"Wiele razy zastanawiałem się, jaka magia tkwi w pierwszych wydaniach ważnych tekstów literackich. Co zmusza poddających się jej bibliofilów do płacenia często bardzo wysokich kwot za pierwodruki? Czemu pierwsza edycja "Wesela" Wyspiańskiego kosztuje kilka tysięcy złotych, a wydrukowana w tym samym roku druga – już tylko kilkaset?" - pyta Janusz Pawlak na łamach "Rymsa".
Książki różni niewiele: pierwsze wydanie ma na końcu wypisaną obsadę krakowskiej inscenizacji i erratę, w wydaniu drugim błędy druku poprawiono, a zamiast erraty wydrukowano nazwiska aktorów grających na scenie teatru lwowskiego. Różnica w druku jest niewielka, w cenie – kolosalna.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prus. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 13 maja 2018
środa, 17 maja 2017
#nowości (1): Foer, Żulczyk, Tubylewicz
Może lepiej, żebyście nie klikali tego posta. Chodzi o to, że dużo tutaj znajdziecie świetnych książek i nie ręczę za Wasze wydatki w najbliższym czasie.
Sypnęło w ostatnim czasie dobrymi tytułami. To i radość, i zmartwienie.
Radość - wiadomo czemu. A zmartwienie - bo kiedy to wszystko przeczytać, czym za to wszystko zapłacić.
Ale może po kolei.
Sypnęło w ostatnim czasie dobrymi tytułami. To i radość, i zmartwienie.
Radość - wiadomo czemu. A zmartwienie - bo kiedy to wszystko przeczytać, czym za to wszystko zapłacić.
Ale może po kolei.
Autor:
Wyliczanka.eu
o
19:58
1 komentarz:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Cieślik,
Czechowska,
Foer,
Książkowe Klimaty,
Linde,
Lokator,
news,
nowości,
Piątkowska,
Pluszka,
Prószyński i S-ka,
Prus,
Sandberg,
Sontag,
Świat Książki,
Tubylewicz,
W.A.B.,
Wielka Litera,
Znak,
Żulczyk
piątek, 26 sierpnia 2016
Zabawy literackie Markiewicza
Wśród moich literaturoznawczych idoli profesor HENRYK MARKIEWICZ zajmuje jedno z najważniejszych miejsc.
Mam u siebie na półce kilka książek profesora MARKIEWICZA. Część z nich została jeszcze z czasów studenckich, ale kilka kupiłem już po zakończeniu edukacji.
Mam u siebie na półce kilka książek profesora MARKIEWICZA. Część z nich została jeszcze z czasów studenckich, ale kilka kupiłem już po zakończeniu edukacji.
wtorek, 12 listopada 2013
Literatura wagonowa
Dworce to jeden z ważnych tematów najnowszej książki Murakamiego. Określenie "literatura wagonowa" nie budzi jednak dobrych skojarzeń.
Wagon to dziwna przestrzeń, w której spędza się kilka godzin. Człowiek spojrzy w okno, coś pomyśli, kogoś spotka, coś pogada. Czasem, aby zabić czas, sięgnie po książkę. Jakąś taką najlepiej mało skomplikowaną.
Już teraz wiecie, skąd się wzięło i co oznacza pojęcie "literatura wagonowa"?
![]() |
| Jeden z najsłynniejszych literackich dworców. Kojarzycie książkę? |
Już teraz wiecie, skąd się wzięło i co oznacza pojęcie "literatura wagonowa"?
Literatura ta nie pozostawia po lekturze żadnych pytań ani refleksji (zresztą nie po to jest pisana), jest skrajnie schematyczna i maksymalnie typowa dla reprezentowanego gatunku powieści - najczęściej jest to romans, powieść sensacyjna lub science-fiction. Jest to literatura na wskroś szablonowa.
Nazwa wywodzi się od jednego z praktycznych zastosowań tego typu lektury - czyli od czytania w podróży. Książki zawierające tego typu literaturę są wydawane celowo w miękkich okładkach i w takim formacie, aby dawały się łatwo pomieścić w kieszeni lub podręcznej torbie podróżnej. Są również drukowane na papierze miernej jakości, często przypominającym papier gazetowy. Adekwatna jest również cena. Wszystko po to, aby nie żal było pozostawić książkę po przeczytaniu w przedziale, lub wyrzucić, jako że książki te są często traktowane jako wyrób jednorazowego użytku. Objętościowo tekst jest dostosowany do typowej podróży, np. pociągiem. Również skład książki jest opracowany z myślą o czytaniu w nie zawsze wygodnych warunkach - litery są zwykle w trochę większym stopniu pisma, wiersze tekstu skrócone a interlinia powiększona - wszystko, aby możliwe było czytanie podczas podróży.Tyle wikipedia, która dopowiada, że literaturę wagonową czytają ludzie z wyższych sfer, traktując ją jako swoisty relaks. Och, doprawdy urocze zastrzeżenie. Pewnie na wypadek, gdyby ktoś próbował postrzegać czytającą arystokrację przez pryzmat literatury niskich lotów. Arystokracja nie lata przecież nisko. Nigdy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



