Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pogranicze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pogranicze. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 czerwca 2013

Premiera: Laignel-Lavastine || trzech przedstawicieli Europy Środkowej

"Największym niebezpieczeństwem dla Europy jest zmęczenie" - mówił filozof Edmund Husserl na kilka lat przed wybuchem drugiej wojny światowej. Dziś, na początku XXI wieku, zmęczenie Europy jako zagrożenie wciąż powraca. Także w książce Alexandry Laignel-Lavastine "Duchy Europy" (Pogranicze, 2013). Choć akurat autorka jest w kwestii Europy dość optymistyczna.


Książka francuskiej filozofki przewrotnie nosi tytuł "Duchy Europy" i krąży wokół dzieła i myśli Czesława Miłosza, Jana Patočki i Istvána Bibó. Pierwszego przedstawiać nie trzeba. Drugi to prekursor czeskiej fenomenologii, uczeń wspomnianego już tu Husserla. István Bibó z kolei to polityk i prawnik pochodzący z Węgier. 

Mamy więc trzech przedstawicieli różnych obszarów intelektualnych i różnych pokoleń. Uogólniając: pisarz, filozof, polityk. Mamy też trzy kraje, które tworzą specyficzną i dobrze opisaną oraz zmitologizowaną wspólnotę: Europy Środkowej. Mamy wreszcie bohaterów XX wieku. Bohaterów zmagań z totalitaryzmem, bezdusznością. Kogoś zbuntowanego a zarazem wciągniętego w obieg, pisząc górnolotnie, zła.

Podjęta przez te trzy filary dysydentyzmu próba głębokiego przemyślenia na nowo fundamentów etycznych cywilizacji europejskiej okazuje się dzisiaj fascynująco aktualna. Ta próba nie jest za nami, lecz przed nami. W dziele Miłosza, Patočki i Bibó Europa Środkowa lub raczej Europa jako taka znajduje swój najpełniejszy wyraz filozoficzny, moralny i polityczny. Dzieło to jest zaczynem przyszłej Europy myśli - pisze autorka.

To, co dla Laignel-Lavastine jest na swój sposób nieco obce - pamiętamy bowiem, że autorka francuska zwraca się ku Europie Środkowej - jest jednocześnie nauką bliskości. Bliskości ducha, wspólnoty i, w pewnym sensie, uczenia się na cudzych błędach.

Świadectwem długiego pobytu w jądrze ciemności jest kilka doniosłych odkryć filozoficznych Miłosza, Patočki i Bibó. Są to odkrycia zdolne odmienić naszą wizję Europy, świata, demokracji i nas samych. Od naszej determinacji, by wysłuchać ich przesłania, zależeć może to, czy nowej przestrzeni politycznej, jaką jest zjednoczona na nowo Europa, nadamy impuls, którego jej tak dotkliwie brakuje. „Czasem trzeba zejść na dno studni, by ujrzeć gwiazdy” – zapewniał Václav Havel, który na długo przed upadkiem komunizmu był uczniem Patočki.

Książka francuskiej filozofki to ostrożne i systematyczne przyglądanie się dnu studni. Szuka ona wspólnoty doświadczeń, powinowactw ducha, rozważa wreszcie styczne punkty w historii. Na nowo odbudowuje jedność Europy, nie zamazując jednocześnie jej różnorodności. Niuanse mają służyć wzajemnemu porozumieniu, edukacji, kształceniu, krytyce rozumianej jako umiejętność patrzenia na siebie bez oszukiwania. Umiejętność trudną. Ale jakże pożyteczną.

"Duchy Europy" to oczywiście książka o wielu poziomach. Z wyraźnym zacięciem filozoficzno-społecznym. To mocny esej, który niejednokrotnie prowokuje. Dużo tu optymizmu i wiary w polityczną szlachetność. Wiary pięknej, bo niestety chyba nie znajdującej uzasadnienia w praktyce życia codziennego.


Z okazji wydania książki autorka przyjechała do Polski. Będzie można ją spotkać między innymi w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie przy Rynku Głównym 25 w czwartek 20 czerwca 2013 roku o godz. 18. W spotkaniu obok Laignel-Lavastine uczestniczyć będą Krzysztof Czyżewski, redaktor serii, w której ukazały się "Duchy Europy", oraz prof. Jacek Purchla.


Czytaj także wiele notek o Czesławie Miłoszu: o jego biografii autorstwa Andrzeja Franaszka, o korespondencji z Giedroyciem, o tym jak pracowała z nim Agnieszka Kosińska, sekretarka noblisty, o "Ziemi Ulro", która patronowała 3. Festiwalowi Miłosza.

niedziela, 26 maja 2013

Weekend z poezją: Rubinstein || od 1974 roku eksperymentował

W kolekcji poetyckiej firmowanej przez Pogranicze kolejny tom. Tym razem Lew Rubinstein ze "Zdarzeniem bez nazwy".


Rubinstein to rocznik 1947, absolwent Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Przez wiele lat pracował jako bibliotekarz. Do czasu jednak.

Od pierwszej połowy lat siedemdziesiątych XX wieku związał się z ruchem tzw. kultury nieoficjalnej. Zaliczano go wówczas i potem do będącego elementem tego nurtu moskiewskiego konceptualizmu. Od 1974 roku eksperymentował z wymyśloną przez siebie formą "wierszy na fiszkach bibliotecznych". Dzięki tej "persyflażowej Wielkiej Kartotece potocznych banałów, głupstw, wykwintów niemilknącej gadaniny, zbitek frazeologicznych, imitujących cytaty z literatury pięknej i naukowej z postmodernistyczną dezynwoltura szalonego bibliotekarza" sława Rubinsteina rosła.

Od roku 1989 jego teksty ukazywały się w prasie i w wielu różnie opracowanych graficznie edycjach książkowych. Przekładany był na wiele języków - także na polski przez Adama Pomorskiego. Poniżej filmik nakręcony podczas 3. Festiwalu Miłosza, gdzie można usłyszeć w duecie Pomorskiego właśnie z poetą.


Pierwsze, co przykuwa uwagę, to forma graficzna tych tekstów. Wiersze Rubinsteina - po polsku i po rosyjsku - są jakby "rozpisane" na paski. Każdy pasek to inny fragment utworu. Czasem jest to zdanie, czasem wyraz, czasem większa wypowiedź.

Rubinstein często jest ironiczny. Ma to swój jakiś ciemny wymiar, ale z drugiej strony - jest w tym humor. I jakiś dystans. Równocześnie, poprzez styl, czuje się jakby poeta grzebał w naszych głowach. Albo zachęcał do współpracy. Przy pisaniu wiersza oczywiście.

sobota, 25 maja 2013

Weekend z poezją: Burłak || rąk dwóch

Dzisiaj, w sobotę, ogłoszono nominację do Nagrody Poetyckiej imienia Wisławy Szymborskiej. Wśród nominowanych: Justyna Bargielska, Krystyna Dąbrowska, Łukasz Jarosz, Krzysztof Karasek, Jan Polkowski. Trzymam kciuki. Do wygrania 200 tys. złotych!

Przy okazji zaprezentowano film będący elementem akcji społecznej. Dostępny on jest na stronie Facebooka Wisławy Szymborskiej.

Niektórzy lubią poezję, niewatpliwie. A skoro tak, to zaczynamy weekend z poezją zza wschodniej granicy.

Panie i Panowie, Wiera Burłak.


Poetka urodziła się w 1977 roku w Kijowie. Jest uznawana za gwiazdę współczesnej poezji białoruskiej. W swoim pokoleniu, jak czytamy w wydanym po polsku dwujęzycznym tomiku "Rękę do nogi", Burłak jest jednym z największych talentów. A do tego - robi świetne show. Mogli się o tym przekonać uczestnicy 3. Festiwalu Miłosza.

Oto jak poetka "brzmiała" podczas wieczoru poezji w Kolegiacie św. Anny na Starym Mieście w Krakowie. Przepraszam za jakość obrazu, ale tym razem dźwięk jest chyba nawet ważniejszy.


"W głębokiej, choć ironicznie naiwnej grze potocznymi stereotypami i komunałami poetyckimi Wiera Burłak nawiązuje do tradycji awangardy poetyckiej z początków XX wieku (zwłaszcza rosyjskiej) - futurystycznej, dadaistycznej, "transracjonalnej", uciekającej się chętnie do kalamburów i przekornych cytatów" - czytamy w krótkiej prezentacji Burłak w tomie opublikowanym przez Pogranicze.

Na polski poezję tę tłumaczyli Adam Pomorski i Katarzyna Kwiatkowska. Tomik daje orientację w różnorodności i specyfice komunikatów. W istocie raz po raz natykamy się na zagadki, aluzję, gry słowne. Dla lubiących ten typ wyrażania się w poezji - tomik będzie znakomitym upominkiem.


Ruch rak, nóg ruch,
Nóg trzech, rąk dwóch,
Ruch twój, ruch mój,
Ruch - tak! Ruch - stój!
Nie, w ruch! Król Ruch,
Ruch snów, ruch - duch,
Ruch - dar, ten czar,
Co smród w dom wwiódł...

[fragment wiersza "Ruch"]