roku 1530

Biblioteka Narodowa zorganizowała imieniny Jana - wielką imprezę literacką. Pomysł świetny. Podobnie jak i patron. Jan Kochanowski.


J.K. to gwiazda na niebie literatury polskiej. Gwiazda renesansowa, oczywiście.

Urodzony w roku 1530 prowadził żywot bardzo podobny do współczesnego pokolenia zamożnych 20-latków. Europejczyk, wędrujący po różnych krajach (wtedy stypendia określano mianem mecenatu), służył na najwybitniejszych dworach, co można - baaaardzo metaforyzując - potraktować jako współczesne komponowanie zawodowego c.v. Jak to się dzisiaj mówi: zdobywał doświadczenie i kontakty.

Ówczesnym językiem angielskim, czyli takim, w którym robiło się międzynarodową karierę, była łacina. W tym też języku Kochanowski zaczął pisać. W tamtej epoce wygrywał ten, który opanowywał reguły określonych gatunków i umiał korzystać z erudycji. Pierwsze teksty Kochanowskiego to ody albo pieśni. Coś w rodzaju współczesnych wierszy. Choć oczywiście - w odróżnieniu od dzisiejszych rozbuchanych fraz - skonstruowane z przejrzystą i matematyczną precyzją.

Kochanowski pisał o wszystkim, a wiele tematów, które poruszał nader swobodnie - włącznie z lekkim prowadzeniem się czy innymi drastycznościami ludzkiej natury - w późniejszych, bardziej "zachowawczych" epokach, często szokowało. Poeta był jednak doskonale obyty z życiem. Nie obce były mu zarówno piękno czy cnoty, jak i brzydota oraz występek. W tamtych czasach prawdziwie oświecone umysły nie uciekały od konfrontacji z życiem, kierując się regułą "człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce".

Autor "Fraszek" zetknął się zresztą ze światem w różnych przejawach. Nie stronił od różnorodności na wielu planach. Także tym religijnym, choć wobec teologii zawsze zachowywał dystans. Chłodny renesansowy dystans. Równocześnie jednak Jan Kochanowski podpisywał się w korespondencji jako "cichy ksiądz w kapitule", czyli proboszcz poznański. Dzięki takiemu tytułowi Kochanowski mógł zabiegać o uzyskanie bogatego opactwa i ofiarować swoje parafrazy psalmiczne monarsze. Zachowując oczywiście niezależność. Jak przystało na prawdziwego twórce.

Ale żebym, wygnawszy niedostatek z domu,
Tym głośniej śpiewał, a nie podlegał nikomu.

Ot, pieniądze. Pod tym względem od czasów Kochanowskiego niewiele się zmieniło.

***

Trwa KONKURS, w którym do wygrania książki Romy Ligockiej.