"Wykładanie jedzenia nie oznacza, że zobaczę jeża, podobnie jak medytacja nie oznacza, że osiągniecie oświecenie. Ale jedno i drugie zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu". Poznajcie fragment książki Hugh Warwicka "Jeże" (przeł. Adam Pluszka).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marginesy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marginesy. Pokaż wszystkie posty
środa, 7 lipca 2021
piątek, 3 czerwca 2016
Bestsellery: maj 2016
O mały włos MARIA CZUBASZEK nie zdobyłaby podium. Podobnie nieźle radziła sobie w ubiegłym miesiącu KATARZYNA GROCHOLA. Ale to znowu MICHAŁ RUSINEK jest na szczycie.
1
[PL] [NF]
MICHAŁ RUSINEK
"Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej"
Znak
![]() |
| (c) unsplash |
[PL] [NF]
MICHAŁ RUSINEK
"Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej"
Znak
Autor:
Wyliczanka.eu
o
00:06
Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Albatros,
Czarne,
Czubaszek,
Dowody na Istnienie,
Grochola,
Groen,
Hugo-Bader,
Kaczkowski,
Kossak,
Link,
Marginesy,
news,
Prószyński i S-ka,
Rusinek,
Sonia Draga,
Szczygieł,
WAM,
Wydawnictwo Literackie,
Znak,
Żyłka
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
Bestsellery: marzec 2016
Kolejny miesiąc należy do MICHAŁA RUSINKA i jego opowieści o WISŁAWIE SZYMBORSKIEJ. Wśród najlepiej sprzedających się książek znalazło się także wiele pozycji z półki non-fiction.
1
[PL] [NF]
MICHAŁ RUSINEK
"Nic zwyczajnego. O WISŁAWIE SZYMBORSKIEJ"
Znak
![]() |
| (c) Enokson via Foter.com / CC BY-SA |
[PL] [NF]
MICHAŁ RUSINEK
"Nic zwyczajnego. O WISŁAWIE SZYMBORSKIEJ"
Znak
Autor:
Wyliczanka.eu
o
16:11
3 komentarze:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Abramowicz,
bestseller,
Czarne,
Dotti,
Heller,
Hepburn,
Kaczkowski,
Kuźniak,
Literatura,
Marginesy,
news,
Roberts,
Rusinek,
Szymborska,
WAM,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej,
Wydawnictwo Literackie,
Znak
piątek, 14 marca 2014
Mama jest tylko jedna
Gdy Muminki okazały się bestsellerem, rozrastały się. Ich brzuszek był coraz większy i większy. Ale Tove Jansson nie była z tego powodu najszczęśliwsza.
Sława przyszła stosunkowo późno. Bo Tove Jansson, zanim była rozpoznawalna i bogata - dzięki "Muminkom" oczywiście - najpierw zajmowała się malarstwem. Które bardzo kochała i któremu poświęcała bardzo wiele uwagi i czasu. Malarstwem, a właściwie uprawiała coś, co dziś nazwalibyśmy sztukami wizualnymi. I to szeroko pojętymi. Bo poza obrazami, "kleciła" (jak sama lubiła mawiać) rożne gatunki, różnymi technikami.
Zaczynała jeszcze jako mała dziewczynka. Pierwszy obrazek satyryczny opublikowała jako piętnastolatka, swój pierwszy obraz wystawiła w roku 1933, pierwszą wystawę miała w 1937. Malowała, rysowała dla reklamy, projektowała. Praca, praca, praca. Tym żyła. Malarstwem, a potem też pisaniem.
Swoje pierwsze dzieła Tove publikowała we własnym wydawnictwie, z własną oprawą graficzną (podobnie jak czynił to młody Beksiński z książki, o której jakiś czas temu pisałem na Wyliczance). Tove pilnowała wszystkiego od A do Z. Ta potrzeba pewnego rodzaju kontroli będzie jej zresztą długo towarzyszyła, chociaż autorka będzie musiała w pewnym momencie puścić cugle. Muminki zaczną przecież żyć po swojemu - niekoniecznie zgodnie z intencjami Jansson.
środa, 15 maja 2013
Cabre: Wyznaję || o piątej po południu
W Warszawie jutro zaczynają się Targi Książki, a w Krakowie 3. Festiwal Miłosza (o tym drugim będzie zresztą sporo na tym blogu!). W Polsce pojawi się plejada międzynarodowych gwiazd. Wśród nich Jaume Cabré, autor bestsellerowej powieści "Wyznaję" (Marginesy, 2013). Nie mogłem się powstrzymać i musiałem zajrzeć do książki, która nie tylko jest księgarskim hitem, ale i oczarowała wielu. Także i nad Wisłą.
Najpierw wchodzimy, niemal gwałtownie, w historię pewnej hiszpańskiej familii. "Zrozumiałem, że przyjście na świat w tej rodzinie było niewybaczalnym błędem" - stwierdza narrator od razu w pierwszym zdaniu. Adrian to syn Feliksa, który - jako kolekcjoner sztuki - zdobył niezwykle cenne skrzypce. Należały one do faszysty. Adrian odziedziczył po ojcu nie tylko skrzypce, ale i intelekt. To on zaprowadził mężczyznę na drogę kariery uniwersyteckiej.
ZŁO. Oto temat dociekań Adriana. I to zło w wielu odsłonach. I na tle wielu epok. Pojawiają się w związku z tym nazwiska filozofów, określone zdarzenia z historii, a także odniesienia do różnych twórców. "Wśród wtopionych w tekst cytatów dociekliwy czytelnik odnajdzie zapewne odniesienia do włoskiej opery, do Szymborskiej, Dantego, Homera, Pascala, Rilkego, do Gabriela Garcii Marqueza oraz wielu autorów hiszpańskich i katalońskich" - pisze tłumaczka Anna Sawicka.
Od razu powiedzmy zresztą, że jak na bestseller trafia się nam dzieło wyjątkowe. By nie powiedzieć: dzieło wyróżniające się. Trochę waham używać słowa - wybitne - bo doniosłość "Wyznaję" polega w dużej mierze na niezwykłej zręczności, z jaką została spleciona całość fabularna. Absolutne opanowanie połączone z żonglowaniem stylami, narracjami (choć też znowu bez przesady - niekórzy postmoderniści robili to drastyczniej), nawiązaniami, aluzjami, cytatami, a także powiązaniami wewnątrztekstowymi sprawia, że książka jest doskonałym polem do sprawdzenia erudycji oraz uważności.
Książka jednak nie jest wyzwaniem moralnym (uwagi dotyczące zła - raczej dobrze już przerobione i niezbyt odkrywcze), nie jest też arcydziełem w sensie nowego czy świeżego modelowania literackiego. Sprawność, z jaką napisano "Wyznaję", przekłada się na sprawność, z jaką czyta się tę książkę. A czyta się dość gładko. Chcę jednak podkreślić jasno: to nie zarzut, to komplement. Powieści dobrze napisanych, z rozmachem - wcale nie jest tak dużo. Jeśli przyjemność obcowania z tym dziełem połączyć z wysiłkiem, jaki trzeba włożyć, by dobrnąć do końca - w końcu ponad 700 stron - oraz by rozpoznać nawiązania i nie pogubić się w całości - mamy już odpowiedź, dlaczego ta fabuła jest tak dobrze przyjmowana. Zarówno przez krytykę, jak i czytelników.
Ciekawe, czy czytelnicy dopiszą 16 maja, w czwartek, na spotkaniu z autorem w księgarni Matras (bardzo serdecznie dziękuję za egzemplarz książki!) w Krakowie przy Rynku Głównym 23 o godz. 17. W każdym razie witryna sklepowa kusi. :)
Przy okazji: Cabré będzie jednym z dwóch gości, których będzie można spotkać w najbliższym czasie w Matrasie. W piątek, 17 maja, o godz. 13.30 z czytelnikami spotka się Bernard Minier, autor "Kręgu" oraz "Bielszego odcienia śmierci". A już niebawem na blogu konkurs związany z tym pisarzem.
Najpierw wchodzimy, niemal gwałtownie, w historię pewnej hiszpańskiej familii. "Zrozumiałem, że przyjście na świat w tej rodzinie było niewybaczalnym błędem" - stwierdza narrator od razu w pierwszym zdaniu. Adrian to syn Feliksa, który - jako kolekcjoner sztuki - zdobył niezwykle cenne skrzypce. Należały one do faszysty. Adrian odziedziczył po ojcu nie tylko skrzypce, ale i intelekt. To on zaprowadził mężczyznę na drogę kariery uniwersyteckiej.
ZŁO. Oto temat dociekań Adriana. I to zło w wielu odsłonach. I na tle wielu epok. Pojawiają się w związku z tym nazwiska filozofów, określone zdarzenia z historii, a także odniesienia do różnych twórców. "Wśród wtopionych w tekst cytatów dociekliwy czytelnik odnajdzie zapewne odniesienia do włoskiej opery, do Szymborskiej, Dantego, Homera, Pascala, Rilkego, do Gabriela Garcii Marqueza oraz wielu autorów hiszpańskich i katalońskich" - pisze tłumaczka Anna Sawicka.
Od razu powiedzmy zresztą, że jak na bestseller trafia się nam dzieło wyjątkowe. By nie powiedzieć: dzieło wyróżniające się. Trochę waham używać słowa - wybitne - bo doniosłość "Wyznaję" polega w dużej mierze na niezwykłej zręczności, z jaką została spleciona całość fabularna. Absolutne opanowanie połączone z żonglowaniem stylami, narracjami (choć też znowu bez przesady - niekórzy postmoderniści robili to drastyczniej), nawiązaniami, aluzjami, cytatami, a także powiązaniami wewnątrztekstowymi sprawia, że książka jest doskonałym polem do sprawdzenia erudycji oraz uważności.
Książka jednak nie jest wyzwaniem moralnym (uwagi dotyczące zła - raczej dobrze już przerobione i niezbyt odkrywcze), nie jest też arcydziełem w sensie nowego czy świeżego modelowania literackiego. Sprawność, z jaką napisano "Wyznaję", przekłada się na sprawność, z jaką czyta się tę książkę. A czyta się dość gładko. Chcę jednak podkreślić jasno: to nie zarzut, to komplement. Powieści dobrze napisanych, z rozmachem - wcale nie jest tak dużo. Jeśli przyjemność obcowania z tym dziełem połączyć z wysiłkiem, jaki trzeba włożyć, by dobrnąć do końca - w końcu ponad 700 stron - oraz by rozpoznać nawiązania i nie pogubić się w całości - mamy już odpowiedź, dlaczego ta fabuła jest tak dobrze przyjmowana. Zarówno przez krytykę, jak i czytelników.
Ciekawe, czy czytelnicy dopiszą 16 maja, w czwartek, na spotkaniu z autorem w księgarni Matras (bardzo serdecznie dziękuję za egzemplarz książki!) w Krakowie przy Rynku Głównym 23 o godz. 17. W każdym razie witryna sklepowa kusi. :)
Przy okazji: Cabré będzie jednym z dwóch gości, których będzie można spotkać w najbliższym czasie w Matrasie. W piątek, 17 maja, o godz. 13.30 z czytelnikami spotka się Bernard Minier, autor "Kręgu" oraz "Bielszego odcienia śmierci". A już niebawem na blogu konkurs związany z tym pisarzem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





