Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jansson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jansson. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lutego 2017

#przegląd_prasy: Magazyn do czytania

Dzięki "Książkom. Magazynowi do czytania" mam dość długą listę tytułów, które chciałbym przeczytać. Zwłaszcza tych z wątkami LGBTQ. Dużo tam, rzecz jasna, autorów zagranicznych. Trochę gorzej z literaturą polską. 


Tak czy owak - warto było wydać te 10 złotych bez grosza. To obecnie jedno z najlepiej wydawanych pism o książkach w Polsce.

czwartek, 5 lutego 2015

Premiery: luty 2015

Dwa razy Roth (ale za każdym razem inny), a także dwa nieznane szerzej nazwiska, Słoniowska i Linde - oto, co między innymi czeka w lutym wypatrujących nowości na rynku księgarskim.

Erika Mattfeld Kirk, aktorka, żona gubernatora Florydy, czyta swoim córkom (1969)
(c) State Library and Archives of Florida / Foter / No known copyright restrictions
Pięknie się zapowiada - na pierwszy rzut oka - decyzja wydawnictwa Austeria o wydaniu dzieł Josepha Rotha. Zresztą, co wam będę opowiadać. Przypatrzcie się:

piątek, 14 marca 2014

Mama jest tylko jedna

Gdy Muminki okazały się bestsellerem, rozrastały się. Ich brzuszek był coraz większy i większy. Ale Tove Jansson nie była z tego powodu najszczęśliwsza.


Sława przyszła stosunkowo późno. Bo Tove Jansson, zanim była rozpoznawalna i bogata - dzięki "Muminkom" oczywiście - najpierw zajmowała się malarstwem. Które bardzo kochała i któremu poświęcała bardzo wiele uwagi i czasu. Malarstwem, a właściwie uprawiała coś, co dziś nazwalibyśmy sztukami wizualnymi. I to szeroko pojętymi. Bo poza obrazami, "kleciła" (jak sama lubiła mawiać) rożne gatunki, różnymi technikami. 

Zaczynała jeszcze jako mała dziewczynka. Pierwszy obrazek satyryczny opublikowała jako piętnastolatka, swój pierwszy obraz wystawiła w roku 1933, pierwszą wystawę miała w 1937. Malowała, rysowała dla reklamy, projektowała. Praca, praca, praca. Tym żyła. Malarstwem, a potem też pisaniem.

Swoje pierwsze dzieła Tove publikowała we własnym wydawnictwie, z własną oprawą graficzną (podobnie jak czynił to młody Beksiński z książki, o której jakiś czas temu pisałem na Wyliczance). Tove pilnowała wszystkiego od A do Z. Ta potrzeba pewnego rodzaju kontroli będzie jej zresztą długo towarzyszyła, chociaż autorka będzie musiała w pewnym momencie puścić cugle. Muminki zaczną przecież żyć po swojemu - niekoniecznie zgodnie z intencjami Jansson.