![]() |
| Akt Konfederacji Warszawskiej z roku 1573 zapewniający szlachcie wolność wyznania (c) Foter / Public Domain Mark 1.0 |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sowa. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 23 czerwca 2015
Inna Rzeczpospolita
Analityczny zmysł Jana Sowy rozkłada na łopatki - przede wszystkim nasze dobre samopoczucie. Jego "Inna Rzeczpospolita jest możliwa!" to rękawica rzucona wszystkim tym, którzy myślą, że jest OK.
Już sam początek niepokoi. Sowa jako motto zamieszcza cytat "W świecie realnie odwróconym prawda jest momentem fałszu" autorstwa Guya Deborda. A towarzyszy mu cytat drugi, a właściwie inskrypcja na pomniku gdańskich robotników zabitych w grudniu 1970 roku. Brzmi ona "Oddali życie, abyś ty mógł żyć godnie".
czwartek, 25 grudnia 2014
Prof. Misia
W Wigilię Maria Janion skończyła 88 lat. I można tylko sobie wyobrażać, jak koszmarnie musiała się wtedy czuć prof. Misia.
Prof. Misia nie lubi tej całej awantury wokół swoich urodzin. Przyjmowania, rozmawiania, oporządzania się. Zresztą, umówmy się, nawet herbaty nie ma gdzie położyć. No bo stół zrobiony z ułożonych jedna na drugiej gazet to chyba nic solidnego, czym można gości przyjąć?
Autor:
Wyliczanka.eu
o
19:04
2 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Bataille,
Białoszewski,
Foucault,
Iwaszkiewicz,
Janion,
Kristeva,
Krytyka Polityczna,
Markiewicz,
nonfiction,
Rudaś-Grodzka,
Sowa,
Szczuka,
Treugutt,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej
poniedziałek, 28 lipca 2014
Premiery: sierpień 2014
Izabela Sowa, Gaja Grzegorzewska, Katarzyna T. Nowak. Znamy i lubimy, prawda? A teraz pokażą się ich nowe książki. Podobnie zresztą jak i kolejny tom dziennika Anais Nin. Sierpień należeć będzie do kobiet.
Izabela Sowa w nowej powieści "Powrót" odsłania tajniki tatuaży. Tych na całe życie. Gaja Grzegorzewska idzie o krok dalej. Choć i u niej Kraków, podobnie jak i u Sowy, odegra ważną rolę. Katarzyna T. Nowak wyrywa ludzi ze swoich "ciepłych" kątów. A Anais Nin?
![]() |
| Co zaprezentują tym razem pisarki? (c) amphalon / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-NC-SA 2.0) |
Izabela Sowa w nowej powieści "Powrót" odsłania tajniki tatuaży. Tych na całe życie. Gaja Grzegorzewska idzie o krok dalej. Choć i u niej Kraków, podobnie jak i u Sowy, odegra ważną rolę. Katarzyna T. Nowak wyrywa ludzi ze swoich "ciepłych" kątów. A Anais Nin?
wtorek, 31 grudnia 2013
Podsumowanie roku 2013: lipiec - grudzień
Opowieść o Bukareszcie Rejmer, narracja nagrodzonej Noblem Munro albo bestsellerowa Ficner-Ogonowska? A może thriller Miłoszewskiego, totalna historia Myśliwskiego lub wyznania Tymańskiego? Która z książek drugiej połowy 2013 roku zachwyciła najbardziej?
Drugie półrocze na Wyliczance otworzyła Joanna Bator z książką "Ciemno, prawie noc", świetną i słusznie nagrodzoną Nike. Bardzo nam się podobał również powieściowy Ignacy Karpowicz.
Wakacje upływały też pod znakiem "Azylu" - nowej książki Izy Sowy. Autorka specjalnie dla nas opowiadała o tym, co sprawiło, że napisała teraz taką książkę.
W lipcu zaczęliśmy się przyglądać również filmom (już teraz mogę zapowiedzieć, że o filmach w Nowym Roku na Wyliczance będzie całkiem sporo). Z zainteresowaniem zaglądaliśmy na przykład do książki Tadeusza Lubelskiego.

Jako jedni z pierwszych sięgaliśmy po książkę Małgorzaty Rejmer "Bukareszt". I podpuszczaliśmy, by na podstawie "Teorii wywrotowych" wywrócić coś w swoim życiu.
Odnaleziona w antykwariacie "Socjologia kobiety" nie zapowiadała jeszcze przyszłych wojen o gender. "Historia urody" natomiast opowiadała o tym, jak sytuacja zmieniała się na froncie piękna i powabu. Kusiliśmy też do czytania dosłownie: fabułą i okładką powieści Daniela Chavarrii. Ale niektóre sprawy, jak doskonale wiemy, nie mogą być do końca wyjaśnione. Paranormalność? Czemu nie. Pisaliśmy o niej pod koniec lipca.
Drugie półrocze na Wyliczance otworzyła Joanna Bator z książką "Ciemno, prawie noc", świetną i słusznie nagrodzoną Nike. Bardzo nam się podobał również powieściowy Ignacy Karpowicz.Wakacje upływały też pod znakiem "Azylu" - nowej książki Izy Sowy. Autorka specjalnie dla nas opowiadała o tym, co sprawiło, że napisała teraz taką książkę.
W lipcu zaczęliśmy się przyglądać również filmom (już teraz mogę zapowiedzieć, że o filmach w Nowym Roku na Wyliczance będzie całkiem sporo). Z zainteresowaniem zaglądaliśmy na przykład do książki Tadeusza Lubelskiego.

Jako jedni z pierwszych sięgaliśmy po książkę Małgorzaty Rejmer "Bukareszt". I podpuszczaliśmy, by na podstawie "Teorii wywrotowych" wywrócić coś w swoim życiu.
Odnaleziona w antykwariacie "Socjologia kobiety" nie zapowiadała jeszcze przyszłych wojen o gender. "Historia urody" natomiast opowiadała o tym, jak sytuacja zmieniała się na froncie piękna i powabu. Kusiliśmy też do czytania dosłownie: fabułą i okładką powieści Daniela Chavarrii. Ale niektóre sprawy, jak doskonale wiemy, nie mogą być do końca wyjaśnione. Paranormalność? Czemu nie. Pisaliśmy o niej pod koniec lipca.
Autor:
Wyliczanka.eu
o
18:30
1 komentarz:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2013,
Bator,
Ficner-Ogonowska,
Gałczyński,
Kalicińska,
Karpowicz,
Meller,
Miłoszewski,
Mrożek,
Munro,
Murakami,
Myśliwski,
podsumowanie,
Rejmer,
Sowa,
Stasiuk,
Stenka,
Tymański
środa, 6 listopada 2013
Co w prasie szeleści? || Listopad 2013
Themersonowie na łamach "Literatury na Świecie", Sowa w "Lampie" i Lipska w "Krakowie". Czyli czas na przegląd prasy.
Dawno nie szeleściły kartki prasy literackiej i nie tylko. Czasy dla specjalistycznych czasopism nigdy nie były dobre, choć wydający poradniki domowe, ogrodnicze czy dziecięce, pewnie by polemizowali. I pewnie mieliby rację. Ale my jesteśmy od tego tutaj, żeby słuchać racji literatury. Zwłaszcza gdy coś ciekawego się dzieje między stronami.
"Literatura na Świecie" (9-10/2013), miesięcznik, który od kilku lat jest dwumiesięcznikiem (swoją drogą: nie wiem, po co udawać tę fikcję, ale może to jest związane z jakimiś tajemniczymi obliczeniami, których prosty czytelnik nie rozumie) poświęciła cały gruby numer Themersonom. On, Stefan, i ona, Franciszka, robili niemal wszystko. Malarstwo, grafika, scenografia, film, teatr, proza, poezja. I co tam jeszcze chcecie. Co więcej: robili to razem. Pokochali się w życiu, a do tego stanowili unikatowy artystyczny tandem. Franciszka ilustrowała pisane przez Stefana książki dla dzieci, razem nakręcili wiele filmów awangardowych, od lat 40. mieszkali w Londynie i tam - z niezłym powodzeniem zresztą - działali.
Dawno nie szeleściły kartki prasy literackiej i nie tylko. Czasy dla specjalistycznych czasopism nigdy nie były dobre, choć wydający poradniki domowe, ogrodnicze czy dziecięce, pewnie by polemizowali. I pewnie mieliby rację. Ale my jesteśmy od tego tutaj, żeby słuchać racji literatury. Zwłaszcza gdy coś ciekawego się dzieje między stronami.
"Literatura na Świecie" (9-10/2013), miesięcznik, który od kilku lat jest dwumiesięcznikiem (swoją drogą: nie wiem, po co udawać tę fikcję, ale może to jest związane z jakimiś tajemniczymi obliczeniami, których prosty czytelnik nie rozumie) poświęciła cały gruby numer Themersonom. On, Stefan, i ona, Franciszka, robili niemal wszystko. Malarstwo, grafika, scenografia, film, teatr, proza, poezja. I co tam jeszcze chcecie. Co więcej: robili to razem. Pokochali się w życiu, a do tego stanowili unikatowy artystyczny tandem. Franciszka ilustrowała pisane przez Stefana książki dla dzieci, razem nakręcili wiele filmów awangardowych, od lat 40. mieszkali w Londynie i tam - z niezłym powodzeniem zresztą - działali.
czwartek, 17 października 2013
Kto czyta - ten mistrz!
17. Targi Książki w Krakowie rozpoczną się dokładnie za tydzień. To będzie święto i prawdziwy szał. Coś, co tygrysy książkowe lubią najbardziej.
Wielkie hale przy ul. Centralnej 41A w Krakowie, gdzie co roku odbywają się Targi Książki, to z perspektywy zwykłego czytelnika świątynia rozpusty duchowo-materialnej. "Duchowo", bo chodzi o pobudzające wyobraźnie książki i inne rzeczy, a także - dla niektórych to nawet najważniejsze - o autograf ukochanego autora; a "materialnie", bo to jest dzień, w którym odwiedzający Targi zostawiają 10, 50, 100, czasem i więcej złotych, korzystając z różnych okazji na rozlicznych stoiskach.
W tym roku tych stoisk będzie ponad 500 i pewnie jest to nowy rekord targowy (te rekordy są rok rocznie podbijane). Podobnie jak i, co skrupulatnie wyliczyli organizatorzy, prawie 700 godzin spotkań z autorami książek. 700 godzin! Wyobraźcie sobie, ile to czasu. To tak jakby czytać bez przerwy 29,16 dni. Dacie radę? ;-)
![]() |
| © targi.krakow.pl |
W tym roku tych stoisk będzie ponad 500 i pewnie jest to nowy rekord targowy (te rekordy są rok rocznie podbijane). Podobnie jak i, co skrupulatnie wyliczyli organizatorzy, prawie 700 godzin spotkań z autorami książek. 700 godzin! Wyobraźcie sobie, ile to czasu. To tak jakby czytać bez przerwy 29,16 dni. Dacie radę? ;-)
niedziela, 4 sierpnia 2013
Nie trzeba wielu słów
10 fragmentów, na które natkniecie się podczas lektury "Azylu" Izabeli Sowy. I które może warto zapamiętać.
1. - A chuj z tym - mruknęła Wiktoria, rozrywając foliowe opakowanie sera.
2. Wiktoria lekko się skrzywiła. Na ogół bowiem wolała się wycofać tuż przed finałem. Nawet jeśli miała ogromne szanse na złoto.
3. "Przecież to smutne" - usłyszała wtedy. "No raczej" - zgodziła się, wbijając wzrok w swoje zniszczone od tańca stopy. "Więc czemu dowcipkujesz?" Odparła wtedy, że lata spędzone w szkółce baletowej nauczyły ją uśmiechać się, kiedy boli.
4. - Nie trzeba wielu słów. Trzeba chęci.
5. - Tak łatwo zostać katem - powtórzyła, zwracając się do suczki. - Ale ty jesteś inna. Ty nie będziesz się mścić, na nikim. Choć będziesz pamiętać.
6. Trans, les, bi, a nawet interkosmos. Czego tylko sobie zażyczysz" - mawiała Andrzela w towarzystwie. Ale kiedy zostały same, oznajmiła Wiktorii, że szufladki są do trzymania starych guzików, nie ludzi. "Ja, kochaniutka, w żadnej się nie zatrzasnę! Never!.
7. Jak ci czego trzeba, dziecko, to nie rozgłaszaj - radzili, zniżając głos - tylko bierz cichacem do
torby.
8. Ulubiony temat biednych i bogatych, starych i dzieci, tych bez szkół i z dyplomem najlepszych uczelni. Kupa, a potem seks i przemoc.
9. Wiktoria przeniosła się do Bastka na Zabłocie. Najpierw na próbę, jak podkreśliła, a potem, jak oboje uwierzyli, już na zawsze. Zawsze, prychnęła, trwa znacznie krócej niż zwykła prowizorka.
10. - Musisz pozwolić innym na wolność.
Czytaj także o "Azylu" i wywiad z Izą Sową.
1. - A chuj z tym - mruknęła Wiktoria, rozrywając foliowe opakowanie sera.
2. Wiktoria lekko się skrzywiła. Na ogół bowiem wolała się wycofać tuż przed finałem. Nawet jeśli miała ogromne szanse na złoto.
3. "Przecież to smutne" - usłyszała wtedy. "No raczej" - zgodziła się, wbijając wzrok w swoje zniszczone od tańca stopy. "Więc czemu dowcipkujesz?" Odparła wtedy, że lata spędzone w szkółce baletowej nauczyły ją uśmiechać się, kiedy boli.
4. - Nie trzeba wielu słów. Trzeba chęci.
5. - Tak łatwo zostać katem - powtórzyła, zwracając się do suczki. - Ale ty jesteś inna. Ty nie będziesz się mścić, na nikim. Choć będziesz pamiętać.
6. Trans, les, bi, a nawet interkosmos. Czego tylko sobie zażyczysz" - mawiała Andrzela w towarzystwie. Ale kiedy zostały same, oznajmiła Wiktorii, że szufladki są do trzymania starych guzików, nie ludzi. "Ja, kochaniutka, w żadnej się nie zatrzasnę! Never!.
7. Jak ci czego trzeba, dziecko, to nie rozgłaszaj - radzili, zniżając głos - tylko bierz cichacem do
8. Ulubiony temat biednych i bogatych, starych i dzieci, tych bez szkół i z dyplomem najlepszych uczelni. Kupa, a potem seks i przemoc.
9. Wiktoria przeniosła się do Bastka na Zabłocie. Najpierw na próbę, jak podkreśliła, a potem, jak oboje uwierzyli, już na zawsze. Zawsze, prychnęła, trwa znacznie krócej niż zwykła prowizorka.
10. - Musisz pozwolić innym na wolność.
Czytaj także o "Azylu" i wywiad z Izą Sową.
sobota, 3 sierpnia 2013
Likier z malin
Iza Sowa, zastanawiając się nad charakterem bohaterki ze swojej najnowszej książki "Azyl" powiedziała coś bardzo ważnego.
Brzmiało to tak:
Brzmiało to tak:
czwartek, 25 lipca 2013
Izabela Sowa: "Azylów w świecie jest mnóstwo"
Kiedyś była owocowa seria, potem cykl z Brzytwą. Po drodze kilka książek dla młodzieży. Tyle że raczej nikt z wchodzących do Cheder Cafe na krakowskim Kazimierzu, gdzie umówiliśmy się na rozmowę, i widzących niepozorną dziewczynę o sylwetce nastolatki nie domyśli się, że ona to wszystko napisała.
A jednak. I choć minęła ponad dekada od debiutu IZABELI SOWY, to ona sprawia wrażenie, jakby właśnie wyruszyła w nową podróż. Choć przecież, jak się zaraz dowiemy, właśnie skądś wróciła. Wraz z książką "Azyl".
MARCIN WILK: Skąd się wzięła Sandra, bohaterka Azylu?
A jednak. I choć minęła ponad dekada od debiutu IZABELI SOWY, to ona sprawia wrażenie, jakby właśnie wyruszyła w nową podróż. Choć przecież, jak się zaraz dowiemy, właśnie skądś wróciła. Wraz z książką "Azyl".
MARCIN WILK: Skąd się wzięła Sandra, bohaterka Azylu?
sobota, 6 lipca 2013
Wakacje: Peter Mayle || dwanaście miesięcy
Nowa książka Izabeli Sowy "Azyl" rozgrywa się w Chorwacji, gdzie kiedyś główna bohaterka była na wakacjach a teraz powraca - na wakacje niby, choć to wakacje tak do końca nie są. W każdym razie sprowokowało mnie to do poszukiwań książek-bestsellerów, które są związane z wakacjami. I co mi przyszło do głowy jako pierwsze? Oczywiście. "Rok w Prowansji" Petera Mayle'a (Prószyński i S-ka).
Mayle opisuje pierwsze dwanaście miesięcy po przeprowadzce do nowo zakupionego domu. w Prowansji oczywiście.
Zmiana znacząca, ale nie do końca satysfakcjonująca. Wszystko na początku wyglądało pięknie, a teraz... Tu coś trzeszczy, tu coś jest niedoskonałe. Ogrzewanie nie działa, samochodem nie da się podjechać, no i roślinność też jakaś taka. Niewyraźna - a i tak to mało powiedziane.
Oto wyzwanie, oto zadanie. Naprawić. A naprawiając otoczenie, człowiek naprawia i siebie. Przy okazji odkrywa piękno natury, smacznych potraw (jedzenie lokalne to podstawa!), bycia wśród ludzi i z nimi, a nie tylko obok.
Piękne, prawda? Koniecznie. W każdym razie ten przepis sprawdził się u Mayle'a, a także i u innych pisarzy. Scenariusz z cyklu "byłam/byłem odnoszącą/ym sukcesy człowiekiem wielkiej metropolii, ale teraz mieszkam na prowincji" sprawdza się jako recepta na rekonwalescencję. I odpoczynek. No i rzeczone wakacje. Choć te wakacje oczywiście potrwają dłużej niż kilka tygodni, na które stać (o ile w ogóle) człowieka goniącego za chlebem. Life is brutal.
A swoją drogą: czytaliście coś kiedyś Mayle'a? No i przede wszystkim: zwiedziliście już mityczną Prowansję?
Czytaj też o innej, psiej, lekturze na wakacje.
Mayle opisuje pierwsze dwanaście miesięcy po przeprowadzce do nowo zakupionego domu. w Prowansji oczywiście.
Zmiana znacząca, ale nie do końca satysfakcjonująca. Wszystko na początku wyglądało pięknie, a teraz... Tu coś trzeszczy, tu coś jest niedoskonałe. Ogrzewanie nie działa, samochodem nie da się podjechać, no i roślinność też jakaś taka. Niewyraźna - a i tak to mało powiedziane.
Oto wyzwanie, oto zadanie. Naprawić. A naprawiając otoczenie, człowiek naprawia i siebie. Przy okazji odkrywa piękno natury, smacznych potraw (jedzenie lokalne to podstawa!), bycia wśród ludzi i z nimi, a nie tylko obok.
Piękne, prawda? Koniecznie. W każdym razie ten przepis sprawdził się u Mayle'a, a także i u innych pisarzy. Scenariusz z cyklu "byłam/byłem odnoszącą/ym sukcesy człowiekiem wielkiej metropolii, ale teraz mieszkam na prowincji" sprawdza się jako recepta na rekonwalescencję. I odpoczynek. No i rzeczone wakacje. Choć te wakacje oczywiście potrwają dłużej niż kilka tygodni, na które stać (o ile w ogóle) człowieka goniącego za chlebem. Life is brutal.
A swoją drogą: czytaliście coś kiedyś Mayle'a? No i przede wszystkim: zwiedziliście już mityczną Prowansję?
![]() |
| (c) www.tanie-loty.com.pl |
piątek, 5 lipca 2013
Zapowiedź: Izabela Sowa || wypiły na "raz-dwa-trzy"
Radość! Iza Sowa wydaje nową książkę! W księgarniach ukaże się w połowie sierpnia, ale tekst już krąży i niektórzy zdążyli się załapać ;-). Powieść nazywa się "Azyl" (Znak Litera Nova, 2013). I, tak, już mogę to napisać, jest naprawdę dobra.
Opowieść jest wakacyjna. Ale tylko na pozór. Uprzedzam lojalnie. Bo główna bohaterka, Wiktoria, jedzie do pięknej i gorącej Chorwacji, by zderzyć się z rzeczywistością, od której odwracamy oczy zadowoleni w realizowaniu kolejnych celów. Tytułowy azyl dosłownie to miejsce, w którym mieszkają psy. Wcale nie tymczasowo. W przenośni azyl to miejsce, gdzie człowiek ucieka od siebie, swoich rytuałów, otoczenia, które oswoił - by spojrzeć krytycznie na to, co może, ile może i jak wiele może.
Wiktoria, pozostawiając więc męża w Krakowie i swoją przyjaciełę (to pomieszanie identyfikacji płciowej tutaj nie jest pomyłką) Andrzelę, jedzie na południe Europy, by poznać Sandrę, Jasną, Vinka. I mnóstwo świetnych psiaków, dla których obecność człowieka jest miłą odmianą po tym, jak zostały porzucone albo przywiezione przez pseudoopiekunów.
Opowieść rozgrywa się na wielu planach. Sporo tu powrotów do przeszłości. Jest więc nieco sentymentalnie. Jest też, tu Sowa się nie zmieniła, zabawnie. Poza tym mnóstwo aluzji i odniesień. Muzyczno-filmowych (Nirvana!). Ale nie tylko. Świetna fotografia współczesnego świata. Bez udawania, że człowiek myśli tylko o Bogu, Honorze i Ojczyźnie. Ale za to z autentycznymi emocjami, żalem, że czegoś nie może, dowcipami o darkroomach i złotym deszczu.
To tak w skrócie oczywiście.
Mam sporo przemyśleń o "Azylu" i pewnie tuż przed premierą podzielę się z Wami tym. Książka jest naprawdę dobra. Od drugiej (bo okładka niestety jaka jest - sami widzicie) do ostatniej strony.
Od razu też myślę, że mogę napisać to: o ile kiedyś dla Sowy, znanej wielu z Was z "owocowej serii", przełomową książką było "Zielone jabłuszko", tak teraz wydaje mi się, że następuje kolejny przełom dzięki "Azylowi".
A czemu? O tym kiedy indziej.
Czytaj także o innej książce Izabeli Sowy - o "Podróży poślubnej".
Opowieść jest wakacyjna. Ale tylko na pozór. Uprzedzam lojalnie. Bo główna bohaterka, Wiktoria, jedzie do pięknej i gorącej Chorwacji, by zderzyć się z rzeczywistością, od której odwracamy oczy zadowoleni w realizowaniu kolejnych celów. Tytułowy azyl dosłownie to miejsce, w którym mieszkają psy. Wcale nie tymczasowo. W przenośni azyl to miejsce, gdzie człowiek ucieka od siebie, swoich rytuałów, otoczenia, które oswoił - by spojrzeć krytycznie na to, co może, ile może i jak wiele może.
Wiktoria, pozostawiając więc męża w Krakowie i swoją przyjaciełę (to pomieszanie identyfikacji płciowej tutaj nie jest pomyłką) Andrzelę, jedzie na południe Europy, by poznać Sandrę, Jasną, Vinka. I mnóstwo świetnych psiaków, dla których obecność człowieka jest miłą odmianą po tym, jak zostały porzucone albo przywiezione przez pseudoopiekunów.
Opowieść rozgrywa się na wielu planach. Sporo tu powrotów do przeszłości. Jest więc nieco sentymentalnie. Jest też, tu Sowa się nie zmieniła, zabawnie. Poza tym mnóstwo aluzji i odniesień. Muzyczno-filmowych (Nirvana!). Ale nie tylko. Świetna fotografia współczesnego świata. Bez udawania, że człowiek myśli tylko o Bogu, Honorze i Ojczyźnie. Ale za to z autentycznymi emocjami, żalem, że czegoś nie może, dowcipami o darkroomach i złotym deszczu.
To tak w skrócie oczywiście.
Mam sporo przemyśleń o "Azylu" i pewnie tuż przed premierą podzielę się z Wami tym. Książka jest naprawdę dobra. Od drugiej (bo okładka niestety jaka jest - sami widzicie) do ostatniej strony.
Od razu też myślę, że mogę napisać to: o ile kiedyś dla Sowy, znanej wielu z Was z "owocowej serii", przełomową książką było "Zielone jabłuszko", tak teraz wydaje mi się, że następuje kolejny przełom dzięki "Azylowi".
A czemu? O tym kiedy indziej.
Czytaj także o innej książce Izabeli Sowy - o "Podróży poślubnej".
Subskrybuj:
Posty (Atom)








