![]() |
| (c) milosz.pl |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorczyńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorczyńska. Pokaż wszystkie posty
środa, 14 sierpnia 2013
Wilk, jastrząb i Miłosz
14 sierpnia 2013 roku mija 9. rocznica śmierci Czesława Miłosza. Z wykształcenia prawnika, z przeznaczenia - noblisty. A może nawet wieszcza. Człowieka fascynującego. Do którego zawsze się chętnie powraca. I o którym zawsze się chętnie czyta. Też tak macie?
Wśród wielu internetowych rozmaitych publikacji dotyczących Miłosza jednym z ostatnich projektów jest www.milosz.pl sygnowany przez, nomen omen, Znak. Strona jest raczej skierowana dla zaawansowanych, czyli tych, którzy coś już tam o Miłoszu wiedzą. A więc ze spokojem możemy na nią zajrzeć.
środa, 17 lipca 2013
Czasopisma: Zeszyty Literackie || numer 122
Bywają takie książki, które są bezpiecznymi i przewidywalnymi przystaniami na tym czasem zwariowanym świecie. Bywają też i takie czasopisma - jak knajpki, do których wchodzimy, by spotkać stałych bywalców. Zaglądamy do nich, by natknąć się na pewien określony zestaw autorów. Tak jest na przykład w przypadku "Zeszytów Literackich", który nowy numer (122) poświęcony jest Witoldowi Lutosławskiemu.
A więc na przykład Bieńkowska, Hartwig, Herbert, Salvadori, Toruńczyk, Venclova i Wilk. Mariusz Wilk, który zresztą pisze relację z targów non-fiction w Moskwie. Bardzo ciekawą i nietypową, bo na ogół dostajemy je od przechadzających się między stoiskami i spotkaniami odwiedzających, a rzadko kiedy od autorów, którzy przecież też są częścią tej wielkiej machiny ogromnego, co tu dużo mówić, biznesu. A ten, jak wiadomo, kieruje się swoimi prawami.
Jak widać - jest się czym zachwycać.
Z nowego "Zeszytu Literackiego" wybieram także do lektury wspomnienie Jadwigi Czachowskiej pióra Agnieszki Kosińskiej. Ale uprzedzam lojalnie: tekst jest tyleż wspomnieniem niezwykłej osoby, kierującej Pracownią Dokumentacji Literatury Współczesnej Instytutu Badań Literackich PAN, co przypomnieniem z cyklu pro domo sua o tytanicznej pracy samej sekretarki Czesława Miłosza. Chodzi rzecz jasna o prawie 900-stronicowy tom Międzynarodowej Bibliografii Czesława Miłosza, który - gdyby inny PR (o czym Wilk wspominał przed chwilą) - stałby pewnie na każdej półce obok "Miłosza" Andrzeja Franaszka. Bo ogrom tych prac jest porównywalny. Nie tylko ze względu na ilość zadrukowanych stronic.


Swoją drogą w pięknym szkicu Kosińska, która - na marginesie pisząc - konsekwentnie w wielu miejscach odmładza Panią Profesor, nie godząc się na przemijanie ("nigdy też nie zapomnę, jak przemieniła się w dziewczynę, kiedy przyniosłam jej bukiet róż"; "blisko dziewięćdziesięcioletnia dziewczyna, która lubi formę krótkiej informacji tekstowej i posługuje się nią, by dać znak pamięci"), stwierdza w pewnym momencie tak:
Czytaj też rozmowę z Agnieszką Kosińską o Miłoszu, o biografii Miłosza pióra Franaszka, o "Lotem gęsi" Wilka.
A więc na przykład Bieńkowska, Hartwig, Herbert, Salvadori, Toruńczyk, Venclova i Wilk. Mariusz Wilk, który zresztą pisze relację z targów non-fiction w Moskwie. Bardzo ciekawą i nietypową, bo na ogół dostajemy je od przechadzających się między stoiskami i spotkaniami odwiedzających, a rzadko kiedy od autorów, którzy przecież też są częścią tej wielkiej machiny ogromnego, co tu dużo mówić, biznesu. A ten, jak wiadomo, kieruje się swoimi prawami.
Kropkę nad "i" postawił panel w klubie Umlaut na temat dziesięciu lat nowej polskiej prozy w Rosji. Uświadomiłem tam sobie, że przybyłem z innego świata, bo niby zaliczano mnie do grona polskich pisarzy (obok Janusza Głowackiego i Wojciecha Kuczoka) biorących udział w dyskusji, ale de facto z polskością literacką nie mam już nic wspólnego, kromie kulawego języka. Ze zdziwieniem słuchałem Jeleny Fanajłowej, która opowiadała o wyższości współczesnych polskich autorów nad rosyjskimi, że Polacy dotykają rzeczywistości, nie brzydząc się ciałem (Michał Witkowski), rozliczają się z teraźniejszością (jak Masłowska czy Chutnik) i nie wstydzą się grzebać w niedawnej przeszłości (nie pamiętam przykładów), podczas gdy Rosjanie ciągle grzęzną w postmodernizmie (Pielewin, Sorokin) albo odchodzą od realiów postsowieckich w historyczny kryminał (Borys Akunin).O interesującym miejscu - dodaję go do swojej mapy marzeń niespełnionych - pisze Renata Gorczyńska. Tekst nazywa się "Najpiękniejsza księgarnia świata" i jest przyjemnym dla oka i pobudzającym wyobraźnie peanem na cześć. Czego?
Livraria Lello przy Rua das Carmelitas pod numerem 144, zaprojektowana przez znanego miejscowego architekta Xaviera Estevesa, ma tu swoją siedzibę od początku XX wieku. Historia samej firmy jest jednak starsza. Założył ją w 1869 roku francuski bibliofil i edytor Ernesto Chardron, wydawca licznych skarbów literatury portugalskiej. Po jego przedwczesnej śmierci przechodziła z rąk do rąk, łączono ją z innymi księgar- niami i antykwariatami, aż w 1894 roku nabył ją szanowany w tym fachu José Pinto de Sousa Lello do spółki ze szwagrem Davidem Pereirą, a z kolei po jego śmierci dokooptował brata i następnie bratanka. Pozostali członkowie rodziny utworzyli na koniec wraz z najbliższymi współpracownikami spółkę Prólogo Livreiros, która nie tylko oferuje ponad 60 tysięcy tytułów, w tym i różnojęzycznych nowości, i wiele białych kruków, ale działa również jako ekskluzywna oficyna wydawnicza. Jej umoralniające motto brzmi: „Decus in Labore”, czyli Honor w pracy, co by się zgadzało z charakterem mieszkańców Porto, podobno najbardziej pracowitych ludzi w całej Portugalii. Można je wyczytać na witrażowym plafonie świetliku, który zdobi postać kowala unoszącego młot nad kowadłem. Nie powstydziłby się go sam Tiffany.
![]() |
| (c) wikipedia.com |
Z nowego "Zeszytu Literackiego" wybieram także do lektury wspomnienie Jadwigi Czachowskiej pióra Agnieszki Kosińskiej. Ale uprzedzam lojalnie: tekst jest tyleż wspomnieniem niezwykłej osoby, kierującej Pracownią Dokumentacji Literatury Współczesnej Instytutu Badań Literackich PAN, co przypomnieniem z cyklu pro domo sua o tytanicznej pracy samej sekretarki Czesława Miłosza. Chodzi rzecz jasna o prawie 900-stronicowy tom Międzynarodowej Bibliografii Czesława Miłosza, który - gdyby inny PR (o czym Wilk wspominał przed chwilą) - stałby pewnie na każdej półce obok "Miłosza" Andrzeja Franaszka. Bo ogrom tych prac jest porównywalny. Nie tylko ze względu na ilość zadrukowanych stronic.


Swoją drogą w pięknym szkicu Kosińska, która - na marginesie pisząc - konsekwentnie w wielu miejscach odmładza Panią Profesor, nie godząc się na przemijanie ("nigdy też nie zapomnę, jak przemieniła się w dziewczynę, kiedy przyniosłam jej bukiet róż"; "blisko dziewięćdziesięcioletnia dziewczyna, która lubi formę krótkiej informacji tekstowej i posługuje się nią, by dać znak pamięci"), stwierdza w pewnym momencie tak:
Zawsze nas to ostatecznie zaskakuje, jak inteligencja ma wiele wspólnego z dobrocią.Oby, chciałoby się rzec, oby Kosińska miała rację.
Czytaj też rozmowę z Agnieszką Kosińską o Miłoszu, o biografii Miłosza pióra Franaszka, o "Lotem gęsi" Wilka.
Autor:
Wyliczanka.eu
o
20:08
Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Bieńkowska,
Chutnik,
Czachowska,
Franaszek,
Głowacki,
Gorczyńska,
Hartwig,
Herbert,
Kosińska,
Kuczok,
Masłowska,
Miłosz,
Rosja,
Salvadori,
Toruńczyk,
Venclova,
Wilk,
Witkowski,
Zeszyty Literackie
czwartek, 16 maja 2013
3. Festiwal Miłosza: Ziema Ulro || połowa lat 70.
Tegorocznemu 3. Festiwalowi Miłosza, który rozpoczął się dziś, patronuje "Ziemia Ulro". To jedna z eseistycznych książek noblisty. Dość mroczna. Ale i zarazem diagnozująca współczesną literaturę i kulturę.
Książka ukazała się po raz pierwszy w roku 1977. Dwa lata studiów, lektur i gromadzenia materiałów zaowocowały dość gorzkimi refleksjami - nie pierwszy przecież raz - na temat stanu cywilizacji XX wieku. Stosunek Miłosza do twórczości minionego stulecia jest, delikatnie mówiąc, krytyczny. To, co się dzieje obecnie, stwierdzał autor "Doliny Issy", jest konsekwencją przemian, jakie rozpoczęły się przed wiekami. Władza rozumu nie czyni ze świata raju. Ulro - zaczerpnięte od Williama Blake'a - oznacza tutaj teren wyjałowiony. Przestrzeń, na której nie jest się spełnionym. Zupełnie.
O znaczeniach "Ziemi Ulro" dzisiaj na 3. Festiwalu Miłosza mówili zaproszeni goście. Adam Zagajewski stwierdził, że w utworze współwystępują dwie warstwy - jedna filozoficzna, ściśle związana ze sferą intelektualną i druga - dotycząca egzystencji, a konkretnie samotności poety. Renata Gorczyńska z kolei stwierdziła, że pisanie "Ziemi Ulro" mogło mieć znaczenie terapeutyczne. Połowa lat 70. to był bardzo dramatyczny okres dla całej rodziny Miłosza. Wtedy też powstało wiele wierszy o ciemnej tonacji.
Anthony Miłosz, syn poety, przyznał, że i dla niego "Ziemia Ulro" jest wyrazem odrazy do nowoczesności. I ma wiele wspólnego ze "Zniewolonym umysłem". Tak jak bowiem pamiętny rozliczeniowy esej o romansie z systemem totalitarnym "Ziemia Ulro" zachęca do tego, by przemyśleć rzeczy, które nas otaczają.
Wyzwanie więc mamy. Teraz trzeba tylko działać.
Książka ukazała się po raz pierwszy w roku 1977. Dwa lata studiów, lektur i gromadzenia materiałów zaowocowały dość gorzkimi refleksjami - nie pierwszy przecież raz - na temat stanu cywilizacji XX wieku. Stosunek Miłosza do twórczości minionego stulecia jest, delikatnie mówiąc, krytyczny. To, co się dzieje obecnie, stwierdzał autor "Doliny Issy", jest konsekwencją przemian, jakie rozpoczęły się przed wiekami. Władza rozumu nie czyni ze świata raju. Ulro - zaczerpnięte od Williama Blake'a - oznacza tutaj teren wyjałowiony. Przestrzeń, na której nie jest się spełnionym. Zupełnie.
O znaczeniach "Ziemi Ulro" dzisiaj na 3. Festiwalu Miłosza mówili zaproszeni goście. Adam Zagajewski stwierdził, że w utworze współwystępują dwie warstwy - jedna filozoficzna, ściśle związana ze sferą intelektualną i druga - dotycząca egzystencji, a konkretnie samotności poety. Renata Gorczyńska z kolei stwierdziła, że pisanie "Ziemi Ulro" mogło mieć znaczenie terapeutyczne. Połowa lat 70. to był bardzo dramatyczny okres dla całej rodziny Miłosza. Wtedy też powstało wiele wierszy o ciemnej tonacji.
Anthony Miłosz, syn poety, przyznał, że i dla niego "Ziemia Ulro" jest wyrazem odrazy do nowoczesności. I ma wiele wspólnego ze "Zniewolonym umysłem". Tak jak bowiem pamiętny rozliczeniowy esej o romansie z systemem totalitarnym "Ziemia Ulro" zachęca do tego, by przemyśleć rzeczy, które nas otaczają.
Wyzwanie więc mamy. Teraz trzeba tylko działać.
wtorek, 14 sierpnia 2012
Osiem lat bez Miłosza
Mija osiem lat od śmierci Czesława Miłosza. Gdyby żył miałby 101 lat i to jest już wiek imponujący. Ale nie o tym, jak imponujący byłby Miłosz dzisiaj, tylko jaki był w roku 1980.
Oto "Kwartalnik Artystyczny" 2/2011 w całości poświęcony Czesławowi Miłoszowi ze wspomnieniem Renaty Gorczyńskiej pod tytułem "Sekretarz osobista".
![]() |
| Miłosz w obiektywie Danuty Węgiel |
Subskrybuj:
Posty (Atom)



