![]() |
| Fragment pracy Richarda A Antoniusa |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muza. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 sierpnia 2017
Richard A Antonius: "Artysta uczy się całe życie"
"Rozpoczynając pracę nad "Omnium" rozwiesiłem na ścianach pracowni wielkie plansze z dokładnym przebiegiem faktów historycznych obejmujących lata 1955 - 1958. To był kręgosłup powieści. Do tego dzięki internetowi przewertowałem wszystkie numery jednej z krakowskich gazet codziennych. I nawet opisy pogody w danym dniu były dla mnie bezcenne" - mówi RICHARD A ANTONIUS.
MARCIN WILK: Nie mieliśmy okazji rozmawiać o "Czasie beboka", ale pewnie wtedy bym zadał Panu to pytanie - dotyczące literackości jako takiej. Chodzi mi o to, że - tak sobie wyobrażam - człowiek renesansu, taki jak Pan, nie musi się ograniczać do jednej formy: może zrobić film, namalować obraz itd. Ale Pan zdecydował się na literaturę. Dlaczego ta forma wydała się tu najwłaściwsza?
sobota, 11 marca 2017
#nowości: Franz Kafka, Jussi Valtonen, Ochota...
Wśród nowych książek na półce Wyliczanki w tym tygodniu znajdą coś zarówno miłośnicy klasyki, jak i dobrej prozy fińskiej. Nie zostawię też bez niczego wielbicieli książek o architekturze. Mam poza tym jeszcze dwie książki, o których - w skrócie - poniżej.
1.
Przede wszystkim warto - zawsze warto! - czytać "Proces" Franza Kafki. Za każdym razem, gdy po niego sięgam, mam wrażnie, że jest jeszcze bardziej aktualny niż był ostatnim razem, gdy go czytałem.
Wznowienie stosunkowo nowego tłumaczenia to dodatkowa frajda. Jakub Ekier wykonał znakomitą robotę. Ale to na inną, dłuższą rozmowę (być może nawet w ramach #rozmoWyliczanki).
Wyd. Officyna.
#czytam_klasykę
#filozofia
#krytyka_społeczeństwa
![]() |
| (c) wyliczanka.eu |
Przede wszystkim warto - zawsze warto! - czytać "Proces" Franza Kafki. Za każdym razem, gdy po niego sięgam, mam wrażnie, że jest jeszcze bardziej aktualny niż był ostatnim razem, gdy go czytałem.
Wznowienie stosunkowo nowego tłumaczenia to dodatkowa frajda. Jakub Ekier wykonał znakomitą robotę. Ale to na inną, dłuższą rozmowę (być może nawet w ramach #rozmoWyliczanki).
Wyd. Officyna.
#czytam_klasykę
#filozofia
#krytyka_społeczeństwa
Autor:
Wyliczanka.eu
o
02:14
Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
architektura,
Brzozowska,
Bukowski,
Dancewicz,
Ekier,
Kafka,
Kraków,
Muza,
nowości,
Ochota,
Officyna,
poczytne.pl,
serial,
TVN,
Valtonen,
W.A.B.,
Warszawa
sobota, 21 stycznia 2017
Jaki prezent na Dzień Babci / Dzień Dziadka?
Nie ma już tych Babć i Dziadków, o których czytaliśmy jeszcze kilka lat temu. Zamiast bujanego fotela i kota na kolanach dzisiaj gadżetami dziadków i babć coraz częściej jest karnet na siłownię albo bilet w daleką podróż. I psychoterapia. Bo przecież starość to nie koniec. To obecnie często początek nowego etapu w życiu.
Zacznijmy od hitu - powieści całkiem świeżej, bo wydanej w Polsce kilka miesięcy temu. To książka Hendrika Groena "Małe eksperymenty ze szczęściem" (tłum. Ryszard Turczyn, Albatros).
![]() |
| Fot. Flооd via Foter.com / CC BY-NC-ND |
poniedziałek, 23 maja 2016
Śledztwo to nie skręcanie długopisów
ROBERT OSTASZEWSKI. Znacie? Jeśli nie, to koniecznie poznajcie, bo to nowa jakość pisania kryminału. Dowodem: "Zginę bez ciebie".
Rzecz rozgrywa się w Ciechanowie, dokładnie 4 lata temu. Trwa Euro, ale równocześnie trzeba będzie zająć się pewną samobójczą śmiercią.
Rzecz rozgrywa się w Ciechanowie, dokładnie 4 lata temu. Trwa Euro, ale równocześnie trzeba będzie zająć się pewną samobójczą śmiercią.
piątek, 13 czerwca 2014
Silne wzruszenia na beznamiętnej twarzy
Ten świat nie istnieje. On jest tylko w wyobraźni. Ale po przeczytaniu książki Świerzewskiego będziecie tęsknili za jego bohaterami.
Tych najważniejszych jest trójka. Oleg, Anatolij i Tatiana. Oni wyznaczają trójkąt namiętności, życiowych rozgrywek, pasji, nadziei... Wszystko rozgrywa się w świecie przemian pomiędzy końcówką lat 70. a rokiem 2000. W Rosji przede wszystkim - po części Rosji radzieckiej - ale nie tylko tam. Ot, punkt wyjścia do prozy z prawdziwego zdarzenia.
![]() |
| (c) Foter / Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported (CC BY-SA 3.0) |
niedziela, 25 maja 2014
Aby zapomnieć...
Czasem nadchodzi w życiu taki moment, że chcesz zostawić wszystko i uciec. Daleko stąd i od tych ludzi. Byle przed siebie.
Blanca Perea pracuje na uczelni. Właśnie zbliża się wrzesień. Bardzo gorący czas dla pracownika akademickiego. Ale ona ma coś innego teraz w głowie. Alberto, jej mąż, wyprowadził się niedawno z domu. Rzekomo stabilne małżeństwo rozpadło się jak domek z kart. Dzieci są już na swoim, a ona - kobieta samotna - czuje się zagubiona. Dlatego postanawia się ewakuować. Pojechać gdzieś. Aby nie być tu i nie przedłużać tego męczącego stanu.
![]() |
| (c) unsplash.com |
wtorek, 22 kwietnia 2014
Wyliczanka z nowościami: kwiecień 2014
Blogerka modowa - Michał Witkowski, skandalizujący Karl Ove Knausgard oraz Zadie Smith (wreszcie!) - oto tylko część z nowości książkowych.
Kwiecień to czas przyspieszenia na rynku księgarskim. Trzeba się przygotować na spore wydatki. Na przykład na nową książkę Marii Dueñas, którą czytelnicy polubili za "Krawcową z Madrytu". Najnowsza książka bestsellerowej autorki to "Olvido znaczy zapomnienie" (Muza, premiera: 16 kwietnia). "Blanca Perea, doktor filologii u szczytu zawodowej kariery, dowiaduje się, że mąż zostawił ją dla młodszej kobiety i będzie miał z nią dziecko. Rozżalona i załamana postanawia wyjechać, jak najdalej od domu i życiowych problemów. Dostaje grant na niewielkim uniwersytecie w Kalifornii, gdzie ma zbadać archiwum tragicznie zmarłego hiszpańskiego profesora. Czy będzie miała odwagę, by skorzystać z kolejnej szansy, jaką da jej życie?".
Dodajmy jeszcze, że Wyliczanka.eu patronuje książce.
Kwiecień to czas przyspieszenia na rynku księgarskim. Trzeba się przygotować na spore wydatki. Na przykład na nową książkę Marii Dueñas, którą czytelnicy polubili za "Krawcową z Madrytu". Najnowsza książka bestsellerowej autorki to "Olvido znaczy zapomnienie" (Muza, premiera: 16 kwietnia). "Blanca Perea, doktor filologii u szczytu zawodowej kariery, dowiaduje się, że mąż zostawił ją dla młodszej kobiety i będzie miał z nią dziecko. Rozżalona i załamana postanawia wyjechać, jak najdalej od domu i życiowych problemów. Dostaje grant na niewielkim uniwersytecie w Kalifornii, gdzie ma zbadać archiwum tragicznie zmarłego hiszpańskiego profesora. Czy będzie miała odwagę, by skorzystać z kolejnej szansy, jaką da jej życie?".
Dodajmy jeszcze, że Wyliczanka.eu patronuje książce.
Autor:
Wyliczanka.eu
o
19:23
Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Chutnik,
Czarne,
Duenas,
Knausgaard,
Muza,
Pinera,
Prochasko,
Smith,
Świat Książki,
Universitas,
Witkowski,
Wydawnictwo Literackie,
Znak,
Znak Literanova
wtorek, 28 stycznia 2014
Moc popołudniowej drzemki
Nie ma co się spieszyć. Zwolnij. Odpocznij. A może nawet utnij sobie krótką drzemkę. Czas nie zając - nie ucieknie. A do następnego weekendu jeszcze trochę zostało.
"Sztuka leniuchowania" - tak nazywa się ta książka i jest oficjalną publikacją, jak najbardziej poważną, o tym, że nie zawsze warto się przepracowywać - z akcentem na "prze", który jest wspólny z innym czasownikiem, a mianowicie: "przesadzać". "Sto lat temu wszystkich nas zdiagnozowano by prawdopodobnie jako neurasteników: ludzi o osłabionych nerwach, uwięzionych w paranoicznej nadaktywności i nieustannym pędzie do przodu, który nigdy nie pozwala osiągnąć celu" - pisze autor, Ulrich Schnabel. I, w sumie, ma rację. Komórka, wiadomości, portale, e-maile, newsy... Nie zwariowaliście jeszcze od tego?
![]() |
| Krótka popołudniowa drzemka? Koniecznie! (c) Luci Correia / Foter / CC BY |
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Nieprzyjemności sztuki
"Wstyd! Hańba! Dość!" - krzyczeli oburzeni widzowie niedawno podczas spektaklu "Do Damaszku" w reżyserii Jana Klaty. Wydarzenia podobne do tych, które miały miejsce w Starym Teatrze Narodowym w Krakowie, zna świat sztuki od dawna.
Dajmy na to przypadek "Kochanka Lady Chatterley" D.H.Lawrence'a. Książki, którą chyba znają wszyscy. "Najprzeróżniejsze typy czytelników, od uczniaków po uczonych, potrafiły streścić fabułę Kochanka, opowiadającą o melancholijnej kobiecie, żonie angielskiego arystokraty, uwikłanej w płomienny romans ze stajennym w majątku męża i ostatecznie uciekającej z kochankiem z pałacu" - pisze Caroline Levine w "Od prowokacji do demokracji". Przypomina też o procesie, jaki przy okazji tej publikacji odbył się w latach 60. ubiegłego wieku. Przysięgli mieli ocenić, czy "wartość literacka tekstu przewyższa jego niszczycielski potencjał". Niszczycielski potencjał? Oczywiście chodzi o przedstawienie niemoralnej seksualności. Albo, po prostu, o przedstawienie seksualności. Pornografia to rzecz, wiadomo, niezbyt przystojna.
Niemniej ciekawa była sprawa związana z "Ulissesem" Joyce'a. Też przecież mocno pornograficznym tekstem. Niby elitarne, niby arcydzieło, a jednak niepokoiło. "Mimo trudności, które sprawiał czytelnikom, Ulisses wywoływał szok u odbiorców hołdujących tradycyjnej moralności, w powieści nie brakowało bowiem czteroliterowych słów i szczegółowych opisów pożądania seksualnego". Dlatego prokurator musiał ogłosić, co następuje: Ulisses "zaczyna się od bluźnierstwa, po czym przechodzi całą drogę przez wszystkie perwersje seksualne, by skończyć się niewyrażalnym brudem i obscenicznością".
![]() |
| Tłum. Antoni Górny, Muza, Warszawa 2013. |
Niemniej ciekawa była sprawa związana z "Ulissesem" Joyce'a. Też przecież mocno pornograficznym tekstem. Niby elitarne, niby arcydzieło, a jednak niepokoiło. "Mimo trudności, które sprawiał czytelnikom, Ulisses wywoływał szok u odbiorców hołdujących tradycyjnej moralności, w powieści nie brakowało bowiem czteroliterowych słów i szczegółowych opisów pożądania seksualnego". Dlatego prokurator musiał ogłosić, co następuje: Ulisses "zaczyna się od bluźnierstwa, po czym przechodzi całą drogę przez wszystkie perwersje seksualne, by skończyć się niewyrażalnym brudem i obscenicznością".
piątek, 1 listopada 2013
Wszystkie kolory Murakamiego
Najnowsza powieść Murakamiego "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa" jest jak woda w strumyku. Spokojny nurt, którym płyną tu słowa, wciąga nas coraz mocniej.
Ta woda to fikcja literacka, w którą Murakami wpuszcza nas z taką swobodą i naturalnością, że człowiek mimowolnie jej się poddaje. Nie odróżniamy w pewnym momencie tego, co jest rzeczywistością a co zmyśleniem. Doskonałe wyczucie detali połączone ze umiarkowanym, dostojnym i przez to hipnotyzującym rytmem opowieści odrywa skutecznie od tego, co się dzieje poza stronami tej książki. Od życia. Choć akurat przecież ta książka jest bardzo życiowa. I realistyczna.
Główny bohater, Tsukuru Tazaki, jest trzydziestosześcioletnim kawalerem, który walczy z natrętnymi myślami o śmierci. Właśnie wychodzi być może z największego kryzysu w swoim życiu. Teoretycznie nie powinien narzekać. Jest całkiem atrakcyjnym, dość dobrze sytuowanym mieszkańcem Tokio, który pracuje zgodnie ze swoimi pasjami. Buduje dworce. A raczej przebudowuje je, dopasowując stare struktury do nowych potrzeb społecznych. Na robienie czegoś z rozmachem, wyznaczanie nowych linii, stawianie od podstaw konstrukcji nie ma już przecież miejsca. Zupełnie jak w jego życiu.
Kiedyś Tsukuru należał do paczki zgranych przyjaciół. Było ich pięcioro - jak pięć palców u ręki. I tak samo byli jednością. Każdy na swój sposób odgrywał inną rolę w grupie. Czerwony, Niebieski, Biała i Czarna oraz bezbarwny Tsukuru idealnie się dogadywali. Pewnego dnia Bezbarwny odebrał telefon od Niebieskiego, który poprosił Tsukuru, by się nie kontaktował z innymi. Sytuacja wydawała się absurdalna i tajemnicza. Coś zablokowało Bezbarwnego, by wyjaśnić, o co poszło. Ale Bezbarwny tak już ma, że pewne sprawy, być może nawet te najważniejsze, odkłada na później. Nie mierzy się z nimi. Choć one tak naprawdę tkwią w nim. Jak rany, które zabliźniły się na powierzchni, ale rozrastają się pod skórą.
![]() |
| Przeł. Anna Zielińska-Elliott. Muza, Warszawa 2013. |
Główny bohater, Tsukuru Tazaki, jest trzydziestosześcioletnim kawalerem, który walczy z natrętnymi myślami o śmierci. Właśnie wychodzi być może z największego kryzysu w swoim życiu. Teoretycznie nie powinien narzekać. Jest całkiem atrakcyjnym, dość dobrze sytuowanym mieszkańcem Tokio, który pracuje zgodnie ze swoimi pasjami. Buduje dworce. A raczej przebudowuje je, dopasowując stare struktury do nowych potrzeb społecznych. Na robienie czegoś z rozmachem, wyznaczanie nowych linii, stawianie od podstaw konstrukcji nie ma już przecież miejsca. Zupełnie jak w jego życiu.
Kiedyś Tsukuru należał do paczki zgranych przyjaciół. Było ich pięcioro - jak pięć palców u ręki. I tak samo byli jednością. Każdy na swój sposób odgrywał inną rolę w grupie. Czerwony, Niebieski, Biała i Czarna oraz bezbarwny Tsukuru idealnie się dogadywali. Pewnego dnia Bezbarwny odebrał telefon od Niebieskiego, który poprosił Tsukuru, by się nie kontaktował z innymi. Sytuacja wydawała się absurdalna i tajemnicza. Coś zablokowało Bezbarwnego, by wyjaśnić, o co poszło. Ale Bezbarwny tak już ma, że pewne sprawy, być może nawet te najważniejsze, odkłada na później. Nie mierzy się z nimi. Choć one tak naprawdę tkwią w nim. Jak rany, które zabliźniły się na powierzchni, ale rozrastają się pod skórą.
poniedziałek, 22 lipca 2013
Premiera: Daniel Chavarria || 280 dolarów
W tych pięknych okolicznościach przyrody zasługujemy na odpowiednią literaturę. Znaczy się: rozrywkę. Na przykład książkę produkcji łacińskiej - chodzi rzecz jasna o Amerykę Łacińską - zabawną i pieprzną. Taką jaką jest "Adios muchachos" (Muza, 2013) Daniela Chavarrii.
Okładka w tym wypadku to nie tylko strzał w dziesiątkę, ale i również doskonała i adekwatna do tematu opowieści zachęta. Że seksistowska - wybaczamy od razu, po kilku pierwszych stronach, przyjmując i rozumiejąc nieco ironiczno-kpiarski ton całej powieści.
Główną bohaterką tej powieści jest Alicia. Kobieta lekkich obyczajów. I lekkiego odzienia, które ma przywoływać skojarzenia z rzekomo uprawianą profesją sportową. Ale oglądający się za nią mężczyźni sądzą, że Alicia uprawia, owszem, ale zgoła co innego.
Mają rację.
Są też osoby, które wierzą, że Alicia, absolwentka Szkoły Literatury i Sztuki, zajmuje się tłumaczeniami. Posiada nawet państwowe zezwolenie w tym względzie. I, w istocie, władała doskonale francuskim (znów brzydko myślicie, wiem) oraz angielskim. A także podstawowym włoskim, bo
"Adios muchachos" to świetnie napisana powieść, hm, kryminalna, obyczajowa, komediowa. Wszystko za jednym zamachem. Inteligentnie i z polotem, ale też autor, Daniel Chavarria, nie kryje, że jego mistrzami są wybitni: Juliusz Verne czy Aleksander Dumas. Sam równie chętnie widziałbym go na półce gdzieś blisko dobrej, rozrywkowej literatury z tych kręgów geograficznych (proszę przeczytajcie "Noc jest dziewicą" Jaimie'ego Bayly'ego).
Ech no. W każdym razie. Dawno, żem się tak nie uśmiał.
Polecam bardzo gorąco.
Czytaj też o książce Michała Witkowskiego i o "Zabójstwach proroków" Somera.
Okładka w tym wypadku to nie tylko strzał w dziesiątkę, ale i również doskonała i adekwatna do tematu opowieści zachęta. Że seksistowska - wybaczamy od razu, po kilku pierwszych stronach, przyjmując i rozumiejąc nieco ironiczno-kpiarski ton całej powieści.
Kiedy Alicia postanowiła zostać rowerową dziwką, jej matka zgodziła się sprzedać pierścionek, który był w rodzinie od pięciu pokoleń. Otrzymała za niego 350 dolarów, po czym za 280 dolarów nabyły angielski rower górski o szerokich oponach i z mnóstwem przerzutek, którym Alicia wyruszyła na łowy na zamożnych cudzoziemców.
Chcąc w pełni wykorzystać swoje piersi, pokaźne pośladki i mocne uda, hawańskie dziwki ubierają się zazwyczaj w sposób, który można z wdziękiem określić "minimalistycznym". Tak jawne epatowanie swymi atrybutami miewa niekiedy pewien naiwny urok. Czasami z kolei działa przygnębiająco. Kiedy indziej nachodzi cię ochota, by się roześmiać. Czasami wreszcie - choć rzadko - nachodzi cię ochota, by skosztować.Taka sytuacja, jak to mówią.
Główną bohaterką tej powieści jest Alicia. Kobieta lekkich obyczajów. I lekkiego odzienia, które ma przywoływać skojarzenia z rzekomo uprawianą profesją sportową. Ale oglądający się za nią mężczyźni sądzą, że Alicia uprawia, owszem, ale zgoła co innego.
Mają rację.
Są też osoby, które wierzą, że Alicia, absolwentka Szkoły Literatury i Sztuki, zajmuje się tłumaczeniami. Posiada nawet państwowe zezwolenie w tym względzie. I, w istocie, władała doskonale francuskim (znów brzydko myślicie, wiem) oraz angielskim. A także podstawowym włoskim, bo
(...) ostatnio, dzięki parze Włochów, którzy odbyli z nią intensywny, dziewiętnastodniowy kurs (dwanaście dni z Enzem i siedem z Guidem), udało się jej nawet liznąć języka Dantego.Dziewczyna jest więc rozgarnięta. Radzi sobie nieźle. Pomaga jej mama, która gotuje coraz to nowszym nowszym "przyjaciołom córeczki". A sama Alicia ma nieźle opracowany system nagabywania i zarabiania funduszy z indywidualnym patentem na gaszenie delikwentów:
- No dobra, kochasiu, będzie pięćset dolców z góry i zapomnij o wszelkich czułościach, jestem zarabiającą na życie lesbijką.Wszystko kręciłoby się nadal, gdyby nie pojawienie się na horyzoncie Victora Kinga. Co to za koleś? Ano to jest ta postać, która raz wprowadzona w życie, sprawi, że akcja powieści nabierze rozpędu. Co jest dalej - nie powiem. Napiszę tylko, że pojawia się szantaż, pojawia się sprawa forsy i mnóstwo gagów związanych ze śmiercią. Totalnie absurdalną. Ponure tematy przyprószone humorem. Idealne połączenie, o czym wiedzą miłośnicy czarnej komedii.
"Adios muchachos" to świetnie napisana powieść, hm, kryminalna, obyczajowa, komediowa. Wszystko za jednym zamachem. Inteligentnie i z polotem, ale też autor, Daniel Chavarria, nie kryje, że jego mistrzami są wybitni: Juliusz Verne czy Aleksander Dumas. Sam równie chętnie widziałbym go na półce gdzieś blisko dobrej, rozrywkowej literatury z tych kręgów geograficznych (proszę przeczytajcie "Noc jest dziewicą" Jaimie'ego Bayly'ego).
Ech no. W każdym razie. Dawno, żem się tak nie uśmiał.
Polecam bardzo gorąco.
Czytaj też o książce Michała Witkowskiego i o "Zabójstwach proroków" Somera.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











