Pokazywanie postów oznaczonych etykietą socjologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą socjologia. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 marca 2017

#rozmoWyliczanki: Łukasz Krzyżanowski

Wyobraźcie sobie taką oto sytuacje: wybucha wojna, tracicie dom, po latach jednak wracacie do siebie, wasi dawni znajomi i przyjaciele są jednak już jakby zupełnie innymi osobami. Zostajecie?

Łukasz Krzyżanowski
(c) wyliczanka.eu
O takiej sytuacji napisał książkę Łukasz Krzyżanowski, socjolog o historycznym zacięciu, badacz dziejów powojennej społeczności Radomia.

wtorek, 23 czerwca 2015

Inna Rzeczpospolita

Analityczny zmysł Jana Sowy rozkłada na łopatki - przede wszystkim nasze dobre samopoczucie. Jego "Inna Rzeczpospolita jest możliwa!" to rękawica rzucona wszystkim tym, którzy myślą, że jest OK.

Akt Konfederacji Warszawskiej z roku 1573 zapewniający szlachcie wolność wyznania
(c) Foter / Public Domain Mark 1.0
Już sam początek niepokoi. Sowa jako motto zamieszcza cytat "W świecie realnie odwróconym prawda jest momentem fałszu" autorstwa Guya Deborda. A towarzyszy mu cytat drugi, a właściwie inskrypcja na pomniku gdańskich robotników zabitych w grudniu 1970 roku. Brzmi ona "Oddali życie, abyś ty mógł żyć godnie".

czwartek, 17 kwietnia 2014

Bestia nie taka zła

Morderstwa, gwałty, manipulacje. Dlaczego tak fascynują? Borwin Bandelow już wie.



"Nierzadko ludzie o skłonnościach przestępczych, samolubni oraz brutalni zwodzą i wykorzystują osoby dobroduszne, fascynują" - brzmi jedno z pierwszych zdań książki "Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje?". "Dlatego katechetka wstawia się za wielokrotnym mordercą kobiet w celi śmierci, wierząc w jego niewinność. Dlatego żona nie potrafi odejść od męża, mimo że ten stale ją zdradza, nie pracuje, przegrywa pieniądze na utrzymanie i regularnie ją bije. Dlatego naród wybiera na kolejne kadencje polityka wygłaszającego porywające przemówienia na temat wartości chrześcijańskich, uczciwości i pracowitości oraz pomstującego na upadek obyczajów, a zarazem współpracującego z mafią, wąchającego kokainę, uchylającego się od płacenia podatków czy oszukującego żonę".

poniedziałek, 14 października 2013

Romby i zwierciadła, albo "co to jest kultura?"

Pisać kulturalnie a pisać o kulturze to dwie różne rzeczy. Da się połączyć jedno i drugie? Z pewnością można się postarać. Tylko co to właściwie znaczy?

Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2013.
Okładka książki Wendy Griswold "Socjologia kultury" nie napawa jednak optymizmem w tym względzie. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Troje ludzi - raczej młodych, mogą być wykształceni, pewnie są przedstawicielami klasy średniej - siedzi w kawiarni. Pewnie w jakimś raczej dużym mieście. Każdy zagarnięty przez swój kanał informacyjny. Mężczyzna z kawą wklepuje coś w przenośny komputer, kobieta z winem rozmawia przez komórkę i jeszcze jedna postać (kobieta to czy mężczyzna?) zaczytana w papierowym wydaniu gazety. Widok niezwykły chociaż nie nadzwyczajny. Wejdźmy do pierwszej lepszej kafejki, chociażby w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu czy Gdańsku. Zobaczymy podobnych ludzi. Siedzą w jednym miejscu, a jednak obok. Wydają się tak różni od siebie, a jednak coś ich łączy.

Tym czymś jest kultura - temat przewodni niewielkiego, choć rzetelnego wprowadzenia socjologicznego pióra wspomnianej Griswold. To książka adresowana do socjologów, co już samo w sobie brzmi poważnie i nobliwie, chociaż po bliższym jej przyjrzeniu okaże się, że rozświetla wiele spraw wszystkim, którzy chcą zrozumieć, na czym współczesny świat stoi.

piątek, 12 lipca 2013

Antykwariat: Socjologia kobiety || Rok 1948

Kiedyś to były koncepcje! Na przykład w takiej "Socjologii kobiety". Książka wydana w 1948 roku wydaje się przedpotopowa. Choć charakter jej wybitnie naukowy. Czyli, chciałoby się rzec, uniwersalny. Chciałoby.


Zaczyna się jednakowoż od uwagi bardzo uniwersalnej i nadal aktualnej. Tej mianowicie, że "wszelkie, chociażby najbardziej naukowe pisanie o sprawach płciowych zawsze uchodziło za rzecz wysoce drastyczną". Zaraz potem zaczynają się schody. Już to przy zdaniu na przykład następującym (ledwie następna strona wstępu):

Książka ta jest wynikiem pokonania trzech omówionych trudności kobiecej pruderii, skrupułów własnego sumienia oraz własnego subiektywizmu męskiego, pokrywającego się z opinią publiczną.

Bo jakiż jest punkt wyjścia autora do tejże pracy? Ano mocno Darwinistyczny. Konstruktywizm czy stwarzanie płci - w genderowym, współczesnym rozumieniu - obce były raczej Szanterowi, aczkolwiek trzeba mu przyznać, że delikatnie do wielu spraw podchodził. Delikatnie, czyli z dystansem i wrażliwością społeczną zarazem charakterystyczną dla przedstawicieli jego profesyi.

Ech, udziela się nieco język czytanej lektury. Udziela. Ale jak ma być inaczej, skoro czytamy takie zdania tamże:

Obaliwszy w ten sposób władzę kobiety w społeczeństwie pierwotnym, mężczyzna usiłował zlikwidować jego formalny podział na dwie grupy płciowe, stwarzając rodzaj totalizmu w ustroju patriarchalnym. Musiał bowiem rozumieć, że pozostawienie kobiety w oddzielnej grupie społecznej, aczkolwiek słabszej i podporządkowanej, może ją natchnąć do walki wyzwoleńczej i ułatwić zwycięstwo tak samo, jak podobna sytuacja odrębności grupowej ułatwiła zwycięstwo mężczyźnie.

Ot, ciekawe. Bo i faktycznie. Rozdział II dotyczy - doprawdy! - matriarchalnego ustroju społecznego. Sporo tu o obyczajach, odmałpianiu, godach miłosnych czy wreszcie - tym rozdział zamknięty jest - zwyrodnieniem dzikusów. Rozdział III kontynuuje tematykę matriarchatu, wskazując na jego podstawy biologiczne, a rozdział IV i V zajmuje się rewolucją społeczną oraz degradacją społeczną kobiety.

Potem nie przestaje być ciekawie. "Menstruacja zjawiskiem patologicznym" omawia z wielu stron zmitologizowany proces biologiczny, dotykając - dosłownie momentami - problematyki leczenia czy "niehigienicznej samoskrobanki" (!). Kolejne trzy rozdziały to poszerzenie tegoż tematu menstruacyjnego.

Od rozdziału X zaczynają się kwestie typowo społeczne. Czyli najpierw wychowanie dziewcząt, potem niewiasta wśród kapłanów i religii (podrozdział o "gloryfikacji phallusa"), czy uwagi o moralności, charakterze i samowiedzy.

Rozdział XV, "Pokojowe podłoże feminizmu", przynosi między innymi zdanie następujące:

Wiele kobiet, nasłuchawszy się sentymentalnie ckliwych deklamacyj o swym szczytnym "powołaniu macierzyńskim" i o swych ważnych "obowiązkach macierzyńskich" jako o czymś niezwykłym i niecodziennym, woli ślubować dziewictwo lub uprawiać prostytucję, byle nie parać się tym transcendentalnym macierzyństwem.

Urocze? A pewnie. Jak i pozostałe rozdziały "Socjologii kobiety". Wiele zdań i formuł wynotowanych charakteryzujących nie tyle socjologię kobiety jako taką, ale historię myśli socjologicznej w tym zakresie. Dodatkowego smaku temu obszernemu wykładowi nadaje język i fraza.Warto chyba jednak przede wszystkim nadmienić, że autor książki, Stanisław Szanter, to jedna z ważniejszych postaci pierwszej fali feminizmu w Polsce. Dla archiwistek i archiwistów feminizmu - jego praca to pozycja obowiązkowa.

Czytaj także o "Teoriach wywrotowych".