Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czasopisma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czasopisma. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 marca 2016

Antykwariat: "NaGłos"

Było kiedyś, całkiem niedawno w sumie, świetne czasopismo literackie. "NaGłos" się nazywało, w Krakowie je wydawano, i publikowali w nim najlepsi.


Szczęśliwym trafem posiadam jeszcze trzy numery "NaGłosu". Do wczoraj stały gdzieś schowane na półkach w drugim rzędzie. Musiałem jednak ostatnio sięgnąć po nie i okazało się, że wśród nazwisk drukowanych na tamtych łamach faktycznie są najwięksi.

wtorek, 1 września 2015

Rzeczowo o rzeczach

Uwielbiamy się otaczać przedmiotami; niektórzy powiedzą - gadżetami. Ci drudzy brzmią jednak dość smętnie, a przecież rzeczy mogą na przykład być nośnikiem pamięci.

Fragment ilustracji Dawida Ryskiego z okładki numeru 09/2015 miesięcznika "Znak"
Dlatego między innymi rzeczy powróciły do łask. Stały się, nomen omen, przedmiotem badań na uniwersytetach, a szczególne zainteresowanie wzbudziły w latach 80. i 90. ubiegłego wieku zwłaszcza wśród antropologów. Zaczęło się wtedy przyglądanie rzeczom w kontekście ludzkim. Wszak nie ma człowieka bez świata materialnego - tak przynajmniej stwierdza w rozmowie z Zuzanną Dziuban - Bjornar Olsen. Rozmowa "Wszyscy jesteśmy archeologami" otwiera wrześniowy numer miesięcznika "Znak".

wtorek, 1 października 2013

Epitafium dla "Przekroju"

Śmierć "Przekroju" nastąpiła 30 września 2013 roku. W tym tygodniu wszyscy uczestniczymy w stypie legendarnego tygodnika.


Na okładce ostatniego numeru - następny się już nie ukaże, tak oficjalnie napisał wydawca - gwiazda ostatnich lat, czyli Marek Raczkowski. Rysownik, karykaturzysta, przez wiele lat przynoszący wraz z każdym numerem tygodnika pakiet zabawno-absurdalnych komiksów, urósł do rangi komentatora rzeczywistości, a z jego punktem widzenia utożsamiało się wielu. Raczkowski szedł bowiem pod prąd i praktycznie nie bał się świętości - także tych dosłownie traktowanych. Poza tym był autentycznie zabawny.

piątek, 13 września 2013

Czasopisma: Znak || Numer 700.

Piątek trzynastego nie musi być dniem pechowym. Może być okazją na przykład do świętowania. Dajmy na to jubileuszu czasopisma "Znak".


Historia miesięcznika "Znak" to w sumie historia społeczna i kulturowa Polski po roku 1945. Przez dziesięciolecia pismo było obowiązkową lekturą inteligencji, zwłaszcza tej zaangażowanej. Przed 1989 rokiem można było tu przeczytać teksty Karola Wojtyły, Józefa Tischnera, Anny Świderkówny, Tadeusza Gadacza, Ryszarda Kapuścińskiego, Leszka Kołakowskiego, Czesława Miłosza, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Zbigniewa Herberta i wielu, wielu innych. Mocnym działem była eseistyka oraz dyskusje. Na przeróżne tematy. Nie tylko religijne.

Po 1989 roku pismo najpierw powoli, potem - gdy transformacja przyspieszyła - bardzo prędko zaczęło poszukiwać nowej tożsamości. Bo skoro nie opozycja to co?

niedziela, 21 lipca 2013

Czasopisma: Kwartalnik Artystyczny || Numer 78

Najnowszy numer "Kwartalnika Artystycznego" (2/2013) wydawanego w Bydgoszczy literackiego pisma przynosi duży zestaw tekstów poświęcony dwóm poetom na K: Kawafisowi i Krynickiemu.


Kawafis z Krynickim związani są nie tylko poprzez pierwszą literę nazwiska, ale również poprzez tak zwane wzajemne powinowactwa. Kawifis pojawia się jako pierwszy w kolejności w tym zeszycie - najpierw w wierszach (w przekładzie Ireneusza Kani), potem w eseju tłumacza, a następnie w szkicu Krzysztofa Lisowskiego.

"Gwiazdą" - jakkolwiek to zabrzmi - numeru jest jednak Ryszard Krynicki, którego jubileusz w Krakowie niedawno obchodziliśmy. Prezentacja prac z nim związanych zaczyna się od poruszającego i pięknego wiersza, trochę przypominającego momentami w tonie (chodzi o zderzenie zwykłości i radości życia z okrucieństwem Zagłady) "Campo di Fiori" Czesława Miłosza czy prezentowany tu wczoraj "Dance Me to the End of Love" Leonarda Cohena.

Wiersz Krynickiego brzmi tak:






W numerze znajdziemy też rozmowę Renaty Gorczyńskiej z Krynickim. Poeta, milczący przecież na ogół i preferujący opowieść o innych, opowiada tam o swoim dzieciństwie i swojej wizycie w rodzinnym Sankt Valentin w Austrii.


  
Na dobrą sprawę mógłbyś się ubiegać o obywatelstwo austriackie, gdybyś miał taką ochotę.
Nigdy się tym nie interesowałem, chociaż jak odwiedziłem po raz pierwszy Sankt Valentin, a zawiózł mnie tam Peter Lachmann, który wracał z Grecji do Niemiec i przejeżdżał przez Wiedeń, wyrobiłem tam sobie metrykę. Nigdy bym nie chciał ubiegać się o obywatelstwo austriackie, a czy mógłbym? jednak chyba nie, bo urodziłem się tam jako niewolnik.
Jak się tam czułeś po latach?
Przede wszystkim nie pozostało tam żadnego śladu po obozie, w którym się urodziłem.
Oglądałeś jakieś zdjęcia obozowe?
Wtedy nie. W kwietniu 1978 roku w ratuszu było dość enigmatycznie, urzędnicy o tym obozie nie wspominali.  
To dla nich wstydliwy temat.
Natomiast w 2008 roku zaproszono mnie w rocznicę zakończenia II wojny, 9 maja, do Sankt Valentin, bo tam po wielu latach ufundowali kamień pamiątkowy, ale nie na terenie obozu. Okazało się zresztą, że były tam dwa obozy. Dla mieszkańców to oczywiście żenująca sprawa, więc długo trwało, zanim się zdecydowali na upamiętnienie ofiar. Kamień umieszczono na terenie neutralnym, pomiędzy tymi dwoma obozami. Ja się urodziłem w Lager Windberg, i on rzeczywiście leży na zboczu góry. Teraz znajduje się tam ekskluzywne osiedle mieszkaniowe o tej samej nazwie.

Poza tym w numerze wybór zdjęć autorstwa Ryszarda Krynickiego. Na fotografiach między innymi Wisława Szymborska oraz... koty.


 Czytaj też jeden wiersz Ryszarda Krynickiego.

wtorek, 18 czerwca 2013

50 tysięcy dzieci w związkach jednopłciowych

Miesięcznik "Znak" od pewnego czasu zaskakuje. Niedawno wyszedł numer o prawach zwierząt, a najświeższy zeszyt z czerwca 2013 roku traktuje o homoseksualnych rodzicach w Polsce. Rzecz w kraju trudna do udźwignięcia, nawet przez literaturę.

(c) Homo Eяectus / Foter / CC BY

Podtytuł na okładce głosi, że w Polsce około 50 tysięcy dzieci jest wychowywanych przez osoby homoseksualne. 50 tysięcy. To jak średniej wielkości miasto.

wtorek, 7 maja 2013

Kim jest pies?

"Książki. Magazyn do czytania" to świetne, podkreślam: świetne pismo wydawane przez Agorę SA. Za chwilę będziemy obchodzić wraz z nim jubileusz. Na razie zupełnie świeżutki, dziewiąty numer trafia - jak to się ładnie mówi - do naszych rąk.



Z gazety dowiadujemy się między innymi, że:
- Yann Martel rozbierze się do specjalnego kalendarza na rok 2014, który to kalendarz ma promować literaturę kanadyjską i zasilić budżet Kanadyjskiego Pen Clubu,
- Ewa Kuryluk omija "airport literature" i bestsellery,