Ostatnio ktoś mnie spytał, w których tekstach literackich miłość opisana jest najpiękniej. Zastanowiłem się.
Pomyślałem w pierwszym momencie: "No przecież, nie ma problemu. Czytałem tysiące książek o miłości lub z miłością w tle. Zaraz coś podsunę".
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brodski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brodski. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 14 lutego 2017
sobota, 28 stycznia 2017
#jeden_wiersz: Iosif Brodski
Mija 21. rocznica śmierci Iosifa Brodskiego, rosyjskiego i amerykańskiego poety i eseisty, jednego z najwybitniejszych twórców XX wieku; laureata literackiej Nagrody Nobla w roku 1987.
![]() |
| Iosif Brodski, 1988 (c) Nationaal Archief, the Dutch National Archives, and Spaarnestad Photo |
Skoro 28 stycznia przypada rocznica - to nie mogłem sobie odmówić.
poniedziałek, 7 marca 2016
Antykwariat: "NaGłos"
Było kiedyś, całkiem niedawno w sumie, świetne czasopismo literackie. "NaGłos" się nazywało, w Krakowie je wydawano, i publikowali w nim najlepsi.
Szczęśliwym trafem posiadam jeszcze trzy numery "NaGłosu". Do wczoraj stały gdzieś schowane na półkach w drugim rzędzie. Musiałem jednak ostatnio sięgnąć po nie i okazało się, że wśród nazwisk drukowanych na tamtych łamach faktycznie są najwięksi.
Szczęśliwym trafem posiadam jeszcze trzy numery "NaGłosu". Do wczoraj stały gdzieś schowane na półkach w drugim rzędzie. Musiałem jednak ostatnio sięgnąć po nie i okazało się, że wśród nazwisk drukowanych na tamtych łamach faktycznie są najwięksi.
niedziela, 14 lutego 2016
#jeden_wiersz: Iosif Brodski
Iosif Brodski "Zagadka dla Anioła"
M.B.
Przez sen zburzony ład kołder i spokój,
lecz może skutkiem wytężonych spojrzeń
gdzieś zamajaczy komuś w nocnym mroku
na krzyż rozcięte ramą okna morze.
Widoczne spody dwóch łodzi nie trudno
porównać z parą pantofli, zarazem
też unoszące się żaglowe płótno
z falą - dubletu stają się obrazem.
Stertę poduszek obejmując, ręka
pełznie po stosie pionowo, z szelestem
ingerująca w ich obłoczną miękkość
swoim niezdarnym, nieudolnym gestem.
Pończochy zdarte na jakimś kamieniu
wygiętą szyją łabędzia się zdały,
mankietem patrzą się w głębokim cieniu
na sufit, jakby niewód poczerniały.
Obydwa morza za pomocą ściany
i przy użyciu niezbyt jasnej myśli,
tutaj tak jakby były rozdzielane
i sieci nawet w ciemności obwisły.
Nie wypełnione sieci w toni mokną,
ciągle czekają ,że coś je uchwyci,
że się wynurzą przez ów krzyż, przez okno
i że zostaną związane przez nici.
Gwiazda się złoci i falę wyzłaca.
Majaczą w dali łodzie na kotwicy
i krzyż jedynie w oknie się obraca
na podobieństwo zwykłej łabędzicy.
Rzuciwszy pustkę, dążą obie sieci,
pionowo w górę pną się ku obłokom,
mając nadzieję, że krzyż je przemieści,
że spuści z góry w jakieś inne lokum.
Cisza głęboka, nie słychać słów, przy tym
zdaje się oknu pustemu, że komuś
dano nadzieję na połów obfity,
silniejszą nawet od bezruchu domu.
To właśnie okna w ciemności się palą
światłem księżyca. A dwom grządkom raczej
dwa pasma ziemi wydają się falą,
a krzak przed gankiem jawi się grzywaczem.
Dom tkwi w bezruchu. Ogrodzenie w mroku
nieprzeniknionym, nurkuje do wody
jak pływak. Wbity w deski ganku topór
sam obserwuje zatopione kłody.
Zegarek tyka, kuter hałasuje.
Jego warkoty przeszkodzić nie mogą,
kiedy ostrygi do piasku wdeptuje
bezpostaciowy obserwator nogą.
A dwoje oczu zdaję się, że krzyczy.
Powieki ledwo dostrzegalnym ruchem
w mroku je tylko osłaniają, niczym
skrzydła, ze szmerem nieuchwytnym uchem.
Czy można wreszcie zagłuszyć, wymazać
ból, lub na język motoru zamieniać,
żeby pozwolić mu, by się ukazał
ospą na ciepłej bieli przedramienia.
Jak długo jeszcze? Do rana? Kto powie?
Nawet wiatr szumiąc próbuje bez skutku
zdjąć jaśminowy woal. Każdy powiew
Zrywa go z furtki otwartej w ogródku.
Sieć wyciągnięta. Dudek w krzakach z góry
uprzedza świstem, że może się zdarzyć
kradzież. W milczeniu zamiera ten, który
brodzi w ciemności po piasku na plaży.
1962
Przeł. Katarzyna Krzyżewska
M.B.
Przez sen zburzony ład kołder i spokój,
lecz może skutkiem wytężonych spojrzeń
gdzieś zamajaczy komuś w nocnym mroku
na krzyż rozcięte ramą okna morze.
Widoczne spody dwóch łodzi nie trudno
porównać z parą pantofli, zarazem
też unoszące się żaglowe płótno
z falą - dubletu stają się obrazem.
Stertę poduszek obejmując, ręka
pełznie po stosie pionowo, z szelestem
ingerująca w ich obłoczną miękkość
swoim niezdarnym, nieudolnym gestem.
Pończochy zdarte na jakimś kamieniu
wygiętą szyją łabędzia się zdały,
mankietem patrzą się w głębokim cieniu
na sufit, jakby niewód poczerniały.
Obydwa morza za pomocą ściany
i przy użyciu niezbyt jasnej myśli,
tutaj tak jakby były rozdzielane
i sieci nawet w ciemności obwisły.
Nie wypełnione sieci w toni mokną,
ciągle czekają ,że coś je uchwyci,
że się wynurzą przez ów krzyż, przez okno
i że zostaną związane przez nici.
Gwiazda się złoci i falę wyzłaca.
Majaczą w dali łodzie na kotwicy
i krzyż jedynie w oknie się obraca
na podobieństwo zwykłej łabędzicy.
Rzuciwszy pustkę, dążą obie sieci,
pionowo w górę pną się ku obłokom,
mając nadzieję, że krzyż je przemieści,
że spuści z góry w jakieś inne lokum.
Cisza głęboka, nie słychać słów, przy tym
zdaje się oknu pustemu, że komuś
dano nadzieję na połów obfity,
silniejszą nawet od bezruchu domu.
To właśnie okna w ciemności się palą
światłem księżyca. A dwom grządkom raczej
dwa pasma ziemi wydają się falą,
a krzak przed gankiem jawi się grzywaczem.
Dom tkwi w bezruchu. Ogrodzenie w mroku
nieprzeniknionym, nurkuje do wody
jak pływak. Wbity w deski ganku topór
sam obserwuje zatopione kłody.
Zegarek tyka, kuter hałasuje.
Jego warkoty przeszkodzić nie mogą,
kiedy ostrygi do piasku wdeptuje
bezpostaciowy obserwator nogą.
A dwoje oczu zdaję się, że krzyczy.
Powieki ledwo dostrzegalnym ruchem
w mroku je tylko osłaniają, niczym
skrzydła, ze szmerem nieuchwytnym uchem.
Czy można wreszcie zagłuszyć, wymazać
ból, lub na język motoru zamieniać,
żeby pozwolić mu, by się ukazał
ospą na ciepłej bieli przedramienia.
Jak długo jeszcze? Do rana? Kto powie?
Nawet wiatr szumiąc próbuje bez skutku
zdjąć jaśminowy woal. Każdy powiew
Zrywa go z furtki otwartej w ogródku.
Sieć wyciągnięta. Dudek w krzakach z góry
uprzedza świstem, że może się zdarzyć
kradzież. W milczeniu zamiera ten, który
brodzi w ciemności po piasku na plaży.
1962
Przeł. Katarzyna Krzyżewska
poniedziałek, 30 grudnia 2013
Podsumowanie roku 2013: styczeń - czerwiec
Premiera "Kronosa" Gombrowicza, kontrowersyjna Michalak, obyczajowy Eugenides? A może poezja z 3. Festiwalu Miłosza czy mniej znane oblicze Wisławy Szymborskiej? Co ważnego wydarzyło się w świecie książkowym od stycznia do czerwca 2013 roku?
Początek roku przyniósł jeszcze lekturę z końcówki 2012. Były to listy Ginsberga i Kerouaka opublikowane przez oficynę Czarne.W lutym natomiast Adam Zagajewski opowiadał o swoim literackim Krakowie i o roli poezji.
Już wtedy czuć było, że druga połowa roku upłynie pod znakiem sukcesów
dla dawnej stolicy Polski. Przynajmniej jeśli o niwę literacką chodzi.
W marcu zaglądaliśmy do Chin, patrzyliśmy na zwierzęta oczami Colette. Rozmawiałem także ze Sławomirem Shutym, który opowiadał o swoim filmie "Trip". Zaczęliśmy też czytać czasopisma, krytycznie przyglądając się zawartości np. "Zeszytów Literackich". No i nie mogło zabraknąć Virginii Woolf. W kilku odsłonach.
Początek roku przyniósł jeszcze lekturę z końcówki 2012. Były to listy Ginsberga i Kerouaka opublikowane przez oficynę Czarne.W lutym natomiast Adam Zagajewski opowiadał o swoim literackim Krakowie i o roli poezji.
Już wtedy czuć było, że druga połowa roku upłynie pod znakiem sukcesów
dla dawnej stolicy Polski. Przynajmniej jeśli o niwę literacką chodzi.W marcu zaglądaliśmy do Chin, patrzyliśmy na zwierzęta oczami Colette. Rozmawiałem także ze Sławomirem Shutym, który opowiadał o swoim filmie "Trip". Zaczęliśmy też czytać czasopisma, krytycznie przyglądając się zawartości np. "Zeszytów Literackich". No i nie mogło zabraknąć Virginii Woolf. W kilku odsłonach.
Autor:
Wyliczanka.eu
o
21:00
1 komentarz:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Brodski,
Cataluccio,
Colette,
Culler,
Eugenides,
Ginsberg,
Gombrowicz,
Janion,
Kochanowski,
Markiewicz,
Mendoza,
Michalak,
Muller,
Muszyński,
Shuty,
Suchanow,
Szymborska,
Twardoch
sobota, 16 listopada 2013
Moja "10": Wybór Katarzyny Krzyżewskiej
Na Wyliczance rozpoczynamy nowy cykl, który będzie prezentować indywidualny wybór 10 tekstów. Każda z zaproszonych do tej zabawy osób będzie mówić o swoich typach. Rożnych. Bo za każdym razem będą to inne wybory.
A zaczynamy od Katarzyny Krzyżewskiej, tłumaczki twórczości Josifa Brodskiego. Wybrała ona listę 10 wierszy lat 80., które "swoim ponadczasowym przesłaniem wciąż wyzwalają refleksje i emocje":
A zaczynamy od Katarzyny Krzyżewskiej, tłumaczki twórczości Josifa Brodskiego. Wybrała ona listę 10 wierszy lat 80., które "swoim ponadczasowym przesłaniem wciąż wyzwalają refleksje i emocje":
poniedziałek, 30 września 2013
Sontag o życiu między słowami
Drugi tom dzienników Susan Sontag David Rieff zatytułował "Jak świadomość związana jest z ciałem". Dobry to cytat, choć, prawdę powiedziawszy, czasem te notatki wydają się zapisem nieświadomości i czegoś, co jest poza cielesnością.
Fakt, dramatycznie i fabularnie rzecz biorąc, zaczyna się bardzo cieleśnie. Maria Irene Fornes, niedawna partnerka autorki (drugi tom zaczyna się od roku 1964), to raczej wiele złej energii, która obezwładnia emocjonalnie Sontag. "Nie czerpię z tego żadnych korzyści – żadnej radości, tylko cierpienie. Dlaczego to ciągnę?
Ponieważ nie rozumiem. Nie zaakceptowałam w pełni zmiany, jaka zaszła w Irene. Myślę, że wciąż mogę odwrócić jej skutki – dowodząc, pokazując, że jestem dla niej dobra.
Lecz odrzucić mnie jest dla niej równie konieczne – jak dla mnie konieczne było lgnąć do niej". Szybko jednak, po kilku stronach, dowiemy się, że i inne obszary, a jakże, absorbują narratorkę. "Mam szersze horyzonty jako człowiek niż jako pisarka. (W wypadku niektórych pisarzy jest odwrotnie). Tylko niewielka cząstka mnie nadaje się do przekształcenia w sztukę". Ten rytm, rozważań dotyczących relacji z innymi, i definiowania swojej tożsamości, będzie w tych zapiskach w miarę stały.
Susan Sontag pisze o wszystkim, chociaż często są to dramatyczne zapiski. Zwłaszcza gdy mowa o życiu. Ale, jak słusznie zauważył David Rieff, redaktor dzienników i zarazem syn autorki, na ogół sięga się po pióro w momentach, gdy nie wszystko idzie tak, jak należy. Człowiek pisze, gdy życie nie dostarcza radości ani pozytywnych uniesień. Gdy dzieją się dobre rzeczy, na ogół nie mamy czasu na literaturę. Coś w tym jest i potwierdzą to pewnie wszyscy zajmujący się twórczością. Z drugiej strony po zapiskach Sontag widać wyraźnie, że przygotowywanie się do pisania stanowiło dla autorki niebywałą frajdę. Gromadzenie materiałów, kompletowanie skojarzeń, cyzelowanie tematu - ślady tych działań zachowane są właśnie na kartach dzienników. Nie ma w tym tragedii. Raczej czuje się szczęśliwą krzątaninę.
![]() |
| Przeł. Dariusz Żukowski, Karakter, Kraków 2013 |
Fakt, dramatycznie i fabularnie rzecz biorąc, zaczyna się bardzo cieleśnie. Maria Irene Fornes, niedawna partnerka autorki (drugi tom zaczyna się od roku 1964), to raczej wiele złej energii, która obezwładnia emocjonalnie Sontag. "Nie czerpię z tego żadnych korzyści – żadnej radości, tylko cierpienie. Dlaczego to ciągnę?
Ponieważ nie rozumiem. Nie zaakceptowałam w pełni zmiany, jaka zaszła w Irene. Myślę, że wciąż mogę odwrócić jej skutki – dowodząc, pokazując, że jestem dla niej dobra.
Lecz odrzucić mnie jest dla niej równie konieczne – jak dla mnie konieczne było lgnąć do niej". Szybko jednak, po kilku stronach, dowiemy się, że i inne obszary, a jakże, absorbują narratorkę. "Mam szersze horyzonty jako człowiek niż jako pisarka. (W wypadku niektórych pisarzy jest odwrotnie). Tylko niewielka cząstka mnie nadaje się do przekształcenia w sztukę". Ten rytm, rozważań dotyczących relacji z innymi, i definiowania swojej tożsamości, będzie w tych zapiskach w miarę stały.
Susan Sontag pisze o wszystkim, chociaż często są to dramatyczne zapiski. Zwłaszcza gdy mowa o życiu. Ale, jak słusznie zauważył David Rieff, redaktor dzienników i zarazem syn autorki, na ogół sięga się po pióro w momentach, gdy nie wszystko idzie tak, jak należy. Człowiek pisze, gdy życie nie dostarcza radości ani pozytywnych uniesień. Gdy dzieją się dobre rzeczy, na ogół nie mamy czasu na literaturę. Coś w tym jest i potwierdzą to pewnie wszyscy zajmujący się twórczością. Z drugiej strony po zapiskach Sontag widać wyraźnie, że przygotowywanie się do pisania stanowiło dla autorki niebywałą frajdę. Gromadzenie materiałów, kompletowanie skojarzeń, cyzelowanie tematu - ślady tych działań zachowane są właśnie na kartach dzienników. Nie ma w tym tragedii. Raczej czuje się szczęśliwą krzątaninę.
piątek, 30 sierpnia 2013
Seamus Heaney/Josif Brodski: jeden wiersz
Bardzo smutna wiadomość dotarła do nas. Odszedł Seamus Heaney, wybitny irlandzki poeta, laureat literackiej nagrody Nobla. Przyjaciel Polski. Częsty gość w Krakowie. Niebywale ciepły i życzliwy człowiek. Ktoś, komu Josif Brodski zadedykował wiersz.
piątek, 24 maja 2013
Rocznica: Brodski || 73 lata
Gdyby żył, dzisiaj skończyłby 73 lata. Josif Brodski. Laureat literackiej nagrody Nobla roku 1987. Zwłaszcza w takich dniach jak dziś wielu kochających poezję i Brodskiego pamięta o jego życiu i działalności twórczej. Poniżej - udostępniony dzięki uprzejmości Katarzyny Krzyżewskiej, która Brodskiego doskonale tłumaczy od wielu lat - mini-poemat nie publikowany dotąd nigdzie (!) "Architektura".
ARCHITEKTURA
Architektura, matka ruin
zazdrości chmurom gdzie się błąka
rozmiękły kaczan, gdzie się snuje
w pochmurnych łąkach
bombowiec, lub mamiący oczy,
nieosiągalny, skoro trafił
do nich, podglądacz cudzych, mrocznych
sprawek - Serafin.
Architekturo, mądra panno,
perło przestrzeni, której krasą
zachwycił się i którą dawno
opiewał Tasso,
z odwagą, której ciągle jeszcze
odczytać nie umiemy biegle,
dokumentujesz adres, miejsce
w dziobatej cegle.
Ty jesteś tym, z czym się natura
nie uporała: wie, że nie ma
szans na potomstwo od marmuru
ani kamienia.
Trzeba rzec, kończąc z wychwalaniem,
by się nie stało próżnym gestem:
przyszłość ma za tworzywo kamień
i to ty jesteś.
Tyś próżni imperatorowa,
graniaste strupy na twej skórze,
a w ręce skrzy się kryształowy
(dążąc ku górze)
kształt, w piramidę się układa,
ponad Everest, pod niebiosa,
aby ideą miejsca spadać
na ząb Chronosa.
Przeżyjesz wyobraźnię, w której
zrodziłaś się i jesteś ruchem,
kolejnym krokiem za naturę
i poza kruche
ramy rysunku rosłych domów,
przerastających własny dach,
w stronę gdzie nie ma innych tonów
tylko tik-tak.
Tęsknisz za swymi pieleszami
w roślinnych wzorach. One będą
z ponadptasimi istotami
wspaniałą grzędą.
Wiesz, że przezornie te figury,
które się mieszczą na cokole,
kopuły wzniosą ci do góry,
jak parasole.
Szum Czasu nie da się umniejszyć.
Lecz jego pociąg do przedmiotów
może okazać się silniejszy
niźli na odwrót.
Jak z ludźmi, albo z przyjacielem.
Dla Czasu bliższy chram i chłam
niż ty - rozmówca, albo wiele
podobnych nam.
Od braku życia może trochę
ważniejszy niebyt jest na pozór.
Architekturo, jego prochem
tumanisz rozum,
nie cyferblatów ale samych
galaktyk: oczekują zysków
w tym, że im tutaj będzie dany
status odprysków.
Mówiąc dosadnie: z prawa, z lewa
widząc leżących, ty bez troski
o nas, przez sito nas przesiewasz
i o jednostki
grasz z tamtym światem i od niego
formy na kredyt bierzesz - przecież
mamy przywyknąć do wszystkiego
tu na tym świecie.
Bezcielesności i abstrakcji
wzajemna zawiść - to są moce.
Architekturo, nie bez racji
to twój zalążek i owoce.
Jeżeli jednak w jonosferze
są tylko zera - wielka strata
bo twa przegrana w każdym zerze
to koniec świata.
1989/93
Przełożyła Katarzyna Krzyżewska.
Czytaj też: o "Znaku wodnym".
![]() |
| Josif Brodski Fot. republika.pl |
ARCHITEKTURA
Architektura, matka ruin
zazdrości chmurom gdzie się błąka
rozmiękły kaczan, gdzie się snuje
w pochmurnych łąkach
bombowiec, lub mamiący oczy,
nieosiągalny, skoro trafił
do nich, podglądacz cudzych, mrocznych
sprawek - Serafin.
Architekturo, mądra panno,
perło przestrzeni, której krasą
zachwycił się i którą dawno
opiewał Tasso,
z odwagą, której ciągle jeszcze
odczytać nie umiemy biegle,
dokumentujesz adres, miejsce
w dziobatej cegle.
Ty jesteś tym, z czym się natura
nie uporała: wie, że nie ma
szans na potomstwo od marmuru
ani kamienia.
Trzeba rzec, kończąc z wychwalaniem,
by się nie stało próżnym gestem:
przyszłość ma za tworzywo kamień
i to ty jesteś.
Tyś próżni imperatorowa,
graniaste strupy na twej skórze,
a w ręce skrzy się kryształowy
(dążąc ku górze)
kształt, w piramidę się układa,
ponad Everest, pod niebiosa,
aby ideą miejsca spadać
na ząb Chronosa.
Przeżyjesz wyobraźnię, w której
zrodziłaś się i jesteś ruchem,
kolejnym krokiem za naturę
i poza kruche
ramy rysunku rosłych domów,
przerastających własny dach,
w stronę gdzie nie ma innych tonów
tylko tik-tak.
Tęsknisz za swymi pieleszami
w roślinnych wzorach. One będą
z ponadptasimi istotami
wspaniałą grzędą.
Wiesz, że przezornie te figury,
które się mieszczą na cokole,
kopuły wzniosą ci do góry,
jak parasole.
Szum Czasu nie da się umniejszyć.
Lecz jego pociąg do przedmiotów
może okazać się silniejszy
niźli na odwrót.
Jak z ludźmi, albo z przyjacielem.
Dla Czasu bliższy chram i chłam
niż ty - rozmówca, albo wiele
podobnych nam.
Od braku życia może trochę
ważniejszy niebyt jest na pozór.
Architekturo, jego prochem
tumanisz rozum,
nie cyferblatów ale samych
galaktyk: oczekują zysków
w tym, że im tutaj będzie dany
status odprysków.
Mówiąc dosadnie: z prawa, z lewa
widząc leżących, ty bez troski
o nas, przez sito nas przesiewasz
i o jednostki
grasz z tamtym światem i od niego
formy na kredyt bierzesz - przecież
mamy przywyknąć do wszystkiego
tu na tym świecie.
Bezcielesności i abstrakcji
wzajemna zawiść - to są moce.
Architekturo, nie bez racji
to twój zalążek i owoce.
Jeżeli jednak w jonosferze
są tylko zera - wielka strata
bo twa przegrana w każdym zerze
to koniec świata.
1989/93
Przełożyła Katarzyna Krzyżewska.
Czytaj też: o "Znaku wodnym".
poniedziałek, 20 maja 2013
Zapowiedź: Krakowskie Spotkania Poetów || 17-21 czerwca
Jeszcze ziemia nie ostygła po zakończonym właśnie 3. Festiwalu Miłosza a na horyzoncie już kolejne święto poezji. Za sprawą Edwarda Hirscha i Adama Zagajewskiego do Krakowa przyjadą - między 17 a 21 czerwca - poeci różnych pokoleń ze Stanów Zjednoczonych, Europy i Polski.
Durs Grünbein (Niemcy), Edward Hirsch (USA), Gwyneth Lewis (Wielka Brytania), Tomaž Šalamun (Słowenia), Susan Stewart (USA), a także młodzi poeci i tłumacze, którzy dopiero wydają swoje pierwsze tomy, wraz z Jerzym Kronholdem, Ryszardem Krynickim, Ewą Lipską, Piotrem Sommerem oraz gospodarzem Adamem Zagajewskim spotkają się, by porozmawiać nad współczesnością, przeczytać swoje wiersze, popracować nad przekładami.
Program, który właśnie poznaliśmy, wypełniony jest warsztatami, spotkaniami, debatami. Pobyt poetów to nie będą więc rekreacje, ale dużo ciężkiej pracy. Zaplanowano prezentacje poezji walijskiej, angielskiej, niemieckiej, polskiej, słoweńskiej czy amerykańskiej. Te spotkania będą prowadzone w języku angielskim.
Wśród wieczorów poezji dwa najważniejsze: w Muzeum Galicja na Kazimierzu (19 czerwca o godz. 19) oraz na Scenie im. Stanisława Wyspiańskiego krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej (20 czerwca również o godz. 20). Codziennie natomiast o godz. 9.30 (!!! - ale jak wspomniałem to będzie naprawdę ciężka praca) odbywać się będą debaty. Bardzo interesujące zresztą.
W poniedziałek, 17 czerwca, rozmowa dotyczyć będzie powiązań pomiędzy poezją a kulturą masową. We wtorek, 18 czerwca, debata toczyć się będzie wokół poezji i samotności. Także we wtorek, o godz. 19, w sali Konferencyjnej Biblioteki Jagiellońskiej, wieczorem, Adam Zagajewski ze swoimi gośćmi będzie dyskutować o Josifie Brodskim: poecie, nauczycielu, przyjacielu. W środę, 19 czerwca, znów o 9.30 (naprawdę heroiczni są dzisiaj poeci!) półtorej godziny debaty o poezji po Holokauście. W czwartek, 20 czerwca - o tej samej porze (niestety) - poezja i globalizacja, a w piątek, 21 czerwca, - dla tych którzy nie zaśpią dyskusja "Pomiędzy świeckim a świętym". Na wszystkie poranne debaty organizatorzy zapraszają do Sali im. Michała Bobrzyńskiego Collegium Maius UJ.
Szczegóły imprezy na stronie internetowej www.poeciwkrakowie.pl.
Na relacje i refleksje - zapraszam oczywiście na bloga. :-)
| Fot. Maja Wodecka |
Program, który właśnie poznaliśmy, wypełniony jest warsztatami, spotkaniami, debatami. Pobyt poetów to nie będą więc rekreacje, ale dużo ciężkiej pracy. Zaplanowano prezentacje poezji walijskiej, angielskiej, niemieckiej, polskiej, słoweńskiej czy amerykańskiej. Te spotkania będą prowadzone w języku angielskim.
Wśród wieczorów poezji dwa najważniejsze: w Muzeum Galicja na Kazimierzu (19 czerwca o godz. 19) oraz na Scenie im. Stanisława Wyspiańskiego krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej (20 czerwca również o godz. 20). Codziennie natomiast o godz. 9.30 (!!! - ale jak wspomniałem to będzie naprawdę ciężka praca) odbywać się będą debaty. Bardzo interesujące zresztą.
W poniedziałek, 17 czerwca, rozmowa dotyczyć będzie powiązań pomiędzy poezją a kulturą masową. We wtorek, 18 czerwca, debata toczyć się będzie wokół poezji i samotności. Także we wtorek, o godz. 19, w sali Konferencyjnej Biblioteki Jagiellońskiej, wieczorem, Adam Zagajewski ze swoimi gośćmi będzie dyskutować o Josifie Brodskim: poecie, nauczycielu, przyjacielu. W środę, 19 czerwca, znów o 9.30 (naprawdę heroiczni są dzisiaj poeci!) półtorej godziny debaty o poezji po Holokauście. W czwartek, 20 czerwca - o tej samej porze (niestety) - poezja i globalizacja, a w piątek, 21 czerwca, - dla tych którzy nie zaśpią dyskusja "Pomiędzy świeckim a świętym". Na wszystkie poranne debaty organizatorzy zapraszają do Sali im. Michała Bobrzyńskiego Collegium Maius UJ.
Szczegóły imprezy na stronie internetowej www.poeciwkrakowie.pl.
Na relacje i refleksje - zapraszam oczywiście na bloga. :-)
piątek, 17 maja 2013
3. Festiwal Miłosza: Brodski || świeciła dwadzieścia metrów dalej
Trwa 3. Festiwal Miłosza w Krakowie. Dzisiaj odbyło się na nim spotkanie poświęcone "Wierszom" Josifa Brodskiego. Brodski - autor w kontekście Miłosza ważny - na mojej prywatnej półce zajmuje miejsce szczególne. Z wielu względów. A dzisiejsze spotkanie stało się pretekstem do tego, by sięgnąć po opublikowany w 2010 roku tom "Znak wodny" (Znak). Choćby na chwilę.
To tom poświęcony jednym z ukochanych miast Brodskiego, Wenecji. Od pewnego momentu spędzał tam poeta każde Boże Narodzenie i część mglistego, chłodnego stycznia. Na tom składa się esej (w przekładzie Stanisława Barańczaka) i wiersze (w przekładzie Katarzyny Krzyżewskiej).
Znajdziemy tam na przykład takie zdania i strofy:
"W zimie budzi nas w tym mieście - pisze poeta - zwłaszcza w niedziele, dźwięk jego niezliczonych dzwonów, jak gdyby za tiulem firan w perłowoszarym niebie wibrował na srebrnej tacy gigantyczny porcelanowy serwis do herbaty. Otwieramy okno na oścież i pokój w jednej chwili zalewa ta kłębiąca się na zewnątrz, przesycona dzwonieniem mgiełka, która składa się po części z wilgotnego tlenu, po części z kawy i modlitw".
"Dźwięk kościołów weneckich, jak serwisów kawowych,
słychać w pozostawonym pudle po przypadkowych
istnieniach (...)"
***
Brodski, noblista roku 1987 (miał zaledwie 47 lat, gdy odebrał nagrodę!), należał do bliskich i serdecznych przyjaciół Miłosza. Choć pomiędzy panami był, mimo wszystko, spoty dystans. I szacunek. Zwłaszcza wyraźny ze strony rosyjskiego poety. Mówili o tym wczoraj wspominający Brodskiego poeci i badacze.
Jerzy Illg wspominał, jak to podczas rozmowy telefonicznej - po zaproszeniu Brodskiego przez Miłosza do Polski - padło pytanie "A kto za moją podróż zapłaci?". Pytał Brodski, a Miłosz miał odpowiedzieć "Oczywiście ty, Josif" połączony z charakterystycznym tubalnym śmiechem.
Brodski nie śmiał zaprzeczyć.
To tom poświęcony jednym z ukochanych miast Brodskiego, Wenecji. Od pewnego momentu spędzał tam poeta każde Boże Narodzenie i część mglistego, chłodnego stycznia. Na tom składa się esej (w przekładzie Stanisława Barańczaka) i wiersze (w przekładzie Katarzyny Krzyżewskiej).
Znajdziemy tam na przykład takie zdania i strofy:
"W zimie budzi nas w tym mieście - pisze poeta - zwłaszcza w niedziele, dźwięk jego niezliczonych dzwonów, jak gdyby za tiulem firan w perłowoszarym niebie wibrował na srebrnej tacy gigantyczny porcelanowy serwis do herbaty. Otwieramy okno na oścież i pokój w jednej chwili zalewa ta kłębiąca się na zewnątrz, przesycona dzwonieniem mgiełka, która składa się po części z wilgotnego tlenu, po części z kawy i modlitw".
"Dźwięk kościołów weneckich, jak serwisów kawowych,
słychać w pozostawonym pudle po przypadkowych
istnieniach (...)"
***
Brodski, noblista roku 1987 (miał zaledwie 47 lat, gdy odebrał nagrodę!), należał do bliskich i serdecznych przyjaciół Miłosza. Choć pomiędzy panami był, mimo wszystko, spoty dystans. I szacunek. Zwłaszcza wyraźny ze strony rosyjskiego poety. Mówili o tym wczoraj wspominający Brodskiego poeci i badacze.
Jerzy Illg wspominał, jak to podczas rozmowy telefonicznej - po zaproszeniu Brodskiego przez Miłosza do Polski - padło pytanie "A kto za moją podróż zapłaci?". Pytał Brodski, a Miłosz miał odpowiedzieć "Oczywiście ty, Josif" połączony z charakterystycznym tubalnym śmiechem.
Brodski nie śmiał zaprzeczyć.
wtorek, 7 maja 2013
Kim jest pies?
"Książki. Magazyn do czytania" to świetne, podkreślam: świetne pismo wydawane przez Agorę SA. Za chwilę będziemy obchodzić wraz z nim jubileusz. Na razie zupełnie świeżutki, dziewiąty numer trafia - jak to się ładnie mówi - do naszych rąk.
Z gazety dowiadujemy się między innymi, że:
- Yann Martel rozbierze się do specjalnego kalendarza na rok 2014, który to kalendarz ma promować literaturę kanadyjską i zasilić budżet Kanadyjskiego Pen Clubu,
- Ewa Kuryluk omija "airport literature" i bestsellery,
Z gazety dowiadujemy się między innymi, że:
- Yann Martel rozbierze się do specjalnego kalendarza na rok 2014, który to kalendarz ma promować literaturę kanadyjską i zasilić budżet Kanadyjskiego Pen Clubu,
- Ewa Kuryluk omija "airport literature" i bestsellery,
Subskrybuj:
Posty (Atom)






