![]() |
| (c) usplash.com |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hartwig. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hartwig. Pokaż wszystkie posty
sobota, 6 lutego 2016
7 x tłumacze
"W Polsce o przekładzie pisze się wtedy, gdy z jakiegoś powodu otacza go aura skandalu" - twierdzi Małgorzata Łukasiewicz. Takie sformułowanie jest skandaliczne, więc niech to będzie wystarczający powód, by napisać o tłumaczeniach.
Pretekst jest fantastyczny, bo stosunkowo niedawno pojawił się tom rozmów "Przejęzyczenie". Zofia Zaleska pyta wybranych tłumaczy o ich pracę nad tekstem, czytelnicze fascynacje, sytuację na rynku wydawniczym. Nic dziwnego, że przy okazji pada wiele zapadających w pamięć fraz i sformułowań.
poniedziałek, 28 września 2015
Warsztat pracy: Agnieszka Drotkiewicz
"Mam teorię, że dobrze pracuje się w miejscach, przy stołach ludzi, którzy także zajmują się pisaniem, że w ich mieszkaniach łatwiej się skoncentrować" - mówi Agnieszka Drotkiewicz.
Marcin Wilk: W jakich porach dnia lubisz pisanie najbardziej?
Agnieszka Drotkiewicz: Myślę, że prawie cały sekret pisania leży w koncentracji. Jeśli jej nie masz, to możesz mieć wszystko – talent, wiedzę, temat, termin, konieczność – ale nie być w stanie zrobić niczego. Zresztą koncentracja to klucz nie tylko do pisania, ale chyba każdej dyscypliny sztuki, bardzo ciekawie o tym opowiada Tomasz Stańko w książce-rozmowie z Rafałem Księżykiem "Desperado" – mówi o spacerach, oglądaniu obrazów jako o swojej technice wprowadzania się w stan koncentracji.
![]() |
| Agnieszka Drotkiewicz (c) Maciej Krysz |
Agnieszka Drotkiewicz: Myślę, że prawie cały sekret pisania leży w koncentracji. Jeśli jej nie masz, to możesz mieć wszystko – talent, wiedzę, temat, termin, konieczność – ale nie być w stanie zrobić niczego. Zresztą koncentracja to klucz nie tylko do pisania, ale chyba każdej dyscypliny sztuki, bardzo ciekawie o tym opowiada Tomasz Stańko w książce-rozmowie z Rafałem Księżykiem "Desperado" – mówi o spacerach, oglądaniu obrazów jako o swojej technice wprowadzania się w stan koncentracji.
wtorek, 9 czerwca 2015
Warsztat pracy: Sylwia Chutnik
"Robię plan, notatki, rysunki. Jestem osobą poukładaną i nudną. Wszystko mam zaplanowane jak urzędniczka" - mówi Sylwia Chutnik.
Marcin Wilk: Muszę od tego zacząć rozmowę z Tobą: jak wyglądała Twoja praca, gdy byłaś mamą?
Sylwia Chutnik: Pisałam pracę magisterską z synem na kolanach, byłam mistrzynią w pisaniu jedną ręką na klawiaturze. Ale wtedy jeszcze nie pisałam zawodowo, to raczej były pojedyncze teksty/zlecenia. Kieszonkowy atlas kobiet pisałam, kiedy syn miał 4 lata.
![]() |
| (c) Krzysztof Dubiel / Instytut Książki |
Sylwia Chutnik: Pisałam pracę magisterską z synem na kolanach, byłam mistrzynią w pisaniu jedną ręką na klawiaturze. Ale wtedy jeszcze nie pisałam zawodowo, to raczej były pojedyncze teksty/zlecenia. Kieszonkowy atlas kobiet pisałam, kiedy syn miał 4 lata.
poniedziałek, 11 maja 2015
Warsztat pracy: Marek Bieńczyk
"Myślę cały czas o tych innych biurkach, które mają inni ludzie i na których nic nie ma; są piękne, duże i czyste" - mówi Marek Bieńczyk. "I taka oto myśl nachodzi mnie wtedy: 'O gdybym miał takie posprzątane, fajne biurko, to bym dopiero pisał!'".
Marcin Wilk: Co się dzieje, gdy Marek Bieńczyk pisze?
Marek Bieńczyk: Wszyscy w domu wariują.
Dlaczego?
Z pokoju, w którym siedzę, dochodzą straszne odgłosy. Na przykład kaszlę histerycznie, jakbym się dusił, przeklinam, szuram, drzwi zamykam, drzwi otwieram, idę po herbatę. Idę po kawę, idę po yerba mate, idę po drugą kawę.
![]() |
| (c) Maire (Own work) via Wikimedia Commons |
Marcin Wilk: Co się dzieje, gdy Marek Bieńczyk pisze?
Marek Bieńczyk: Wszyscy w domu wariują.
Dlaczego?
Z pokoju, w którym siedzę, dochodzą straszne odgłosy. Na przykład kaszlę histerycznie, jakbym się dusił, przeklinam, szuram, drzwi zamykam, drzwi otwieram, idę po herbatę. Idę po kawę, idę po yerba mate, idę po drugą kawę.
piątek, 5 grudnia 2014
Warsztat pracy: Julia Hartwig
Julia Hartwig o tym, czy ma Internet włączony podczas pracy oraz czy umiałaby pisać w pociągu.
Marcin Wilk: - Ma Pani swoje ulubione pory do pracy?
Julia Hartwig: - Po odbyciu porannej toalety mam zwyczaj od razu siadać do biurka. Przeglądam materiały z poprzedniego dnia, planuję czekające mnie prace.
- Czyli do pracy ranki?
- Należę do tych, którzy najlepiej pracują od popołudnia do późnego wieczora, czasem zarywając nawet noce. Rano pisze mi się gorzej, wyobraźnia nie jest jeszcze dostatecznie rozbudzona. Ale i w tych warunkach wiele zadań udaje się wykonać.
![]() |
| (c) Fryta 73 / Foter / CC BY-SA |
Julia Hartwig: - Po odbyciu porannej toalety mam zwyczaj od razu siadać do biurka. Przeglądam materiały z poprzedniego dnia, planuję czekające mnie prace.
- Czyli do pracy ranki?
- Należę do tych, którzy najlepiej pracują od popołudnia do późnego wieczora, czasem zarywając nawet noce. Rano pisze mi się gorzej, wyobraźnia nie jest jeszcze dostatecznie rozbudzona. Ale i w tych warunkach wiele zadań udaje się wykonać.
wtorek, 13 maja 2014
Wyliczanki Pani Wisławy
Wisława Szymborska uwielbiała kolekcjonować. Słowa przede wszystkim.
Jak to wyglądało w praktyce? Możemy się domyślać, choć jeśli idzie o narzędzia - sprawa wydaje się dość prosta. Podstawą dla kolekcjonerki Szymborskiej musiał być plik gazet. Ewentualnie gazety przypadkowe, nadające się do zniszczenia.
Poza tym potrzebne były nożyczki.
czwartek, 17 października 2013
Kto czyta - ten mistrz!
17. Targi Książki w Krakowie rozpoczną się dokładnie za tydzień. To będzie święto i prawdziwy szał. Coś, co tygrysy książkowe lubią najbardziej.
Wielkie hale przy ul. Centralnej 41A w Krakowie, gdzie co roku odbywają się Targi Książki, to z perspektywy zwykłego czytelnika świątynia rozpusty duchowo-materialnej. "Duchowo", bo chodzi o pobudzające wyobraźnie książki i inne rzeczy, a także - dla niektórych to nawet najważniejsze - o autograf ukochanego autora; a "materialnie", bo to jest dzień, w którym odwiedzający Targi zostawiają 10, 50, 100, czasem i więcej złotych, korzystając z różnych okazji na rozlicznych stoiskach.
W tym roku tych stoisk będzie ponad 500 i pewnie jest to nowy rekord targowy (te rekordy są rok rocznie podbijane). Podobnie jak i, co skrupulatnie wyliczyli organizatorzy, prawie 700 godzin spotkań z autorami książek. 700 godzin! Wyobraźcie sobie, ile to czasu. To tak jakby czytać bez przerwy 29,16 dni. Dacie radę? ;-)
![]() |
| © targi.krakow.pl |
W tym roku tych stoisk będzie ponad 500 i pewnie jest to nowy rekord targowy (te rekordy są rok rocznie podbijane). Podobnie jak i, co skrupulatnie wyliczyli organizatorzy, prawie 700 godzin spotkań z autorami książek. 700 godzin! Wyobraźcie sobie, ile to czasu. To tak jakby czytać bez przerwy 29,16 dni. Dacie radę? ;-)
czwartek, 12 września 2013
Jeden wiersz: Julia Hartwig
Jeszcze nie ma w księgarniach tomiku Julii Hartwig, ale ten dzień, 26 września, zbliża się wielkimi krokami. O nowej publikacji pisałem w osobnej notce TU.
Niedawno na fejsbukowym fanpage'u Julii Hartwig ukazał się jeden z wierszy, który trafi do zeszytu "Zapisane" (a5, 2013).
Nic dodać, nić ująć.
Niedawno na fejsbukowym fanpage'u Julii Hartwig ukazał się jeden z wierszy, który trafi do zeszytu "Zapisane" (a5, 2013).
Nic dodać, nić ująć.
niedziela, 1 września 2013
Szczęśliwi i spokojni
Czterdzieści nowych wierszy przynosi tomik Julii Hartwig "Zapisane" (a5, 2013). Z pewnością będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń poetyckich najbliższych miesięcy.
Dostojna, jak zawsze, Dama Polskiej Poezji spogląda na nas z czarno-białego zdjęcia, które znalazło się na okładce najnowszego zbioru. Jakże symboliczna to poza! Poetka jest lekko odchylona w stronę księgozbioru, w ręku trzyma kolejną książkę. Wzrok zwrócony ku nam. Wyraźnie jakby chciała coś powiedzieć. Ale słowa będą płynęły w tym wypadku powoli. Bardzo powoli. I bardzo ostrożnie.
![]() |
| (c) whatsthatpicture / Foter / CC BY |
sobota, 31 sierpnia 2013
Zapowiedzi: wydawnictwo a5 || 26 września
Sezon książkowy jesień roku 2013 rozpoczęty. Będzie się działo, o czym już pisałem kilka dni wcześniej. Potwierdzają to także doniesienia krakowskiej oficyny a5.
Przede wszystkim czeka na nas przygotowany do druku nowy tomik Julii Hartwig, która niedawno skończyła 92 lata (jeszcze raz wszystkiego najlepszego!). Do księgarń książka "Zapisane" wybitnej polskiej poetki trafi 26 września. To jeszcze prawie miesiąc. Ale na blogu www.wyliczanka.eu poczytamy go już jutro, czyli w kolejnej notce.
Trochę więcej wypada napisać o nowym tomiku Ryszarda Krynickiego. "Haiku" to pierwszy zbiór od, bagatela, ośmiu lat. Powodów do tej publikacji jest kilka. Ten przede wszystkim, że Ryszard Krynicki obchodzi, o czym także pisałem, 70-lecie. A drugi, nie mniej ważny, że trochę wierszy się zebrało. Wierszy, a właściwie haiku. Więc zbiór jest. A raczej będzie. Za momencik.
![]() |
| Fot. Danuta Węgiel |
![]() |
| Fot.Jakub Ociepa / Agencja Gazeta |
wtorek, 13 sierpnia 2013
Jeden wiersz: Julia Hartwig || 92. urodziny
14 sierpnia 2013 roku Julia Hartwig, wybitna polska poetka, obchodzić będzie 92. urodziny. 100, a może nawet 200 lat! :)
![]() |
| Julia Hartwig (c) teatrtnn.pl |
"Mijanie się"
Tryska krew z łamanego chleba i gwiazda
razi jak błyskawica
Wierz temu co mówię nocą nie słuchaj
co mówię za dnia
Poprzez te liście czarne widzę cię
tak niewyraźnie
słońce dni wygaszonych
Mów do mnie mów do mnie mów do mnie.
Czytaj też jeden wiersz Marcina Świetlickiego.
środa, 17 lipca 2013
Czasopisma: Zeszyty Literackie || numer 122
Bywają takie książki, które są bezpiecznymi i przewidywalnymi przystaniami na tym czasem zwariowanym świecie. Bywają też i takie czasopisma - jak knajpki, do których wchodzimy, by spotkać stałych bywalców. Zaglądamy do nich, by natknąć się na pewien określony zestaw autorów. Tak jest na przykład w przypadku "Zeszytów Literackich", który nowy numer (122) poświęcony jest Witoldowi Lutosławskiemu.
A więc na przykład Bieńkowska, Hartwig, Herbert, Salvadori, Toruńczyk, Venclova i Wilk. Mariusz Wilk, który zresztą pisze relację z targów non-fiction w Moskwie. Bardzo ciekawą i nietypową, bo na ogół dostajemy je od przechadzających się między stoiskami i spotkaniami odwiedzających, a rzadko kiedy od autorów, którzy przecież też są częścią tej wielkiej machiny ogromnego, co tu dużo mówić, biznesu. A ten, jak wiadomo, kieruje się swoimi prawami.
Jak widać - jest się czym zachwycać.
Z nowego "Zeszytu Literackiego" wybieram także do lektury wspomnienie Jadwigi Czachowskiej pióra Agnieszki Kosińskiej. Ale uprzedzam lojalnie: tekst jest tyleż wspomnieniem niezwykłej osoby, kierującej Pracownią Dokumentacji Literatury Współczesnej Instytutu Badań Literackich PAN, co przypomnieniem z cyklu pro domo sua o tytanicznej pracy samej sekretarki Czesława Miłosza. Chodzi rzecz jasna o prawie 900-stronicowy tom Międzynarodowej Bibliografii Czesława Miłosza, który - gdyby inny PR (o czym Wilk wspominał przed chwilą) - stałby pewnie na każdej półce obok "Miłosza" Andrzeja Franaszka. Bo ogrom tych prac jest porównywalny. Nie tylko ze względu na ilość zadrukowanych stronic.


Swoją drogą w pięknym szkicu Kosińska, która - na marginesie pisząc - konsekwentnie w wielu miejscach odmładza Panią Profesor, nie godząc się na przemijanie ("nigdy też nie zapomnę, jak przemieniła się w dziewczynę, kiedy przyniosłam jej bukiet róż"; "blisko dziewięćdziesięcioletnia dziewczyna, która lubi formę krótkiej informacji tekstowej i posługuje się nią, by dać znak pamięci"), stwierdza w pewnym momencie tak:
Czytaj też rozmowę z Agnieszką Kosińską o Miłoszu, o biografii Miłosza pióra Franaszka, o "Lotem gęsi" Wilka.
A więc na przykład Bieńkowska, Hartwig, Herbert, Salvadori, Toruńczyk, Venclova i Wilk. Mariusz Wilk, który zresztą pisze relację z targów non-fiction w Moskwie. Bardzo ciekawą i nietypową, bo na ogół dostajemy je od przechadzających się między stoiskami i spotkaniami odwiedzających, a rzadko kiedy od autorów, którzy przecież też są częścią tej wielkiej machiny ogromnego, co tu dużo mówić, biznesu. A ten, jak wiadomo, kieruje się swoimi prawami.
Kropkę nad "i" postawił panel w klubie Umlaut na temat dziesięciu lat nowej polskiej prozy w Rosji. Uświadomiłem tam sobie, że przybyłem z innego świata, bo niby zaliczano mnie do grona polskich pisarzy (obok Janusza Głowackiego i Wojciecha Kuczoka) biorących udział w dyskusji, ale de facto z polskością literacką nie mam już nic wspólnego, kromie kulawego języka. Ze zdziwieniem słuchałem Jeleny Fanajłowej, która opowiadała o wyższości współczesnych polskich autorów nad rosyjskimi, że Polacy dotykają rzeczywistości, nie brzydząc się ciałem (Michał Witkowski), rozliczają się z teraźniejszością (jak Masłowska czy Chutnik) i nie wstydzą się grzebać w niedawnej przeszłości (nie pamiętam przykładów), podczas gdy Rosjanie ciągle grzęzną w postmodernizmie (Pielewin, Sorokin) albo odchodzą od realiów postsowieckich w historyczny kryminał (Borys Akunin).O interesującym miejscu - dodaję go do swojej mapy marzeń niespełnionych - pisze Renata Gorczyńska. Tekst nazywa się "Najpiękniejsza księgarnia świata" i jest przyjemnym dla oka i pobudzającym wyobraźnie peanem na cześć. Czego?
Livraria Lello przy Rua das Carmelitas pod numerem 144, zaprojektowana przez znanego miejscowego architekta Xaviera Estevesa, ma tu swoją siedzibę od początku XX wieku. Historia samej firmy jest jednak starsza. Założył ją w 1869 roku francuski bibliofil i edytor Ernesto Chardron, wydawca licznych skarbów literatury portugalskiej. Po jego przedwczesnej śmierci przechodziła z rąk do rąk, łączono ją z innymi księgar- niami i antykwariatami, aż w 1894 roku nabył ją szanowany w tym fachu José Pinto de Sousa Lello do spółki ze szwagrem Davidem Pereirą, a z kolei po jego śmierci dokooptował brata i następnie bratanka. Pozostali członkowie rodziny utworzyli na koniec wraz z najbliższymi współpracownikami spółkę Prólogo Livreiros, która nie tylko oferuje ponad 60 tysięcy tytułów, w tym i różnojęzycznych nowości, i wiele białych kruków, ale działa również jako ekskluzywna oficyna wydawnicza. Jej umoralniające motto brzmi: „Decus in Labore”, czyli Honor w pracy, co by się zgadzało z charakterem mieszkańców Porto, podobno najbardziej pracowitych ludzi w całej Portugalii. Można je wyczytać na witrażowym plafonie świetliku, który zdobi postać kowala unoszącego młot nad kowadłem. Nie powstydziłby się go sam Tiffany.
![]() |
| (c) wikipedia.com |
Z nowego "Zeszytu Literackiego" wybieram także do lektury wspomnienie Jadwigi Czachowskiej pióra Agnieszki Kosińskiej. Ale uprzedzam lojalnie: tekst jest tyleż wspomnieniem niezwykłej osoby, kierującej Pracownią Dokumentacji Literatury Współczesnej Instytutu Badań Literackich PAN, co przypomnieniem z cyklu pro domo sua o tytanicznej pracy samej sekretarki Czesława Miłosza. Chodzi rzecz jasna o prawie 900-stronicowy tom Międzynarodowej Bibliografii Czesława Miłosza, który - gdyby inny PR (o czym Wilk wspominał przed chwilą) - stałby pewnie na każdej półce obok "Miłosza" Andrzeja Franaszka. Bo ogrom tych prac jest porównywalny. Nie tylko ze względu na ilość zadrukowanych stronic.


Swoją drogą w pięknym szkicu Kosińska, która - na marginesie pisząc - konsekwentnie w wielu miejscach odmładza Panią Profesor, nie godząc się na przemijanie ("nigdy też nie zapomnę, jak przemieniła się w dziewczynę, kiedy przyniosłam jej bukiet róż"; "blisko dziewięćdziesięcioletnia dziewczyna, która lubi formę krótkiej informacji tekstowej i posługuje się nią, by dać znak pamięci"), stwierdza w pewnym momencie tak:
Zawsze nas to ostatecznie zaskakuje, jak inteligencja ma wiele wspólnego z dobrocią.Oby, chciałoby się rzec, oby Kosińska miała rację.
Czytaj też rozmowę z Agnieszką Kosińską o Miłoszu, o biografii Miłosza pióra Franaszka, o "Lotem gęsi" Wilka.
Autor:
Wyliczanka.eu
o
20:08
Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Bieńkowska,
Chutnik,
Czachowska,
Franaszek,
Głowacki,
Gorczyńska,
Hartwig,
Herbert,
Kosińska,
Kuczok,
Masłowska,
Miłosz,
Rosja,
Salvadori,
Toruńczyk,
Venclova,
Wilk,
Witkowski,
Zeszyty Literackie
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Jubileusz: Ryszard Krynicki || 70 lat
O tym się jeszcze nie mówi dużo. Jeszcze. Ale za chwilę będzie bardzo głośno. I hucznie. Okazja jest przecież znakomita: 70-lecie Ryszarda Krynickiego.
Ryszard Krynicki to - mówiąc w olbrzymim skrócie - poeta, redaktor i wydawca. W takiej właśnie - choć niektórzy twierdzą, że nie - kolejności. Więc feta przygotowana przez m.in. wydawnictwo a5, KBF i wydawnictwo EMG będzie dotyczyć przede wszystkim Krynickiego jako poety. Poety, który dokładnie 28 czerwca skończy 70 lat.
Impreza jubileuszowa pod zbiorczą nazwą "RK'70" (bardzo młodzieżowo, czyż nie?) odbywać się będzie przez trzy dni w Krakowie - od 26 czerwca do 28 czerwca, czyli właściwego dnia urodzin poety. Na precyzyjnie ułożony program obchodów złożą się: sesja naukowa (codziennie od 10 do 15.30 na UJ, a konkretnie przy ul. Gołębiej 16 w sali 42 - poloniści lokalni i nie tylko znają to miejsce), panel dyskusyjny i panel tłumaczy, koncert (Pablopavo i Ludziki - !!!), spotkanie wokół najnowszej książki Krynickiego (bardzo dobra wiadomość!), a także wieczór poetycki, który będzie zwieńczeniem trzydniowego święta (piękny gest przyjaciół).
Zaplanowana z rozmachem sesja naukowa "Ryszard Krynicki: palimpsesty, labirynty, archipelagi" jak zwykle będzie okazją do posłuchania krytyków i interpretatorów poezji współczesnej. Lista wystąpień jest dość długa, a wśród zgłoszonych referatów między innymi: Marian Stala o wyobraźni kosmicznej, Andrzej Skrendo o milczeniu, Anna Nasiłowska o wschodnich inspiracjach, Iwona Misiak o zagadce i powtórzeniu.
Najważniejszym wydarzeniem, które przyciągnie publiczność (choć Pablopavo też kusi...), będzie zapewne wieczór urodzinowy w Mandze w piątek 28 czerwca o godz. 17. Pojawią się tam m.in. Marcin Baran, Wojciech Bonowicz, Julia Hartwig, Bronisław Maj, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Adam Zagajewski. Natomiast wieczór poprowadzą - uwaga, uwaga! - Paweł Próchniak i Adam Michnik.
No... To będzie się działo.
Szczegóły programu TU.
Czytaj też o poetyckim czerwcu w Krakowie.
![]() |
| (c) wydawnictwo EMG |
Impreza jubileuszowa pod zbiorczą nazwą "RK'70" (bardzo młodzieżowo, czyż nie?) odbywać się będzie przez trzy dni w Krakowie - od 26 czerwca do 28 czerwca, czyli właściwego dnia urodzin poety. Na precyzyjnie ułożony program obchodów złożą się: sesja naukowa (codziennie od 10 do 15.30 na UJ, a konkretnie przy ul. Gołębiej 16 w sali 42 - poloniści lokalni i nie tylko znają to miejsce), panel dyskusyjny i panel tłumaczy, koncert (Pablopavo i Ludziki - !!!), spotkanie wokół najnowszej książki Krynickiego (bardzo dobra wiadomość!), a także wieczór poetycki, który będzie zwieńczeniem trzydniowego święta (piękny gest przyjaciół).
Zaplanowana z rozmachem sesja naukowa "Ryszard Krynicki: palimpsesty, labirynty, archipelagi" jak zwykle będzie okazją do posłuchania krytyków i interpretatorów poezji współczesnej. Lista wystąpień jest dość długa, a wśród zgłoszonych referatów między innymi: Marian Stala o wyobraźni kosmicznej, Andrzej Skrendo o milczeniu, Anna Nasiłowska o wschodnich inspiracjach, Iwona Misiak o zagadce i powtórzeniu.
Najważniejszym wydarzeniem, które przyciągnie publiczność (choć Pablopavo też kusi...), będzie zapewne wieczór urodzinowy w Mandze w piątek 28 czerwca o godz. 17. Pojawią się tam m.in. Marcin Baran, Wojciech Bonowicz, Julia Hartwig, Bronisław Maj, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Adam Zagajewski. Natomiast wieczór poprowadzą - uwaga, uwaga! - Paweł Próchniak i Adam Michnik.
No... To będzie się działo.
Szczegóły programu TU.
Czytaj też o poetyckim czerwcu w Krakowie.
Autor:
Wyliczanka.eu
o
22:00
Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
a5,
Baran,
Bonowicz,
EMG,
Hartwig,
KBF,
Krynicki,
Maj,
Michnik,
Misiak,
Nasiłowska,
Próchniak,
Skrendo,
Stala,
Tkaczyszyn-Dycki,
Zagajewski
Subskrybuj:
Posty (Atom)














