Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eco. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 października 2013

O Eco, który kradnie nam rzeczywistość

Siedem dni na realizację perfekcyjnego pragnienia: zanurzenia się w świecie, który nas wyprowadzi z ponurej rzeczywistości. Uda się?

Noir Sur Blanc, Warszawa 2012.
Na początku wszystko pcha nas ku rzeczywistości. We wstępie do "Imienia róży", bo o tej książce mowa, autor stwarza pozory autentyczności ("stwarzać pozory autentyczności" - jak to w ogóle brzmi!). Pisze, że rękopis, który ma zamiar przedstawić, odnalazł, pozyskał, teraz go światu pokaże, a niejako na potwierdzenie faktów - i, przy okazji, udramatyzowanie okoliczności - mówi jeszcze o rozstaniu z tajemniczą bliską osobą. Pustka w sercu nie będzie prędko zapełniona.

W każdym razie nie odbędzie się to tak szybko, jakby chciała osoba rzeczywiście smutna po rozstaniu. Tu nasza uwaga zresztą prędko się przesuwa ku innemu otoczeniu, ku innym czasom.

Więc już nie wiek XX, a rok 1327. A konkretnie północne Włochy. Przybywa tutaj brat Wilhelm ze swoim uczniem Adso. To on opowiada historię nauczyciela. "Nie wiedziałem wtedy, czego brat Wilhelm szuka, i prawdę mówiąc, nie wiem tego po dziś dzień, a przypuszczam też, że i on tego nie wiedział, jedynym bowiem pragnieniem, jakie nim kierowało, było pragnienie prawdy i podejrzenie — które zawsze w moim przekonaniu żywił — iż prawdą nie jest to, co ukazuje nam się w chwili teraźniejszej" - by zacytować jedno z pierwszych zdań.

poniedziałek, 2 września 2013

Konkurs z W.A.B.: Zygmunt Miłoszewski || 1944

Na listach bestsellerów od początku wakacji natknąć się można na najnowszą powieść Zygmunta Miłoszewskiego "Bezcenny" (W.A.B., 2013). Prawie 500 stron dobrze napisanego thrillera. Po polsku. Da się? Da się.


Wszystko zaczyna się od hotelu na Kalatówkach. W Zakopanem. To pierwsza scena. Jest mróz, zima. Rok 1944. Roman Kłosowicz jest "jedyną nadzieją". Na co? Na wygraną walkę patriotyczną.

Kłosowicz to Polak z Poznania, który znalazł się na Kalatówkach nieprzypadkowo. Tu bowiem Hans Frank, gubernator, urządził weekendową rezydencję. Tu też Kłosowicz dostaje coś, co przypomina metalowy termos. A co w jego środku? Tego nie wie. Ale wie, że musi uciekać. I kiedyś przekazać TO Karolowi Estreicherowi z rządu w Londynie.

wtorek, 9 lipca 2013

Zapowiedzi: Festiwal Conrada || cztery kolejne nazwiska

Organizatorzy 5. Festiwalu Conrada kawałeczek po kawałeczku odsłaniają repertuar tegorocznej imprezy. Pisałem już o pierwszych potwierdzonych gościach. Teraz czas na kolejnych. Magris, Applebaum, Kania i Twardoch. Na kogo najbardziej się cieszycie?

Pierwsze nazwisko z zestawy przynależy do włoskiego prozaika, eseisty i germanisty, którego książki znamy nad Wisłą dość dobrze. Nie tylko "Dunaj", którego okładkę powyżej przywołuję. Znamy też bowiem "Mikrokosmosy", "Inne morze", "Podróż bez końca" czy "Głosy. Monologi". Często pisze o Europie Środkowej, interesuje się wielokulturowością, przenikaniem się historii. Sięga po dziennik podróży.

W podróży bez końca Claudio Magris pisze, że opowiadanie powinno być jak wyprawa, w której nie chodzi o dotarcie do celu, lecz samo przemieszczanie się, sam ruch w przestrzeni. W myśl tej zasady pisać (ale także czytać) winniśmy niespiesznie, zatrzymując się raz po raz w środku zdania, przyglądając się jego formie, wsłuchując się w jego brzmienie, a potem dając mu się prowadzić przez kolejne akapity przypominające place niewielkiego miasta, i jeszcze dalej – poza język, poza literaturę. A wszystko po to, by odwlec nieuchronny koniec (lektury, wędrówki, życia), by wydłużyć czas, który zostaje, w którym jest miejsce na rozmowę i myślenie – pisze we wstępie do drugiego w tym roku Magazynu Conrad, dyrektor wykonawczy festiwalu Grzegorz Jankowicz.

Anna Applebaum znana jest w naszym kraju z dwóch powodów. Po pierwsze, jako żona Radosława Sikorskiego. Po drugie, jako autorka znakomitego "Gułagu". Ten drugi zainteresuje niektórych bardziej. Być może. Applebaum to też korespondentka anglojęzycznych gazet. Świetne oko do obserwacji przemian politycznych - i nie tylko - w Europie.

Ireneusz Kania z kolei to nazwisko niemal czczone. Zwłaszcza w kręgach translatorskich. Człowiek morderczo pracowity. Erudyta. Gatunek ekskluzywny. Przekładał Eliadego, Kerenyiego, Ciorana, a także Eco, Noikę i wiele innych. Spotkania, w którym będzie uczestniczyć jestem szczególnie ciekawy.

No i Szczepan Twardoch. Nowa gwiazda literatury polskiej - za sprawą "Morfiny". Choć czytelnicy z kręgów fantastycznych znają już go od dawna. Twardoch dopiero rozkręca się jako prozaik mainstreamowy i autor występujący tu i ówdzie - spotkanie z nim może być frapujące.

Czytaj też o innych gościach 5. Festiwalu Conrada.

niedziela, 8 marca 2009

Porno jako przynęta

Andrew Davidson ze swoim "Gargulcem" robi olśniewającą światową karierę. Spodziewał się? Oczywiście, że się nie spodziewał. Ale właśnie może dlatego - niejako z pasji socjologicznej niemal - warto przeczytać tę powieść i zastanowić się, co decyduje o współczesnym książkowym sukcesie.

(c) CarbonNYC [in SF!] / Foter / CC BY

Narrator tej powieści to raczej dość ponura postać. Jako były aktor porno z problemem alkoholowym nie ma się czym zresztą chwalić. Ciężki wypadek (tak się kończy, moi drodzy, jazda po alkoholu) skazuje go na pobyt w szpitalu, gdzie planuje samobójstwo. Ale wkrótce wszystko się zmieni - od momentu gdy na horyzoncie pojawi się niejaka Marianne Engel. Ona nie tylko pokazuje mu jak można pokochać siebie i świat, ale również po prostu daje dowody tej ponadczasowej - dosłownie i w przenośni - sile miłości.