Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 marca 2014

Konkurs z kryminalnymi siostrami

Coraz więcej osób w Skandynawii zamieszanych jest w kryminalne sprawki. Ostatnio w tej sprawie współdziałają nawet rodzeństwa.

A konkretnie Camilla Grebe i Åsa Träff. Pierwsza, urodzona w 1968 roku, jest ekonomistką. Współzakładała wydawnictwo StorySide, które specjalizuje się w audiobookach. Teraz jest szefem firmy konsultingowej. Z kolei Åsa, urodzona w 1970 roku, jest psychologiem. I wraz z dwoma kolegami prowadzi poradnię psychologiczną. Połączenie konsultingu i psychologii może dać dobrą opowieść kryminalną?

Najwyraźniej tak. Pierwszy dowód - cóż za dobre słowo w tym kontekście! - otrzymaliśmy rok temu w postaci powieści "Spokój duszy". Teraz do naszych rąk trafia dowód numer dwa: "Bardziej gorzka niż śmierć".

czwartek, 13 lutego 2014

Wojna wcale nie taka święta

Religia to temat trudny. Ale dla literatury - wymarzony. Zwłaszcza, gdy tekst jest podlany przemocą, seksem, a czasem i ludzkim heroizmem.

"Kto nie poznał wojny, ten nie poznał Boga" - pada jako jedno z pierwszych zdanie w książce Tima Willocksa "Religia". Faktycznie. Mamy przecież wiek XVI. Trwa potężny konflikt dwóch wielkich systemów religijnych: chrześcijańska i islamu. Piszę "systemów", choć to nie o systemy chodzi, a o bardzo zwykłe ludzkie emocje, czasem ambicje, bywa że niespełnione. Do czego człowieka pchają namiętności? Tego akurat nie trzeba pisać.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Sapkowski, Pilipiuk, Stenka/Maciejewski. Czyli konkurs świąteczno-noworoczny

Święta za pasem. Niektórzy już ulepili uszka, inni szykują się do fascynujących lektur. Ale trzeba pomyśleć o tym, jak rozpocząć Nowy Rok. I dla tych właśnie przygotowałem świąteczno-noworoczny konkurs.

Do wygrania będzie w sumie aż 9 egzemplarzy 3 różnych książek. Może więć najpierw słówko o nich, a potem słówko o tym, kto i jak może wygrać.

wtorek, 19 listopada 2013

Konkurs z Chattamem

Chattam, czyli - jak to niektórzy mówią - Szatan. Szatan literatury francuskiej. Mroczny, straszny i tak bardzo wciągający.

Przeł. Marta Olszewska. Sonia Draga, Katowice 2013.
We Francji okrzyknięto Maxime'a Chattama "złotym dzieckiem suspensu". Jeszcze jako nastolatek fascynował się "Władcą pierścieni" Tolkiena i powieściami science-fiction. Cenił Stephena Kinga. I obiecywał sobie, że pewnego dnia zostanie pisarzem.

Tak też się stało. Ale zanim tego dokonał, otarł się o przemysł filmowy i... księgarstwo. Studiował nawet kryminologię, co - jak powtarzał w wywiadach - w pewnym stopniu pozwoliło mu zbliżyć się do zrealizowania swojej pasji. Poznał wtedy tajniki psychiatrii kryminalnej, kulisy pracy policji oraz medycyny sądowej. Czytający powieści Chattama - wiele z nich zostało opublikowanych także w Polsce - już wiedzą teraz, skąd ta szczegółowa wiedza. Czasami nawet może zbyt szczegółowa.

Wydana niedawno przez katowicką oficynę Sonia Draga powieść Chattama "Plugawy spisek" znów dotyka strasznej sprawy. Kolekcja zamordowanych jest przerażająca. Podobnie jak i sposób, w jaki przestępcy dokonują swoich zbrodni. Kim są naprawdę? Jaka jest ich motywacja?

Maxime Chattama interesuje psychologia bohaterów na tyle mocno, że my, czytający, dajemy się wciągnąć w atmosferę grozy, jaka panuje w tych książkach. Najstraszniejszy jest jednak w nich realizm. Osadzone we współczesności i świecie, który doskonale znamy, sprawiają, że rzeczywistość fabularna z wyobraźni autora przenika do wyobraźni naszej. I wtedy jest już naprawdę gorąco.

wtorek, 5 listopada 2013

Tytuły nieopublikowanych książek Jonathana Carrolla

Jonathan Carroll, uwielbiany przez wielu z Was pisarz, ma skłonność do fantazji. Jego czytelnicy również. Powymyślali mu tytuły nienapisanych powieści. I tak, to prawda, sam ich do tego namówiłem.

Pisarz co dopiero wydał "Kąpiąc lwa", na temat której to powieści przeprowadziłem z nim rozmowę (czytajcie ją niebawem na wyliczance), więc była świetna okazja do tego, by się pobawić. Nagrody - pięć egzemplarzy książki - ufundował wydawca polski Carrolla, poznańska oficyna Rebis. Aby otrzymać jeden z nich, należało wymyślić tytuł niepublikowanej książki pisarza.



Muszę przyznać, że stanęliście na wysokości zadania. Przyszło kilkadziesiąt propozycji, z których najciekawsze publikuję poniżej.

piątek, 1 listopada 2013

Wszystkie kolory Murakamiego

Najnowsza powieść Murakamiego "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa" jest jak woda w strumyku. Spokojny nurt, którym płyną tu słowa, wciąga nas coraz mocniej.

Przeł. Anna Zielińska-Elliott. Muza, Warszawa 2013.
Ta woda to fikcja literacka, w którą Murakami wpuszcza nas z taką swobodą i naturalnością, że człowiek mimowolnie jej się poddaje. Nie odróżniamy w pewnym momencie tego, co jest rzeczywistością a co zmyśleniem. Doskonałe wyczucie detali połączone ze umiarkowanym, dostojnym i przez to hipnotyzującym rytmem opowieści odrywa skutecznie od tego, co się dzieje poza stronami tej książki. Od życia. Choć akurat przecież ta książka jest bardzo życiowa. I realistyczna.

Główny bohater, Tsukuru Tazaki, jest trzydziestosześcioletnim kawalerem, który walczy z natrętnymi myślami o śmierci. Właśnie wychodzi być może z największego kryzysu w swoim życiu. Teoretycznie nie powinien narzekać. Jest całkiem atrakcyjnym, dość dobrze sytuowanym mieszkańcem Tokio, który pracuje zgodnie ze swoimi pasjami. Buduje dworce. A raczej przebudowuje je, dopasowując stare struktury do nowych potrzeb społecznych. Na robienie czegoś z rozmachem, wyznaczanie nowych linii, stawianie od podstaw konstrukcji nie ma już przecież miejsca. Zupełnie jak w jego życiu.

Kiedyś Tsukuru należał do paczki zgranych przyjaciół. Było ich pięcioro - jak pięć palców u ręki. I tak samo byli jednością. Każdy na swój sposób odgrywał inną rolę w grupie. Czerwony, Niebieski, Biała i Czarna oraz bezbarwny Tsukuru idealnie się dogadywali. Pewnego dnia Bezbarwny odebrał telefon od Niebieskiego, który poprosił Tsukuru, by się nie kontaktował z innymi. Sytuacja wydawała się absurdalna i tajemnicza. Coś zablokowało Bezbarwnego, by wyjaśnić, o co poszło. Ale Bezbarwny tak już ma, że pewne sprawy, być może nawet te najważniejsze, odkłada na później. Nie mierzy się z nimi. Choć one tak naprawdę tkwią w nim. Jak rany, które zabliźniły się na powierzchni, ale rozrastają się pod skórą.

środa, 16 października 2013

Steel trzyma się mocno

600 milionów sprzedanych egzemplarzy, 66 lat życia, 47 lat pracy, 129 powieści (co daje średnio 3 rocznie), 9 dzieci... Jakimi liczbami trzeba operować, by wyrazić fenomen jednej Danielle Steel?
 
Między Słowami, Kraków 2013.
Zatrzymajmy się przy tej jedynce. Weźmy do rąk jedną z wielu książek Steel. Na przykład "Podarunek", którego premiera w Między Słowami zapowiadana jest na 24 października. Powieść zaczyna się tak: "Annie Whittaker ubóstwiała Boże Narodzenie – prószący śnieg, rozjarzone choinki stojące na trawnikach przed domami, kolędy i dreszczyk emocji towarzyszący oczekiwaniu na przybycie świętego Mikołaja, który miał się wkraść do pokoju przez komin, zostawić prezenty i umknąć tą samą drogą. Ubóstwiała chodzić na ślizgawkę i pić gorącą czekoladę, nawlekać wraz z mamą na nitki ziarenka prażonej kukurydzy, a potem siedzieć w salonie i z zachwytem wpatrywać się w ustrojoną choinkę, skrzącą się od bombek, oświetloną kolorowymi lampkami".

Czyż nie jest to magiczne? Czyż nie uruchamiają się nasze zmysły od razu, jednocześnie niemal? Wszystko jest pachnące, słodkie, kolorowiutkie. Lekki chłodek piękniutkiego śniegu jest tu tak ciepły, że aż Mikołaj korzysta z komina jak z windy. Porusza się nim w obie strony, by zostawić prezent. Podarunek, znaczy się. Bo o podarku przecież to książka. Tylko jakiego typu?

wtorek, 15 października 2013

Rozwiązanie konkursu z Munro

No i stało się. Alice Munro dostała Nobla, a w międzyczasie trwał konkurs, w którym można było wygrać dwa egzemplarze zbioru "Zbyt wiele szczęścia". Do kogo powędrują książki?

Jak łatwo się domyślić, odpowiedzi przyszło całe mnóstwo.Alice Munro, którą Szwedzka Akademia doceniła za jakość opowieści, była jednak w ostatnim czasie w centrum uwagi. Swoją drogą Munro, gdy już mowa o Noblu, jest kolejną kobietą w zdominowanym przez mężczyzn gronie laureatów tego najważniejszego w świecie wyróżnienia literackiego. Kanadyjska pisarka porównywana bywa  do Czechowa - i to nazwisko było zarazem odpowiedzią w naszym, zorganizowanym wspólnie z Wydawnictwem Literackim, konkursie.

A laureatami są [tu rusza maszyna losująca...]:

piątek, 4 października 2013

Nobel dla Munro?

Alice Munro od pewnego czasu jest wymieniana wśród nieoficjalnych kandydatów do Nagrody Nobla. Czy dostanie? Czekamy. Tak czy owak - nawet bez tego wyróżnienia jest pociągająca.

Przeł. Agnieszka Kuc, WL, Kraków 2013
Zaledwie pierwszy akapit pierwszego opowiadania z opublikowanego właśnie nakładem Wydawnictwa Literackiego zbioru "Przyjaciółka z młodości": "Często śniła mi się matka i chociaż moje sny różniły się szczegółami, zawsze był w nich ten sam element zaskoczenia. Sen się urywał, pewnie dlatego, że w sposób zbyt oczywisty budził nadzieję i niósł zbyt łatwe wybaczenie". Czyż nie tak się nam właśnie zdarza? Takich perełek, zdań, fragmentów, które pasują do naszego życia jak ulał, jest w tym opowiadaniu - tytułowym - całe mnóstwo. Chociaż historia wcale do wesołych nie należy. Choroba, rodzinne splątanie, wyniosłość i ofiarność - wszystko jednocześnie splata się momentami chropowato, jak to w życiu, a ostatecznie idealnie, jak to u Munro. Czytając to opowiadanie, odnosi się wrażenie, jakby wszystko było na miejscu, pasowało idealnie, nic nie było przypadkowe.

Na ogół zresztą nie jest. Życie w absolutnie wszystkich swoich przejawach - czytelnicy światów fabularnych nie opartych na egzystencji samej w sobie powiedzieliby z lekką wyższością: obyczajówka - to główny temat dla Munro. Większość spraw kręci się wokół kobiet, co dla wielu będzie kolejnym powodem do deprecjonowania tej twórczości. Jeśli do tego dorzucić fakt, że Munro specjalizuje się w pisaniu opowiadań - to w sumie dla niektórych Munro może spokojnie nie istnieć. Nie jest bowiem warta uwagi ani energii. O przyjrzeniu się i analizie, a także wyciągnięciu wniosków nie mówiąc.

wtorek, 24 września 2013

Stephen King znowu przeraża

Wydając powieść "Doktor Sen", Stephen King nie tylko napisał błyskotliwą kontynuację "Lśnienia". Zrobił coś więcej. Wszystko bowiem zapowiada, że przyćmił legendarną ekranizację swojej bestsellerowej książki. 

Stephen King, "Doktor Sen", przeł. Tomasz Wilusz. Prószyński i S-ka, Warszawa 2013.
Opublikowane po raz pierwszy w 1977 roku "Lśnienie" (w Polsce w roku 1990) to było coś.
Przerażająca atmosfera, psychoza, tajemnica i narastające napięcie.

W pewnym hotelu, położonym wysoko w górach, Jack Torrance z żoną i małym synkiem zostają zamknięci, by dopilnować posiadłości. Jack jest pisarzem, ale praca niezbyt mu idzie. Pobyt w hotelu ma mu pomóc. Dzieje się jednak zupełnie inaczej. Syn, Danny, wykazuje się zdolnościami parapsychicznymi, a w hotelu wyczuwa się jeszcze czyjąś obecność.

Na kanwie tej opowieści Stanley Kubrick nakręcił kinową wersję książki, ze swoim reżyserskim scenariuszem, choć pod tym samym tytułem. Filmowe "Lśnienie", na co wskazywali fani, różniło się w wielu miejscach od powieściowego oryginału. I choć ekranowa postać horroru spotkała się z ogromnym zainteresowaniem, ba, przerodziła się w legendę i okazała jednym z najlepszych filmów w dorobku twórcy, to King nie był zadowolony. Pisarz nie tylko filmu nie lubił, ale również najwyraźniej drażnił go fakt, że Kubrick niejako przechwycił wymyśloną przez pisarza historię.

czwartek, 19 września 2013

Konkurs z Matrasem: Marek Krajewski || 5 egzemplarzy

12 września pojawiła się nowa książka Marka Krajewskiego. Z tej okazji autor jeździ obecnie po kraju i rozmawia o "W otchłani mroku" (Znak, 2013) ze swoimi czytelnikami. Zawita także i do Krakowa, 25 września, gdzie o godz. 18 w księgarni Matras przy Rynku Głównym 23 będziemy rozmawiać. W imieniu swoim i Marka Krajewskiego serdecznie zapraszam.

Przy okazji, przeglądając swoje książki, uświadomiłem sobie, że mija właśnie dokładnie 10 lat, odkąd się po raz pierwszy z Markiem Krajewski spotkałem. Działo się to przy okazji wywiadu na temat pewnej książki, której tytułu nie mogę teraz zdradzić, bo będę o niego pytał za chwilę w konkursie. :-)


Z książki, w której w 2003 roku wpisał się Marek Krajewski, pochodzą trzy następujące cytaty:

poniedziałek, 9 września 2013

Konkurs z Zygmuntem Miłoszewskim || 2 nazwiska

Tydzień z Zygmuntem Miłoszewskim dobiegł końca. Przynajmniej u nas. "Bezcenny", jak i pozostałe książki autora, pozostają jednak z nami. Garść dobrych wspomnień z Zakopanego i Kalatówek również.

Czas najwyższy na rozstrzygnięcie konkursu, w którym do wygrania były dwa egzemplarzy sensacyjnej powieści o rabunku "Portretu młodzieńca".

Przypominam, że pytanie brzmiało:

Gdzie urzędował Hans Frank jako generalny gubernator podczas drugiej wojny światowej?


Odpowiedź to oczywiście Wawel w Krakowie. Frank zamieszkał tu w kilka tygodni po inwazji Niemców na Polskę. Od 7 listopada 1939 Wawel zamienił się więc w oficjalną rezydencję generalnego gubernatora, który... czuł się chyba tu faktycznie niczym nowy król.

© NAC
© NAC




















Na maila wyliczanka@yahoo.pl dostałem ponad 50 poprawnych odpowiedzi. Spośród nich wylosowałem dwa nazwiska, do których przesłane zostaną egzemplarze książki "Bezcenny" Miłoszewskiego:

piątek, 23 sierpnia 2013

Konkurs: rozwiązanie || 3 nazwiska

Rozwiązujemy konkurs zorganizowany w związku z premierą książki Tanyi Valko "Zrób mnie młodszą, zrób mnie piękną" (Prószyński i S-ka). 

Pytałem o to, jakie miasto jest stolicą Libii. Prawidłowa odpowiedź to: Trypolis.

Fot. Marcin Gorgolewski || www.fotoblog.gorgolewski.pl
Spośród wielu prawidłowych odpowiedzi, które - jednogłośnie tym razem - nadesłały Czytelniczki "Wyliczanki", rozlosowałem trzy nagrody. To do nich powędruje ufundowana przez wydawnictwo Prószyński i S-ka książka Tanyi Valko "Zrób mnie młodszą, zrób mnie piękną".

A zwyciężczyniami w konkursie są:

wtorek, 20 sierpnia 2013

Tanya Valko: Zrób mnie młodszą... || 4 cytaty

W tym tygodniu - przynajmniej do piątku - dużo myślimy o operacjach plastycznych. Robić czy nie? Najpierw brwi, policzki, a może od razu pośladki? No i czy liposukcja? Pytania te, a także szczegóły z nimi związane, nas dręczą za sprawą Tanyi Valko i jej książki, którą można wygrać w konkursie. Szczegóły poniżej, a na razie - na zachętę? - kilka smakowitych cytatów z rzeczonej powieści.

Jocelyn Wildenstein zwana królową operacji plastycznych
1. "- O ja pierdolę!!! - krzyknęła, podczas gdy pielęgniarze z rozbawieniem patrzyli na jej wydepilowane krocze i skromnie zaciśnięte uda. - Ty jebany rzeźniku! - Wpadła w taką furię, że nie czuła już ani bólu, ani przerażenia. - Miał być "głupi Jaś"! Piętnaście minut i po jednym dniu do domu! Ja cię kurwa zabiję! - Ze śliną na ustach i płynącymi po policzkach łzami Anka kopała i tłukła pięściami szpitalne łóżko".

2. "A niby dlaczego mam cię żałować? Cały ten cyrk masz na własne życzenie, na własną prośbę! A przed podjęciem decyzji nie pomyślałaś ani razu o mnie czy o dzieciach. Ani o konsekwencjach. Jesteś skończoną egoistką i snobką, zapatrzoną tylko w siebie i swoje ciało".

3. "Zwiędnięta skóra była odbarwiona środkami antyseptycznymi, a dookoła pępka - jak u jeża - sterczały krótkie nitki, gdzieniegdzie poprzeplatane supełkami. Jednak najbardziej przeraziła ją blizna biegnąca w poprzek całego podbrzusza od jednej kości biodrowej do drugiej, tuż nad linią włosów łonowych".

4. "A czy podejmowanie się operacji, która jest praktycznie niewykonalna, nie jest błędem w sztuce? Przecież jako pacjentka mam prawo do niewiedzy. Nie jestem lekarzem chirurgiem. Dlaczego nikt mnie nie uświadomił?".

***

Wraz z wydawnictwem Prószyński i S-ka zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania są trzy egzemplarze najnowszej książki Tanyi Valko "Zrób mnie młodszą, zrób mnie piękną". Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: jakie miasto jest stolicą Libii?

Odpowiedzi należy przysyłać do 23 sierpnia 2013 roku do godz. 12 pod adres wyliczanka@yahoo.pl

Trzymam kciuki. :-)

piątek, 16 sierpnia 2013

Konkurs z Prószyńskim: Tanya Valko || 3 egzemplarze do wygrania

Myśleliście kiedyś o operacjach plastycznych? A może macie to już za sobą? ;) Jeśli nie, to jest jeszcze jedna szansa na kontakt z tego rodzaju skalpelem: ta mianowicie, że chętnie o tym wszystkim przeczytacie. Tym bardziej że książka o tym opowiadająca - "Zrób mnie młodszą, zrób mnie piękną" Tanyi Valko (Prószyński i S-ka, 2013) jest do wygrania w naszym nowym konkursie.


Anka, tak zwany energizer, najbardziej zwariowana, liderka i dusza towarzystwa; Dorota, jej najbliższa przyjaciółka, zrównoważona, żona mężowi, matka synom; Elżunia, lekko przy kości, milcząca i zamknięta w sobie; Jarka, blondyna, zadowolona z siebie, kobieta sukcesu... Co się dzieje, gdy cała czwórka spotyka się razem?

Niestworzone rzeczy.

Tanya Valko w swojej nowej książce innej niż dotychczas - przypomnę: Valko zasłynęła z arabskiego cyklu książkowego: "Arabska żona", "Arabska córka", "Arabska krew" i "Arabska księżniczka" - opowiada o tym, co z kobietami robi współczesna kultura piękna. Kultura, a właściwie należałoby rzec: przemysł piękna. Pisałem o tym zresztą niedawno przy okazji innej książki, ale o ile tam temat został potraktowany bardzo serio, o tyle tu: z przymrużeniem oka. I ogromnym dystansem.

Bo do operacji plastycznych i upiększania się trzeba mieć zdrowe podejście. Są poza tym granice pogoni za młodością, świeżym wyglądem i utrzymaniem przy sobie powabu, który - ponoć - umyka z wiekiem. I wtedy pojawia się myśl o zmianie. I ingerencji chirurga plastycznego. A wraz z tymi myślami pojawia się mnóstwo wątpliwości. Oraz ważnych pytań.

O tym właśnie wszystkim opowiada - w fabularnej osnowie - Tanya Valko. Czyni to w swoim stylu, czyli łącząc przystępną formułę z rzetelną wiedzą. Ta książka to zatem to nie tylko próba zrozumienia rozterek bohaterek, ale również charakterystyka działalności związanej z kosmetyką medyczną. Ku przestrodze? A może na zachętę? ;-)

***

Wraz z wydawnictwem Prószyński i S-ka zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania są trzy egzemplarze najnowszej książki Tanyi Valko "Zrób mnie młodszą, zrób mnie piękną". Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: jakie miasto jest stolicą Libii?

Odpowiedzi należy przysyłać do 23 sierpnia 2013 roku do godz. 12 pod adres wyliczanka@yahoo.pl

Trzymam kciuki. :-)

czwartek, 27 czerwca 2013

Konkurs z Matrasem: Roma Ligocka || trzech laureatów

Rozstrzygamy kolejny konkurs z Matrasem. Pytałem o książkę Romy Ligockiej, która zrodziła się z inspiracji filmem "Lista Schindlera". Ta książka to oczywiście "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku".


Wśród wielu odpowiedzi, jakie przyszły na mail wyliczanka@yahoo.pl wylosowałem trzech laureatów, którzy otrzymają książki Ligockiej ufundowane przez księgarnię Matras.

Zwycięzcami w tym konkursie są (w dwóch przypadkach podaję początek identyfikacji mailowej):

Kasia Keen

szczurek7704

lucas782

GRATULUJĘ!

Szczegóły dotyczące odbioru nagrody podeślę w mailu.

piątek, 21 czerwca 2013

Konkurs z Matrasem: Roma Ligocka || 3 egzepmlarze ksążki

W księgarni Matras w Galerii Kazimierz w Krakowie 23 czerwca, w niedzielę, Roma Ligocka spotka się ze swoimi czytelnikami. Będzie można porozmawiać z autorką czy uzyskać autograf. W listopadzie ubiegłego roku ukazała się jej nowa książka "Dobre dziecko" (WL) i właśnie z tym tytułem jest związany kolejny konkurs, w którym do wygrania są trzy egzemplarze powieści ufundowane przez sieć Matras.



Roma Ligocka napisała kiedyś powieść zainspirowana postacią małej dziewcynki w czerwonym płaszczyku - bohaterki "Listy Schindlera", głośnego filmu Stevena Spielberga.


Pytanie w konkursie brzmi: jaki tytuł nosi ta książka?

Na poprawne odpowiedzi czekam do czwartku, 27 czerwca, do godz. 12. Adres, na który należy przysyłać odpowiedzi, to: wyliczanka@yahoo.pl.

Powodzenia!

czwartek, 6 czerwca 2013

Rozmowa: Minier || 52 odpowiedzi

Zgodnie z drugą obietnicą zapraszam też do lektury wywiadu z Bernardem Minierem, z którym spotkałem się podczas jego wizyty w Krakowie 17 maja.


Bernard Minier || Fot. A. Krawczyk. Zbrodniczesiostrzyczki
- Porozmawiajmy o pisarskiej kuchni.
- Cuisine.

- Właśnie. Jakie produkty miał Pan na początku podczas pisania tak smakowitego dania jak "Krąg"?
- Nie było jednego składnika. Było ich raczej wiele. Jednym z ważnych wątków była chęć przekazania tego, co się dzieje na uczelniach. Może dlatego, że sam jestem dzieckiem profesora. Mój ojciec był wybitnym wykładowcą, otrzymał wiele nagród, a nauka była jego prawdziwą pasją. Stanowił on dla mnie bardzo dobry przykład. Przyglądałem się też dzieciom - w jaki sposób one przyjmują naukę. Sam mam córkę i syna, i to, co jest dla mnie najbardziej interesujące dotyczy przekazywania wiedzy. Poza tym sam czytam bardzo dużo książek kryminalnych. Bardzo zawsze podobała mi się atmosfera za zamkniętymi drzwiami. Dlatego stworzyłem Cambridge Południowego Wschodu, który, jak wiadomo, jest ważnym miejscem w "Kręgu".

- Ta nauka w kryminale tworzy specyficzne napięcie: zderzenia wysokich idei z niskimi instynktami. Specjalnie?
- Dokładnie to chciałem pokazać. Elita intelektualna, mimo wykształcenia, to ciągle ludzie. Ulegają oni tym samym odruchom co wszyscy. Moim zamierzeniem było odtworzenie tego specyficznego mikrokosmosu: obrazu społeczeństwa w pigułce.

-  I tych odruchów. Co jest dziwne, bo my na ogół myślimy, że ten, kto wykształcony, musi być jakoś lepszy. A tymczasem tak nie jest. Jakieś złe doświadczenia za tym stoją czy taki sobie Pan wymyślił koncept?
- Znam od podszewki te środowiska. Zawsze kusiło mnie, by pokazać tę elitę od drugiej strony. Mój bohater, Servaz, ciągle zadaje pytania pod adresem innych. Zastanawia się, czy to, co widzi, jest prawdziwe. To bardzo podobnie podejście do mojego. A Milan Kundera już powiedział, że powieść jest dziełem złożonym. Tak staram się właśnie pisać.

- No ale ciekaw jestem, jak Pańska rodzina wobec tego zareagowała na "Krąg"?
- Mój ojciec zmarł 10 lat temu, a mama zmarła przed wydaniem książki. Czasem się zastanawiam, jak oni zareagowaliby. Ale mówiąc trochę bardziej dowcipnie: okres moich studiów to nie był najfajniejszy czas. Ta książka to rodzaj "zemsty"...

- To ja może lepiej wrócę do tego Kundery: jak wygląda powstawanie tak skomplikowanej struktury jak powieść? Dajmy na to "Kręgu"?
- Studiowałem konstrukcję powieści kryminalnych. Zauważyłem, że u różnych autorów tkanie fabuły przebiega w różny sposób. W końcu uznałem, że te studia nie są takie ważne. Uznałem, że najważniejsze jest dla mnie skonstruowanie postaci i zbliżenia się do rzeczywistości. Znałem więc początek, koniec, poszczególne etapy, ale tak naprawdę w dużej mierze prowadziły mnie postaci. One rządziły.

- A Pan panuje w ogóle nad tymi swoimi postaciami?
- Tego bym w ogóle nie powiedział. Przede wszystkim nie chodzi mi o kontrolę. Ja tworzę swoją postać i potem mnóstwo rzeczy wokół niej. To jakbym dawał początek życia na ziemi. Dlatego dla mnie bardzo ważny jest dialog między mną a postacią.

- Demokratycznie?
- No, nie do końca. Ale stawiam ich w różnych sytuacjach. I obserwuję, jak się zachowują.


Czytaj też o "Kręgu" Miniera.

niedziela, 2 czerwca 2013

Minier: Krąg || konkurs do 6. czerwca

Morderstwo i tajemnica. W to nam graj. Taki na przykład Bernard Minier umie to ładnie rozegrać. Najpierw w "Bielszym odcieniu śmierci", a teraz w "Kręgu" (Rebis, 2013).


Komisarz Martin Servaz - znany z "Bielszego odcienia śmierci" - prowadzi kolejne dochodzenie. w miasteczku uniwersyteckim, gdzie studiował Servaz, tzw. "Cambridge południowego wschodu", dochodzi do straszliwej zbrodni. Ginie jedna z wykładowczyń. Śledczy pojawia się na miejscu zdarzenia. Ale to dopiero początek. Bo niebawem ginie hodowca psów.

Co dalej? Powrócą pewne wątki z poprzedniej książki Miniera (miły bonus dla czytelników francuskiego autora), będzie również dobrze oddane tło obyczajowe (świat tzw. wyższych sfer - dlaczego on akurat, o tym opowie autor w wywiadzie, który opublikuję tutaj w czwartek, gdy będziemy rozwiązywać konkurs). Bardzo soczyście zarysowane są postaci. Minier jest pisarzem solidnym i bardzo wciągającym, a także pracującym precyzyjnie nad fabułą. Co będzie widać - zapewniam - podczas lektury "Kregu".


Tak to wygląda na trailerze przygotowanym przez Rebis: TU.

W każdym razie mój wniosek z lektury płynie w nieco inną stronę, niż można było się tego spodziewać przy tego typu rozrywkach niezobowiązujących. Bo poza tym, że to nieźle skrojony thriller, "Krąg" skłania do myśli nieco marginalnych, ale jakże ważnych. Przynajmniej mnie.

Chodzi o granicę między tym, co prawdziwe i rzeczywiste a tym, co udawane i złudne. A raczej tym, że czasem ona się zamazuje, co potem rodzi problemy. Bardzo realne. I bardzo rzeczywiste.

Dlatego jeden z  cytatów Miniera, który zaznaczyłem zielono-jaskrawą karteczką samoprzylepną, brzmi następująco: "Przyjaciel to czasem puste słowo. Nieprzyjaciel - nigdy".

***

Czytaj także o trwającym do 6 czerwca konkursie, w którym można wygrać książki Miniera.