Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kania. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 lutego 2016

7 x tłumacze

"W Polsce o przekładzie pisze się wtedy, gdy z jakiegoś powodu otacza go aura skandalu" - twierdzi Małgorzata Łukasiewicz. Takie sformułowanie jest skandaliczne, więc niech to będzie wystarczający powód, by napisać o tłumaczeniach.


(c) usplash.com
Pretekst jest fantastyczny, bo stosunkowo niedawno pojawił się tom rozmów "Przejęzyczenie". Zofia Zaleska pyta wybranych tłumaczy o ich pracę nad tekstem, czytelnicze fascynacje, sytuację na rynku wydawniczym. Nic dziwnego, że przy okazji pada wiele zapadających w pamięć fraz i sformułowań.

wtorek, 3 marca 2015

Kotka Mizia i zupki w torebkach

Wisława Szymborska, poetka, była szalenie niepraktyczna. Ale palić nie przestała do samego końca.


(c) SuperFantastic / Foter / CC BY

Papierosy to był jej nałóg. Zwykła nawet mawiać: "Byłam już na tylu pogrzebach ludzi, którzy nie palili". Nie dała się nigdy przekonać do porzucenia tego uzależnienia. Choć przecież doskonale wiedziała, jakie są tego konsekwencje.

niedziela, 21 lipca 2013

Czasopisma: Kwartalnik Artystyczny || Numer 78

Najnowszy numer "Kwartalnika Artystycznego" (2/2013) wydawanego w Bydgoszczy literackiego pisma przynosi duży zestaw tekstów poświęcony dwóm poetom na K: Kawafisowi i Krynickiemu.


Kawafis z Krynickim związani są nie tylko poprzez pierwszą literę nazwiska, ale również poprzez tak zwane wzajemne powinowactwa. Kawifis pojawia się jako pierwszy w kolejności w tym zeszycie - najpierw w wierszach (w przekładzie Ireneusza Kani), potem w eseju tłumacza, a następnie w szkicu Krzysztofa Lisowskiego.

"Gwiazdą" - jakkolwiek to zabrzmi - numeru jest jednak Ryszard Krynicki, którego jubileusz w Krakowie niedawno obchodziliśmy. Prezentacja prac z nim związanych zaczyna się od poruszającego i pięknego wiersza, trochę przypominającego momentami w tonie (chodzi o zderzenie zwykłości i radości życia z okrucieństwem Zagłady) "Campo di Fiori" Czesława Miłosza czy prezentowany tu wczoraj "Dance Me to the End of Love" Leonarda Cohena.

Wiersz Krynickiego brzmi tak:






W numerze znajdziemy też rozmowę Renaty Gorczyńskiej z Krynickim. Poeta, milczący przecież na ogół i preferujący opowieść o innych, opowiada tam o swoim dzieciństwie i swojej wizycie w rodzinnym Sankt Valentin w Austrii.


  
Na dobrą sprawę mógłbyś się ubiegać o obywatelstwo austriackie, gdybyś miał taką ochotę.
Nigdy się tym nie interesowałem, chociaż jak odwiedziłem po raz pierwszy Sankt Valentin, a zawiózł mnie tam Peter Lachmann, który wracał z Grecji do Niemiec i przejeżdżał przez Wiedeń, wyrobiłem tam sobie metrykę. Nigdy bym nie chciał ubiegać się o obywatelstwo austriackie, a czy mógłbym? jednak chyba nie, bo urodziłem się tam jako niewolnik.
Jak się tam czułeś po latach?
Przede wszystkim nie pozostało tam żadnego śladu po obozie, w którym się urodziłem.
Oglądałeś jakieś zdjęcia obozowe?
Wtedy nie. W kwietniu 1978 roku w ratuszu było dość enigmatycznie, urzędnicy o tym obozie nie wspominali.  
To dla nich wstydliwy temat.
Natomiast w 2008 roku zaproszono mnie w rocznicę zakończenia II wojny, 9 maja, do Sankt Valentin, bo tam po wielu latach ufundowali kamień pamiątkowy, ale nie na terenie obozu. Okazało się zresztą, że były tam dwa obozy. Dla mieszkańców to oczywiście żenująca sprawa, więc długo trwało, zanim się zdecydowali na upamiętnienie ofiar. Kamień umieszczono na terenie neutralnym, pomiędzy tymi dwoma obozami. Ja się urodziłem w Lager Windberg, i on rzeczywiście leży na zboczu góry. Teraz znajduje się tam ekskluzywne osiedle mieszkaniowe o tej samej nazwie.

Poza tym w numerze wybór zdjęć autorstwa Ryszarda Krynickiego. Na fotografiach między innymi Wisława Szymborska oraz... koty.


 Czytaj też jeden wiersz Ryszarda Krynickiego.

wtorek, 9 lipca 2013

Zapowiedzi: Festiwal Conrada || cztery kolejne nazwiska

Organizatorzy 5. Festiwalu Conrada kawałeczek po kawałeczku odsłaniają repertuar tegorocznej imprezy. Pisałem już o pierwszych potwierdzonych gościach. Teraz czas na kolejnych. Magris, Applebaum, Kania i Twardoch. Na kogo najbardziej się cieszycie?

Pierwsze nazwisko z zestawy przynależy do włoskiego prozaika, eseisty i germanisty, którego książki znamy nad Wisłą dość dobrze. Nie tylko "Dunaj", którego okładkę powyżej przywołuję. Znamy też bowiem "Mikrokosmosy", "Inne morze", "Podróż bez końca" czy "Głosy. Monologi". Często pisze o Europie Środkowej, interesuje się wielokulturowością, przenikaniem się historii. Sięga po dziennik podróży.

W podróży bez końca Claudio Magris pisze, że opowiadanie powinno być jak wyprawa, w której nie chodzi o dotarcie do celu, lecz samo przemieszczanie się, sam ruch w przestrzeni. W myśl tej zasady pisać (ale także czytać) winniśmy niespiesznie, zatrzymując się raz po raz w środku zdania, przyglądając się jego formie, wsłuchując się w jego brzmienie, a potem dając mu się prowadzić przez kolejne akapity przypominające place niewielkiego miasta, i jeszcze dalej – poza język, poza literaturę. A wszystko po to, by odwlec nieuchronny koniec (lektury, wędrówki, życia), by wydłużyć czas, który zostaje, w którym jest miejsce na rozmowę i myślenie – pisze we wstępie do drugiego w tym roku Magazynu Conrad, dyrektor wykonawczy festiwalu Grzegorz Jankowicz.

Anna Applebaum znana jest w naszym kraju z dwóch powodów. Po pierwsze, jako żona Radosława Sikorskiego. Po drugie, jako autorka znakomitego "Gułagu". Ten drugi zainteresuje niektórych bardziej. Być może. Applebaum to też korespondentka anglojęzycznych gazet. Świetne oko do obserwacji przemian politycznych - i nie tylko - w Europie.

Ireneusz Kania z kolei to nazwisko niemal czczone. Zwłaszcza w kręgach translatorskich. Człowiek morderczo pracowity. Erudyta. Gatunek ekskluzywny. Przekładał Eliadego, Kerenyiego, Ciorana, a także Eco, Noikę i wiele innych. Spotkania, w którym będzie uczestniczyć jestem szczególnie ciekawy.

No i Szczepan Twardoch. Nowa gwiazda literatury polskiej - za sprawą "Morfiny". Choć czytelnicy z kręgów fantastycznych znają już go od dawna. Twardoch dopiero rozkręca się jako prozaik mainstreamowy i autor występujący tu i ówdzie - spotkanie z nim może być frapujące.

Czytaj też o innych gościach 5. Festiwalu Conrada.