![]() |
| (c) Foter.com / CC0 |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chutnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chutnik. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 15 listopada 2016
Nowe książki: Chutnik, Havel, Marzec, Chattam
SYLWIA CHUTNIK daje nura w PRL, VACLAV HAVEL rozprawia się z Hrabalem, WIKTOR MARZEC sięga do roku 1905, a na deser Szatan, czyli MAXIME CHATTAM.
wtorek, 25 października 2016
9 książek, które kuszą. Jesień 2016
Znamy już listę 10 nazwisk, które najprawdopodobniej zrujnują Twoje finanse w tym tygodniu: SPRINGER, KUBISIOWSKA, SHALEV, REYBROUCK, CUNNINGHAM, TWARDOCH, CHUTNIK, SZYMBORSKA i FILIPOWICZ oraz PARVALESCU.
Co się takiego dzieje, że aż tak dramatyczne wstępy pojawiają się na początku nowej notki?
Autor:
Wyliczanka.eu
o
15:34
2 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Chutnik,
Cunningham,
Filipiak,
Karakter,
Kubisiowska,
news,
Od deski do deski,
Orbitowski,
Parvalescu,
Rebis,
Reybrouck,
Shalev,
Springer,
Szymborska,
Twardoch,
W.A.B.,
WUJ,
Wydawnictwo Literackie,
Znak
sobota, 10 października 2015
Oranżada ze zgięcia dłoni
Jolanta jej na imię. Mieszka na Żeraniu, jest zwykłą dziewczyną i sama nie wie, czego chce.
Oddajmy jednak sprawiedliwość: Jola raczej nie ma wiele szczęścia. Rodzice - alkoholicy się rozwodzą, znikają kolejni bliscy, a ona sama idzie przez życie drogą nazbyt oczywistą, żeby móc się z czegokolwiek cieszyć i czymkolwiek porządnie radować.
![]() |
| (c) forsycja / Foter / CC BY |
wtorek, 22 września 2015
Premiery: wrzesień 2015 (1)
Jesień to nie tylko spadające liście z drzew i kasztany, ale również wysyp nowości wydawniczych. Kończy się to wszystko długą listą książek, które chce się przeczytać. Dziś pierwsza jej część.
Od razu proszę o wyrozumiałość. Naprawdę ciężko jest w tym miesiącu. No bo przecież nowego Houellebecqua przeczytać muszę. O Jagielskim usłyszałem tyle dobrego, że nieuzasadnioną nonszalancją byłoby go zignorować. "Tęczowe San Francisco"? Koniecznie trzeba. No i "Wilk". Raz ze względu na tytuł, a dwa ze względu na autora: Marka Hłaskę.
![]() |
| (c) jaci XIII / Foter / CC BY-NC-SA |
wtorek, 9 czerwca 2015
Warsztat pracy: Sylwia Chutnik
"Robię plan, notatki, rysunki. Jestem osobą poukładaną i nudną. Wszystko mam zaplanowane jak urzędniczka" - mówi Sylwia Chutnik.
Marcin Wilk: Muszę od tego zacząć rozmowę z Tobą: jak wyglądała Twoja praca, gdy byłaś mamą?
Sylwia Chutnik: Pisałam pracę magisterską z synem na kolanach, byłam mistrzynią w pisaniu jedną ręką na klawiaturze. Ale wtedy jeszcze nie pisałam zawodowo, to raczej były pojedyncze teksty/zlecenia. Kieszonkowy atlas kobiet pisałam, kiedy syn miał 4 lata.
![]() |
| (c) Krzysztof Dubiel / Instytut Książki |
Sylwia Chutnik: Pisałam pracę magisterską z synem na kolanach, byłam mistrzynią w pisaniu jedną ręką na klawiaturze. Ale wtedy jeszcze nie pisałam zawodowo, to raczej były pojedyncze teksty/zlecenia. Kieszonkowy atlas kobiet pisałam, kiedy syn miał 4 lata.
wtorek, 22 kwietnia 2014
Wyliczanka z nowościami: kwiecień 2014
Blogerka modowa - Michał Witkowski, skandalizujący Karl Ove Knausgard oraz Zadie Smith (wreszcie!) - oto tylko część z nowości książkowych.
Kwiecień to czas przyspieszenia na rynku księgarskim. Trzeba się przygotować na spore wydatki. Na przykład na nową książkę Marii Dueñas, którą czytelnicy polubili za "Krawcową z Madrytu". Najnowsza książka bestsellerowej autorki to "Olvido znaczy zapomnienie" (Muza, premiera: 16 kwietnia). "Blanca Perea, doktor filologii u szczytu zawodowej kariery, dowiaduje się, że mąż zostawił ją dla młodszej kobiety i będzie miał z nią dziecko. Rozżalona i załamana postanawia wyjechać, jak najdalej od domu i życiowych problemów. Dostaje grant na niewielkim uniwersytecie w Kalifornii, gdzie ma zbadać archiwum tragicznie zmarłego hiszpańskiego profesora. Czy będzie miała odwagę, by skorzystać z kolejnej szansy, jaką da jej życie?".
Dodajmy jeszcze, że Wyliczanka.eu patronuje książce.
Kwiecień to czas przyspieszenia na rynku księgarskim. Trzeba się przygotować na spore wydatki. Na przykład na nową książkę Marii Dueñas, którą czytelnicy polubili za "Krawcową z Madrytu". Najnowsza książka bestsellerowej autorki to "Olvido znaczy zapomnienie" (Muza, premiera: 16 kwietnia). "Blanca Perea, doktor filologii u szczytu zawodowej kariery, dowiaduje się, że mąż zostawił ją dla młodszej kobiety i będzie miał z nią dziecko. Rozżalona i załamana postanawia wyjechać, jak najdalej od domu i życiowych problemów. Dostaje grant na niewielkim uniwersytecie w Kalifornii, gdzie ma zbadać archiwum tragicznie zmarłego hiszpańskiego profesora. Czy będzie miała odwagę, by skorzystać z kolejnej szansy, jaką da jej życie?".
Dodajmy jeszcze, że Wyliczanka.eu patronuje książce.
Autor:
Wyliczanka.eu
o
19:23
Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Chutnik,
Czarne,
Duenas,
Knausgaard,
Muza,
Pinera,
Prochasko,
Smith,
Świat Książki,
Universitas,
Witkowski,
Wydawnictwo Literackie,
Znak,
Znak Literanova
środa, 17 lipca 2013
Czasopisma: Zeszyty Literackie || numer 122
Bywają takie książki, które są bezpiecznymi i przewidywalnymi przystaniami na tym czasem zwariowanym świecie. Bywają też i takie czasopisma - jak knajpki, do których wchodzimy, by spotkać stałych bywalców. Zaglądamy do nich, by natknąć się na pewien określony zestaw autorów. Tak jest na przykład w przypadku "Zeszytów Literackich", który nowy numer (122) poświęcony jest Witoldowi Lutosławskiemu.
A więc na przykład Bieńkowska, Hartwig, Herbert, Salvadori, Toruńczyk, Venclova i Wilk. Mariusz Wilk, który zresztą pisze relację z targów non-fiction w Moskwie. Bardzo ciekawą i nietypową, bo na ogół dostajemy je od przechadzających się między stoiskami i spotkaniami odwiedzających, a rzadko kiedy od autorów, którzy przecież też są częścią tej wielkiej machiny ogromnego, co tu dużo mówić, biznesu. A ten, jak wiadomo, kieruje się swoimi prawami.
Jak widać - jest się czym zachwycać.
Z nowego "Zeszytu Literackiego" wybieram także do lektury wspomnienie Jadwigi Czachowskiej pióra Agnieszki Kosińskiej. Ale uprzedzam lojalnie: tekst jest tyleż wspomnieniem niezwykłej osoby, kierującej Pracownią Dokumentacji Literatury Współczesnej Instytutu Badań Literackich PAN, co przypomnieniem z cyklu pro domo sua o tytanicznej pracy samej sekretarki Czesława Miłosza. Chodzi rzecz jasna o prawie 900-stronicowy tom Międzynarodowej Bibliografii Czesława Miłosza, który - gdyby inny PR (o czym Wilk wspominał przed chwilą) - stałby pewnie na każdej półce obok "Miłosza" Andrzeja Franaszka. Bo ogrom tych prac jest porównywalny. Nie tylko ze względu na ilość zadrukowanych stronic.


Swoją drogą w pięknym szkicu Kosińska, która - na marginesie pisząc - konsekwentnie w wielu miejscach odmładza Panią Profesor, nie godząc się na przemijanie ("nigdy też nie zapomnę, jak przemieniła się w dziewczynę, kiedy przyniosłam jej bukiet róż"; "blisko dziewięćdziesięcioletnia dziewczyna, która lubi formę krótkiej informacji tekstowej i posługuje się nią, by dać znak pamięci"), stwierdza w pewnym momencie tak:
Czytaj też rozmowę z Agnieszką Kosińską o Miłoszu, o biografii Miłosza pióra Franaszka, o "Lotem gęsi" Wilka.
A więc na przykład Bieńkowska, Hartwig, Herbert, Salvadori, Toruńczyk, Venclova i Wilk. Mariusz Wilk, który zresztą pisze relację z targów non-fiction w Moskwie. Bardzo ciekawą i nietypową, bo na ogół dostajemy je od przechadzających się między stoiskami i spotkaniami odwiedzających, a rzadko kiedy od autorów, którzy przecież też są częścią tej wielkiej machiny ogromnego, co tu dużo mówić, biznesu. A ten, jak wiadomo, kieruje się swoimi prawami.
Kropkę nad "i" postawił panel w klubie Umlaut na temat dziesięciu lat nowej polskiej prozy w Rosji. Uświadomiłem tam sobie, że przybyłem z innego świata, bo niby zaliczano mnie do grona polskich pisarzy (obok Janusza Głowackiego i Wojciecha Kuczoka) biorących udział w dyskusji, ale de facto z polskością literacką nie mam już nic wspólnego, kromie kulawego języka. Ze zdziwieniem słuchałem Jeleny Fanajłowej, która opowiadała o wyższości współczesnych polskich autorów nad rosyjskimi, że Polacy dotykają rzeczywistości, nie brzydząc się ciałem (Michał Witkowski), rozliczają się z teraźniejszością (jak Masłowska czy Chutnik) i nie wstydzą się grzebać w niedawnej przeszłości (nie pamiętam przykładów), podczas gdy Rosjanie ciągle grzęzną w postmodernizmie (Pielewin, Sorokin) albo odchodzą od realiów postsowieckich w historyczny kryminał (Borys Akunin).O interesującym miejscu - dodaję go do swojej mapy marzeń niespełnionych - pisze Renata Gorczyńska. Tekst nazywa się "Najpiękniejsza księgarnia świata" i jest przyjemnym dla oka i pobudzającym wyobraźnie peanem na cześć. Czego?
Livraria Lello przy Rua das Carmelitas pod numerem 144, zaprojektowana przez znanego miejscowego architekta Xaviera Estevesa, ma tu swoją siedzibę od początku XX wieku. Historia samej firmy jest jednak starsza. Założył ją w 1869 roku francuski bibliofil i edytor Ernesto Chardron, wydawca licznych skarbów literatury portugalskiej. Po jego przedwczesnej śmierci przechodziła z rąk do rąk, łączono ją z innymi księgar- niami i antykwariatami, aż w 1894 roku nabył ją szanowany w tym fachu José Pinto de Sousa Lello do spółki ze szwagrem Davidem Pereirą, a z kolei po jego śmierci dokooptował brata i następnie bratanka. Pozostali członkowie rodziny utworzyli na koniec wraz z najbliższymi współpracownikami spółkę Prólogo Livreiros, która nie tylko oferuje ponad 60 tysięcy tytułów, w tym i różnojęzycznych nowości, i wiele białych kruków, ale działa również jako ekskluzywna oficyna wydawnicza. Jej umoralniające motto brzmi: „Decus in Labore”, czyli Honor w pracy, co by się zgadzało z charakterem mieszkańców Porto, podobno najbardziej pracowitych ludzi w całej Portugalii. Można je wyczytać na witrażowym plafonie świetliku, który zdobi postać kowala unoszącego młot nad kowadłem. Nie powstydziłby się go sam Tiffany.
![]() |
| (c) wikipedia.com |
Z nowego "Zeszytu Literackiego" wybieram także do lektury wspomnienie Jadwigi Czachowskiej pióra Agnieszki Kosińskiej. Ale uprzedzam lojalnie: tekst jest tyleż wspomnieniem niezwykłej osoby, kierującej Pracownią Dokumentacji Literatury Współczesnej Instytutu Badań Literackich PAN, co przypomnieniem z cyklu pro domo sua o tytanicznej pracy samej sekretarki Czesława Miłosza. Chodzi rzecz jasna o prawie 900-stronicowy tom Międzynarodowej Bibliografii Czesława Miłosza, który - gdyby inny PR (o czym Wilk wspominał przed chwilą) - stałby pewnie na każdej półce obok "Miłosza" Andrzeja Franaszka. Bo ogrom tych prac jest porównywalny. Nie tylko ze względu na ilość zadrukowanych stronic.


Swoją drogą w pięknym szkicu Kosińska, która - na marginesie pisząc - konsekwentnie w wielu miejscach odmładza Panią Profesor, nie godząc się na przemijanie ("nigdy też nie zapomnę, jak przemieniła się w dziewczynę, kiedy przyniosłam jej bukiet róż"; "blisko dziewięćdziesięcioletnia dziewczyna, która lubi formę krótkiej informacji tekstowej i posługuje się nią, by dać znak pamięci"), stwierdza w pewnym momencie tak:
Zawsze nas to ostatecznie zaskakuje, jak inteligencja ma wiele wspólnego z dobrocią.Oby, chciałoby się rzec, oby Kosińska miała rację.
Czytaj też rozmowę z Agnieszką Kosińską o Miłoszu, o biografii Miłosza pióra Franaszka, o "Lotem gęsi" Wilka.
Autor:
Wyliczanka.eu
o
20:08
Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Bieńkowska,
Chutnik,
Czachowska,
Franaszek,
Głowacki,
Gorczyńska,
Hartwig,
Herbert,
Kosińska,
Kuczok,
Masłowska,
Miłosz,
Rosja,
Salvadori,
Toruńczyk,
Venclova,
Wilk,
Witkowski,
Zeszyty Literackie
Subskrybuj:
Posty (Atom)








