Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tosza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tosza. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 września 2013

Czasopisma: Znak || Numer 700.

Piątek trzynastego nie musi być dniem pechowym. Może być okazją na przykład do świętowania. Dajmy na to jubileuszu czasopisma "Znak".


Historia miesięcznika "Znak" to w sumie historia społeczna i kulturowa Polski po roku 1945. Przez dziesięciolecia pismo było obowiązkową lekturą inteligencji, zwłaszcza tej zaangażowanej. Przed 1989 rokiem można było tu przeczytać teksty Karola Wojtyły, Józefa Tischnera, Anny Świderkówny, Tadeusza Gadacza, Ryszarda Kapuścińskiego, Leszka Kołakowskiego, Czesława Miłosza, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Zbigniewa Herberta i wielu, wielu innych. Mocnym działem była eseistyka oraz dyskusje. Na przeróżne tematy. Nie tylko religijne.

Po 1989 roku pismo najpierw powoli, potem - gdy transformacja przyspieszyła - bardzo prędko zaczęło poszukiwać nowej tożsamości. Bo skoro nie opozycja to co?

niedziela, 19 maja 2013

3. Festiwal Miłosza: Szuber || debiutował w 1994 roku

Na zakończonym właśnie 3. Festiwalu Miłosza swoją największą reprezentację mieli oczywiście poeci. Cieszę się, że pojawił się w tej drużynie Janusz Szuber - twórca z Sanoka, interesujący, coraz bardziej i bardziej.

Fot. Tomasz Wiech (c) www.miloszfestiwal.pl
W rozmowie z Bronisławem Majem poeta mówił sporo o swoich korzeniach. Tych zwyczajnych, ale i tych bardziej filozoficznych - egzystencjalnych. Było więc nostalgicznie, melancholijnie, ale też bardzo prywatnie.

"Trzeba przyjąć jakiś ład - niezależnie od uzasadnienia w pewnym porządku metafizycznym" - mówił poeta.

Szuber komentował też moc poezji, która - w odrożnieniu na przykład od fotografii - ma moc uruchamiania zdarzeń, uchwycenia ruchu i żywego wciąż wspomnienia.

"Dla Janusza Szubera cały poddany jego wyobraźni świat, odczuwany wszystkimi zmysłami, staje się równie rzeczywisty jak świat literatury, którym się otacza" - napisał  o sanockim poecie w festiwalowym biuletynie Bogdan Tosza.

Więcej o Januszu Szuberze w eseju Jacka Mączki na culture.pl oraz na stronie internetowej poety: www.januszszuber.pl.

piątek, 17 maja 2013

3. Festiwal Miłosza: Brodski || świeciła dwadzieścia metrów dalej

Trwa 3. Festiwal Miłosza w Krakowie. Dzisiaj odbyło się na nim spotkanie poświęcone "Wierszom" Josifa Brodskiego. Brodski - autor w kontekście Miłosza ważny - na mojej prywatnej półce zajmuje miejsce szczególne. Z wielu względów. A dzisiejsze spotkanie stało się pretekstem do tego, by sięgnąć po opublikowany w 2010 roku tom "Znak wodny" (Znak). Choćby na chwilę.


To tom poświęcony jednym z ukochanych miast Brodskiego, Wenecji. Od pewnego momentu spędzał tam poeta każde Boże Narodzenie i część mglistego, chłodnego stycznia. Na tom składa się esej (w przekładzie Stanisława Barańczaka) i wiersze (w przekładzie Katarzyny Krzyżewskiej).

Znajdziemy tam na przykład takie zdania i strofy:

"W zimie budzi nas w tym mieście - pisze poeta - zwłaszcza w niedziele, dźwięk jego niezliczonych dzwonów, jak gdyby za tiulem firan w perłowoszarym niebie wibrował na srebrnej tacy gigantyczny porcelanowy serwis do herbaty. Otwieramy okno na oścież i pokój w jednej chwili zalewa ta kłębiąca się na zewnątrz, przesycona dzwonieniem mgiełka, która składa się po części z wilgotnego tlenu, po części z kawy i modlitw".

"Dźwięk kościołów weneckich, jak serwisów kawowych,
słychać w pozostawonym pudle po przypadkowych
     istnieniach (...)"

***

Brodski, noblista roku 1987 (miał zaledwie 47 lat, gdy odebrał nagrodę!), należał do bliskich i serdecznych przyjaciół Miłosza. Choć pomiędzy panami był, mimo wszystko, spoty dystans. I szacunek. Zwłaszcza wyraźny ze strony rosyjskiego poety. Mówili o tym wczoraj wspominający Brodskiego poeci i badacze.

Na spotkaniu podczas 3. Festiwalu Miłosza o Brodskim/Miłoszu dyskutują - od lewej - Jerzy Illg, Bronisław Maj, Bogdan Tosza, Marek Zagańczyk. Wśród publiczności zwrócony w stronę światła Adam Zagajewski. || Fot. martinwoolf.blogspot.com

Jerzy Illg wspominał, jak to podczas rozmowy telefonicznej - po zaproszeniu Brodskiego przez Miłosza do Polski - padło pytanie "A kto za moją podróż zapłaci?". Pytał Brodski, a Miłosz miał odpowiedzieć "Oczywiście ty, Josif" połączony z charakterystycznym tubalnym śmiechem.

Brodski nie śmiał zaprzeczyć.