"Kiedy mówimy o ustalaniu tożsamości, mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że my nasz dowód osobisty nosimy w zatokach czołowych. Krótko mówiąc, chodzi o metodę superprojekcji na podstawie zdjęć radiologicznych wykonywanych pośmiertnie dowodowej czaszce porównanych ze zdjęciami radiologicznymi czaszki wykonanymi za życia osoby, która jest typowana jako zaginiona. Cechy wyglądu zatok czołowych są bowiem indywidualne dla każdego człowieka" - stwierdza JERZY KAWECKI.
W ostatnim cyklu #przesłuchania rozmawiam z medykiem sądowym, Jerzym Kaweckim.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 12 stycznia 2017
sobota, 10 grudnia 2016
#przesłuchania: Marita Dybowska-Dubois
"Spraw karnych gospodarczych jest w tej chwili dużo i wiąże się to z coraz większą świadomością prawną społeczeństwa i rozpoznawaniem spraw gospodarczych, także w kategoriach prawnych – za pomocą sądu gospodarczego czy cywilnego. Sprawcami i pokrzywdzonymi nie są członkowie grup przestępczych, kryminaliści czy kieszonkowcy, ale osoby o wysokim statusie społecznym" - mówi MARITA DYBOWSKA-DUBOIS.
W kolejnym odcinku cyklu #przesłuchania rozmawiam z adwokatem, Maritą Dybowską-Dubois.
Cykl towarzyszy Kursowi Pisania Kryminałów Miasta Literatury UNESCO, organizowanemu przez Krakowskie Biuro Festiwalowe.
![]() |
| (c) pixbymaia via Foter.com / CC BY-NC-ND |
Cykl towarzyszy Kursowi Pisania Kryminałów Miasta Literatury UNESCO, organizowanemu przez Krakowskie Biuro Festiwalowe.
sobota, 19 listopada 2016
#przesłuchania: Urszula Cur
Policja dostaje zgłoszenie o kawałkach ciała w jeziorze.
Jest to korpus ciała kobiety bez nóg i bez rąk. Nie dość, że jest niekompletny,
to na dodatek ma powycinane płaty skóry. Nie wiesz kompletnie, kim jest ta
kobieta, ale możesz powiedzieć, kim jest sprawca, bo to, co zrobił i jak,
działa jak identyfikator. Na przykład po co wycięto płaty skóry? - pyta profilerka URSZULA CUR.
![]() |
| (c) Alan Cleaver via Foter.com / CC BY |
W kolejnym odcinku cyklu #przesłuchania rozmawiam
z profilerką.
sobota, 12 listopada 2016
#przesłuchania: Igor Kordas
"Wyobraźmy sobie taką oto sytuację: według wstępnych ustaleń i zeznań świadków, z okna siódmego piętra bloku mieszkalnego nagle wypada osoba, ponosząc śmierć na miejscu. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem można założyć, że doszło do tzw. śmierci gwałtownej, co już właściwie na samym początku daje śledczym podstawę do sformułowania trzech wersji kryminalistycznych: nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo lub zabójstwo" - mówi podinspektor policji IGOR KORDAS.
![]() |
| (c) Foter.com / CC0 |
W kolejnym odcinku cyklu #przesłuchania rozmawiam z podinspektorem policji - o kryminalistyce, grafologii i innych kryminalnych sprawkach.
sobota, 5 listopada 2016
#przesłuchania: Monika Płatek
"Z oskarżenia publicznego prokurator ma obowiązek
działać, jeśli zajdzie podejrzenie lub zostanie dostarczona informacja. Gdy
przestępstwo ścigane jest na wniosek, prokurator może nawet patrzeć na gwałt i
dopóki osoba zgwałcona nie zgłosi wniosku, prokurator nic nie zdziała" -
mówi prof. MONIKA PŁATEK.
![]() |
| (c) illusionwaltz via Foter.com / CC BY-NC |
poniedziałek, 23 maja 2016
Śledztwo to nie skręcanie długopisów
ROBERT OSTASZEWSKI. Znacie? Jeśli nie, to koniecznie poznajcie, bo to nowa jakość pisania kryminału. Dowodem: "Zginę bez ciebie".
Rzecz rozgrywa się w Ciechanowie, dokładnie 4 lata temu. Trwa Euro, ale równocześnie trzeba będzie zająć się pewną samobójczą śmiercią.
Rzecz rozgrywa się w Ciechanowie, dokładnie 4 lata temu. Trwa Euro, ale równocześnie trzeba będzie zająć się pewną samobójczą śmiercią.
piątek, 22 sierpnia 2014
Peter May: "Też kiedyś byłem nieszczęśliwie zakochany"
Wyspa Lewis to ważna sceneria książek Petera Maya. Szkocki pisarz przygląda się nie tyle przyrodzie, co kondycji człowieka. Jego bohater prowadzi śledztwo, w którym ważnym świadkiem jest ludzka natura.
Marcin Wilk: - Kiedy byłeś dziennikarzem, ciągle się gdzieś spieszyłeś i byłeś pod presją. Gdy jesteś pisarzem, coś się zmieniło?
Peter May: - O, widzę, że mnie doskonale rozumiesz... Życie w ciągłym pośpiechu to domena tego zawodu. Oczywiście niewiele się zmieniło. Było źle zresztą jeszcze w telewizji, w której pracowałem. Robiliśmy około 104 odcinków rocznie, więc możesz sobie wyobrazić, jak to wyglądało.
![]() |
| Położona na północy Wielkiej Brytanii wyspa uwiodła Petera Maya (c) Mumbles Head / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0) |
Peter May: - O, widzę, że mnie doskonale rozumiesz... Życie w ciągłym pośpiechu to domena tego zawodu. Oczywiście niewiele się zmieniło. Było źle zresztą jeszcze w telewizji, w której pracowałem. Robiliśmy około 104 odcinków rocznie, więc możesz sobie wyobrazić, jak to wyglądało.
piątek, 27 czerwca 2014
Olga Rudnicka: "Ukochana Bunia była moją wielką fanką"
Olga Rudnicka ma zaledwie 26 lat i na swoim koncie prawie 10 powieści kryminalnych. Przed momentem ukazała się jej kolejna książka "Fartowny pech".
Marcin Wilk: - Na początku podziękowania. Bo podczas czytania „Fartownego pecha“ setnie się ubawiłem!
Olga Rudnicka: - O nie!
- O tak!
- Jestem załamana.
- Jak to?
- No bo ciągle słyszę, że ludzie się świetnie bawią i śmieją, czytając moje książki. A ja przecież piszę kryminały. To jest taki absurd, że mi się w głowie nie mieści. Nie wiem, czemu mi to tak wychodzi… Ludzie mają się bać, a nie śmiać.
![]() |
Olga Rudnicka przy pracy
(c) Prószyński i S-ka
|
Marcin Wilk: - Na początku podziękowania. Bo podczas czytania „Fartownego pecha“ setnie się ubawiłem!
Olga Rudnicka: - O nie!
- O tak!
- Jestem załamana.
- Jak to?
- No bo ciągle słyszę, że ludzie się świetnie bawią i śmieją, czytając moje książki. A ja przecież piszę kryminały. To jest taki absurd, że mi się w głowie nie mieści. Nie wiem, czemu mi to tak wychodzi… Ludzie mają się bać, a nie śmiać.
piątek, 4 kwietnia 2014
Kristina Ohlsson: "Byli przerażeni tym, co wymyśliłam"
Gdy zobaczycie Kristinę Ohlsson na żywo, nie uwierzycie, że ta niepozorna, sympatyczna blondynka miała do czynienia z tak poważnymi sprawami. A jednak.
Urodzona w 1979 roku i mieszkająca w Szwecji autorka pracowała między innymi w tamtejszym Ministerstwie Spraw Zagranicznych i zajmowała się konfliktem na Bliskim Wschodzie. Ostatecznie zwyciężyła pasja: pisanie książek. Kryminalne historie z Fredriką Bergman w roli głównej podbiły wyobraźnię czytelników. W Polsce do księgarń trafia właśnie kolejny tom, „Wyścig z czasem”.
![]() |
| Kristina Ohlsson Fot. Peter Knutson |
czwartek, 20 marca 2014
Konkurs z kryminalnymi siostrami
Coraz więcej osób w Skandynawii zamieszanych jest w kryminalne sprawki. Ostatnio w tej sprawie współdziałają nawet rodzeństwa.
A konkretnie Camilla Grebe i Åsa Träff. Pierwsza, urodzona w 1968 roku, jest ekonomistką. Współzakładała wydawnictwo StorySide, które specjalizuje się w audiobookach. Teraz jest szefem firmy konsultingowej. Z kolei Åsa, urodzona w 1970 roku, jest psychologiem. I wraz z dwoma kolegami prowadzi poradnię psychologiczną. Połączenie konsultingu i psychologii może dać dobrą opowieść kryminalną?
Najwyraźniej tak. Pierwszy dowód - cóż za dobre słowo w tym kontekście! - otrzymaliśmy rok temu w postaci powieści "Spokój duszy". Teraz do naszych rąk trafia dowód numer dwa: "Bardziej gorzka niż śmierć".
A konkretnie Camilla Grebe i Åsa Träff. Pierwsza, urodzona w 1968 roku, jest ekonomistką. Współzakładała wydawnictwo StorySide, które specjalizuje się w audiobookach. Teraz jest szefem firmy konsultingowej. Z kolei Åsa, urodzona w 1970 roku, jest psychologiem. I wraz z dwoma kolegami prowadzi poradnię psychologiczną. Połączenie konsultingu i psychologii może dać dobrą opowieść kryminalną?
Najwyraźniej tak. Pierwszy dowód - cóż za dobre słowo w tym kontekście! - otrzymaliśmy rok temu w postaci powieści "Spokój duszy". Teraz do naszych rąk trafia dowód numer dwa: "Bardziej gorzka niż śmierć".
środa, 11 grudnia 2013
Damy które zabijały
Kobiety dokonywały okrutnych morderstw z premedytacją i zimną krwią. I, owszem, były wśród nich damy.
Dajmy na to taka księżniczka Zyta. Niepozorna, rozgarnięta, choć może niezbyt urodziwa,
wykształcona, no i jednak księżniczka. Gdy poznała starszego o przeszło 15 lat właściciela o nazwisku Boy, myślała, że wyjdzie za mąż z rozsądku. I z zyskiem. Nie wiedziała wtedy, że jej narzeczony do rozsądnych nie należał. I że pieniędzy zbyt dużo nie miał. Ba! Że to on w związku z ewentualnym ślubem liczył na spadek. Podupadła finansowo księżniczka jednak nie miała do zaoferowania wiele więcej poza sobą i swoją nimfomanią. On jej nie umiał zaspokoić w żadnej mierze. W rezultacie księżniczka pewnego ranka strzeliła z rewolweru do ukochanego po czym, jak gdyby nigdy nic, poszła wziąć kąpiel.
A taka Rita Gorgonowa? Związała się z niejakim Henrykiem Zarembą, znanym lwowskim architektem. I miłośnikiem. W szerokim tego słowa znaczeniu. Zaremba miał już żonę, a Gorgonowa miała się opiekować Lusią, córką architekta. No i opiekowała się. Do czasu. Bo Lusia szczerze nie lubiła Gorgonowej. Ta więc, tuż po kolacji (serwowane były pierożki z mięsem) zamordowała Lusię przy użyciu siekierki do lodu. O tym zdarzeniu huczał w latach 30. cały kraj. Gorgonowa stała się, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, prawdziwą celebrytką.
Dajmy na to taka księżniczka Zyta. Niepozorna, rozgarnięta, choć może niezbyt urodziwa,
![]() |
| Znak, Kraków 2013. |
A taka Rita Gorgonowa? Związała się z niejakim Henrykiem Zarembą, znanym lwowskim architektem. I miłośnikiem. W szerokim tego słowa znaczeniu. Zaremba miał już żonę, a Gorgonowa miała się opiekować Lusią, córką architekta. No i opiekowała się. Do czasu. Bo Lusia szczerze nie lubiła Gorgonowej. Ta więc, tuż po kolacji (serwowane były pierożki z mięsem) zamordowała Lusię przy użyciu siekierki do lodu. O tym zdarzeniu huczał w latach 30. cały kraj. Gorgonowa stała się, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, prawdziwą celebrytką.
wtorek, 8 października 2013
Joanna Chmielewska na zawsze
![]() |
| Fot. interia.pl |
Jako "królową polskiego kryminały" przede wszystkim. Kogoś na miarę Agathy Christie. W lokalnym wydaniu. Choć to w zasadzie i tak nie do końca właściwe porównanie. Bo Chmielewska to była/jest osobna jakość. Tyle że popularna, zdają się twierdzić niektórzy, była od zawsze. Debiut Chmielewskiej - "Klin" w 1964 roku - zostaje niemal natychmiast sfilmowany i zaprezentowany szerokiej publiczności pod tytułem "Lekarstwo na miłość". Kobietę, która obiecuje sobie, że będzie niemoralna, zagrała wspaniała Kalina Jędrusik.
Czy Chmielewska należała do niemoralnych? W świetle dzisiejszych standardów: należała do kobiet aż nazbyt moralnych. Miała swój styl, indywidualność, a jej nałóg nikotynowy tylko dodawał pisarce uroku. "Trzeba w życiu robić coś niewłaściwego" - zwykła mówić o uzależnieniu od papierosów. A może nie tylko o tym. W każdym razie z fajeczką zobaczycie ją na wielu zdjęciach i w licznych wywiadach. Paliła jak lokomotywa. Albo jak inna dama literatury polskiej XX wieku - Wisława Szymborska. Choć przecież, zaraz powiedzą niektórzy, literatura w tym wypadku ma dwa różne oblicza.
Ano ma. Chmielewska, absolwentka architektury, w życiu dorosłym zamiast komponować przestrzenie mieszkalne (choć, fakt, przez kilka lat pracowała w wyuczonym zawodzie), wolała zająć się budowaniem napięcia. Jej bohaterka, też zresztą architekt z wykształcenia, często szukała sensacji, czy raczej rozwiewała sensacje. I to z wielkim powodzeniem. Chmielewska, która humorem i zmysłem obserwacyjnym błyszczała na tle siermiężnej i grafomańskiej produkcji kryminalnej w PRL-u, szybko zdobyła zasłużone uznanie wśród publiczności czytającej. Polskiej, ale nie tylko. Doceniona została zwłaszcza u Wielkiego Brata, ZSRR, gdzie z kilkoma milionami sprzedanych egzemplarzy została uznana za jedną z najlepszych autorek zagranicznych.
O tym, że Chmielewska do powściągliwych w słowie nie należała, świadczy też jej autobiografia. Siedem solidnych tomów to gawęda o życiu swoim, ale bez zbędnego narcyzmu. Za to z porywającą narracją, dystansem i humorem. Czyli tym, za co Chmielewską kocha się najbardziej. Kocha. Tak właśnie. W czasie teraźniejszym ciągłym.
niedziela, 26 czerwca 2011
Warsztat pracy: Marek Krajewski
Z Markiem Krajewskim rozmowa to cała przyjemność. Nie wierzycie?
Oto dowód:
Marcin Wilk: Nadal Pan wstaje o 5 rano, by pisać?
Marek Krajewski: O 6. Ale w dalszym ciągu piszę pięć godzin, do godziny 11. Mam kawę w termosie. Wcześniej jem bardzo małe śniadanie, które wieczorem przygotowuje moja żona. Jakaś mała kanapka, może ciastko. To wszystko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












