Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Universitas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Universitas. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 września 2019

#rozmoWyliczanki: Bartosz Ogórek

"Problemy aprowizacyjne skutkowały bardzo wysokimi cenami produktów, czy nawet całkowitym ich brakiem, ale także, co łatwo przeoczyć spadkiem ich jakości. Przykładem może być ilość dopuszczalnych przez władze domieszek do mąki przy wypieku chleba, okresowo wynosiła ona 50%. To oczywiście oficjalna norma, w rzeczywistości było jeszcze gorzej, a krakowianie w swoim chlebie powszednim znajdowali nie tylko wątpliwej jakości kartofle, ale też dzikie kasztany czy trociny" - mówi o sytuacji mieszkańców Krakowa w czasie I wojny światowej Bartosz Ogórek, historyk i demograf, autor książki "Niezatarte piętno? Wpływ I wojny światowej na ludność miasta Krakowa". 

BARTOSZ OGÓREK
Fot. Andrzej Banaś
Marcin Wilk: Z perspektywy, nazwijmy to, mitycznej lubimy myśleć o Krakowie przełomu XIX i XX wieku oraz początku XX wieku w pewien określony sposób – jako młodopolskiego centrum życia. A jak Kraków tego okresu wygląda z perspektywy historii społecznej czy demografii historycznej? Jak wypada na tle na przykład Wiednia czy Berlina tamtych czasów? 

wtorek, 15 listopada 2016

czwartek, 28 kwietnia 2016

Dekalog pisarski Ribeyro

Obok Vargasa Llosy w Peru czyta się JULIO RAMONA RIBEYRO. W Polsce po raz pierwszy ukazał się właśnie jego wybór opowiadań. 


Zbiór ukazuje się w serii "Nieznana klasyka literatury latynoskiej". Do wyboru rozmaitych opowiadań z różnych okresów działalności Ribeyro dołączono posłowie.

niedziela, 28 grudnia 2014

Premiery: styczeń 2015

Joanna Bator i Anna Janko z nowymi książkami, a poza tym wywiad-rzeka z Haliną Kunicką oraz trzeci tom trylogii Jonasa Gardella - oto co między innymi czeka nas na początku nowego roku.

(c) pamhule / IWoman / CC BY-NC
Rok zacznie się znakomicie. Nową książką Joanny Bator. 



środa, 13 sierpnia 2014

Okiem kamery

Gdy w roku 1839 w parlamencie paryskim zaprezentowano nowe medium, chyba nie wszyscy zdawali sobie sprawę, jakie będą tego konsekwencje.

Przed epoką cyfrową każdy kadr był na wagę złota
(c) National Media Museum / Foter / No known copyright restrictions
Wynalazek niejakiego Louise'a Jacques'a Daguerre'a zrobił wrażenie. Intelektualiści musieli być jednakowoż nieco przerażeni, że Arystotelesa uwaga o osiągnięciu wszelkich ludzkich możliwości - a konkretnie o zdolności obrazowania natury - przeobraziła się w konkret. Wstrzymali też oddech malarze. Na horyzoncie pojawiła się konkurencja.

niedziela, 8 czerwca 2014

Kubańskie mięcho

Na próżno szukać sensu w tym labiryncie. Cel bywa zwodniczy. Prawie jak w życiu. Albo w opowiadaniach Piñery.
(c) _DJ_ / Foter / Creative Commons Attribution-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-SA 2.0)
Ten labirynt to ludzka wyobraźnia, po której wędruje w swoich opowiadaniach kubański autor. Właśnie pojawił się jego zbiór "Zimne opowiadania", na który składają się w zasadzie dwie książki: tytułowa oraz "Ten, który przyszedł mnie zbawić". Dla wszystkich tych, którzy interesują się literaturą latynoską - lektura obowiązkowa. Zwłaszcza, że Virgilio Piñera to - do momentu wydania tego zbioru - wielkie polskie zaniedbanie.

czwartek, 15 maja 2014

Meksykańskie poczucie smaku

Człowiek na kolację czy może jednak totopos i pinole jako danie główne? Zastanówcie się. W meksykańskim menu każdy znajdzie coś dla siebie.

Copyright (c) Nate Gray: A Culinary (Photo) Journal via photopin cc
Na przykład takie chili. Królowa przypraw. Dawni Meksykanie dodawali je do czekolady, alkoholi, owoców, przekąsek i w ogóle do wszystkich potraw. Albo pulque - napój wysokoprocentowy, którego - w uzasadnionych przypadkach - mogli się napić chorzy czy kobiety w ciąży. Ograniczać za to nie musieli się starcy. Ci posiadali bowiem pełne prawo swobodnego upijania się.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Wyliczanka z nowościami: kwiecień 2014

Blogerka modowa - Michał Witkowski, skandalizujący Karl Ove Knausgard oraz Zadie Smith (wreszcie!) - oto tylko część z nowości książkowych.


<<<  

Kwiecień to czas przyspieszenia na rynku księgarskim. Trzeba się przygotować na spore wydatki. Na przykład na nową książkę Marii Dueñas, którą czytelnicy polubili za "Krawcową z Madrytu". Najnowsza książka bestsellerowej autorki to "Olvido znaczy zapomnienie" (Muza, premiera: 16 kwietnia). "Blanca Perea, doktor filologii u szczytu zawodowej kariery, dowiaduje się, że mąż zostawił ją dla młodszej kobiety i będzie miał z nią dziecko. Rozżalona i załamana postanawia wyjechać, jak najdalej od domu i życiowych problemów. Dostaje grant na niewielkim uniwersytecie w Kalifornii, gdzie ma zbadać archiwum tragicznie zmarłego hiszpańskiego profesora. Czy będzie miała odwagę, by skorzystać z kolejnej szansy, jaką da jej życie?".

Dodajmy jeszcze, że Wyliczanka.eu patronuje książce.

środa, 23 października 2013

Humanistyka według Markowskiego

Nauka od pewnego czasu przestała być przestrzenią wrażliwości. Stała się przemysłem wiedzy. Liczą się granty, akredytacje, punkty i dotacje. Jednym słowem: pieniądze.

Universitas, Kraków 2013.
Najnowsza książka prof. Michała Pawła Markowskiego nosi tytuł "Polityka Wrażliwości". Jej punktem
wyjścia jest pytanie, które 40 lat temu zadała Maria Janion. Brzmiało ono wówczas: "Jak uprawiać humanistykę w drugiej połowie wieku XX?". Dziś ta kwestia skłania do refleksji na temat kondycji uniwersytetu i humanistyki w epoce postliberalnej.

Trzy główne tezy książki Markowskiego opierają się na twierdzeniach, że: po pierwsze, humanistyka nie powinna konkurować z naukami ścisłymi; po drugie, jej zadaniem powinno być rozwijanie dyskursywnej wrażliwości; po trzecie, humanistyka powinna mieć na celu uwypuklenie egzystencjalnego zakorzenienia badań nad kulturą. Przywołanie tych twierdzeń było wczoraj, podczas spotkania w Pałacu pod Baranami, jak wsadzenie kija w mrowisko.

środa, 11 września 2013

Lektura wymagająca: Henryk Markiewicz || przełom XIX i XX wieku

Karola Irzykowskiego zna garstka dobrych i pilnych studentów filologii polskiej. Odnoszę wrażenie, że prof. Henryka Markiewicza też. A tymczasem rezultaty tego połączenia bywają bardzo pouczające. Czego przykładem "Czytanie Irzykowskiego" (Universitas, 2011).


Karol Irzykowski żył na przełomie XIX i XX wieku. Należał do elity krytyków literackich w Polsce. Zajmował się jednak także filmem. Co było ewenementem wówczas - kino należało do młodych sztuk i przez to nie było zawsze szanowane przez wyniosłych ponad doraźności profesorów.

Ale grał też Irzykowski w szachy. I był ponoć w tym niezły.

Prof. Henryk Markiewicz z kolei to legenda polonistyki krakowskiej. I nie tylko krakowskiej. Pisałem o nim zresztą wiele razy, przy różnych okazjach. Tu czy tam. Aby wyobrazić sobie, jakiej klasy to człowiek, trzeba byłoby użyć tu wielu metafor, które i tak pewnie w pełni nie określiłyby błyskotliwości, przenikliwości i rzetelności prof. Markiewicza. W każdym razie w Internecie takiej wiedzy, jaką ma ów polonista, nie znajdziecie. Wikipedia może się schować. Przynajmniej jeśli chodzi o literaturę.

Książka "Czytanie Irzykowskiego" to zbiór kilku artykułów, jakie o krytyku z przełomów wieku napisał Markiewicz. Nie da się ich czytać po kolei, od razu powiem, ale dzięki temu właśnie mogłem lekturę książki rozpocząć od tekstu "Szachy i majcher". Sami przyznacie, że tytuł ma w sobie magnes. Tekst jednak, wbrew tytułowi, w małym stopniu omawia pasję Irzykowskiego, za to prezentuje pasję inną, może nawet gorętszą: polemiczną. Oto Irzykowski na kartach tego artykułu kłóci się, mówiąc trywialnie, z Antonim Słonimskim.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Lektura wymagająca: Fotografia i filozofia || wiele milionów sposobów

Fotografia nie jest już taka jak dawniej. Wszyscy mamy taką intuicję, chociaż nie wszyscy potrafimy uzasadnić, jakie zmiany w istocie nastąpiły. Zbiór "Fotografia i filozofia. Szkice o pędzlu natury" (Universitas, 2013) może być w tym zakresie bardzo pomocny.


Znaczącą zmianą w postrzeganiu fotografii jest rozwój technologii. Tradycyjny obraz ciemni, w której zamknięty fotograf wywoływał zdjęcia z negatywu, zastąpił ekran komputera, na którym grafik obrabia cyfrowo zdjęcie. Na wiele milionów sposobów. Ale czy traci w ten sposób na wartości? Tu oczywiście zdania są podzielone. Sceptycy wskazują na łatwość i banalnosć aktu twórczego, artyści traktujący zmieniającą się rzeczywistość jako wyzwanie traktują to jako szansę. Jeszcze jednego odrodzenia fotografii.

Tylko czy fotografia jest w ogóle aktem twórczym? Czy zmienia widzianą przez nas rzeczywistość? Kendall L. Walton w artykule "Przezroczyste obrazy: o naturze realizmu fotograficznego" stwierdza, że obrazy fotograficzne powstają w wyniku procesu mechanicznego, niezależnego od przekonań, jakie na temat fotografowanego obiektu żywi sam fotograf.

Przekonanie fotografa, że oto przez nim znajduje się drzewo, w połączeniu z pragnieniem zrobienia zdjęcia owego drzewa mogą skłonić artystę do skierowania przed siebie aparatu fotograficznego, lecz z chwilą naciśnięcia spustu migawki czynnikiem sprawczym dla powstania obrazu staje się wyłącznie proces optyczno-chemiczny (lub w dzisiejszych czasach optyczno-elektroniczny), nie zaś jakiekolwiek treści mentalne fotografującego - streszcza poglądy Waltona redaktor zbioru Scott Walden.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Lektura wymagająca: Lipszyc || trzy cele

Adam Lipszyc z książką "Sprawiedliwość na końcu języka. Czytanie Waltera Benjamina" (Universitas, 2012) został laureatem Nagrody Literackiej Gdynia. Cieszę się bardzo i gratuluję Autorowi.

Książka Lipszyca to potężne dzieło. Z potężnymi celami. Autorowi chodziło nie tylko o przybliżenie najistotniejszych pism Waltera Benjamina, ale również o przypomnienie czy utrwalenie wizerunku Benjamina jako filozofa. Kluczowymi pojęciami dla Lipszyca czytającego autora "Pasaży" są język i sprawiedliwość. A więc książka skupia się na pewnym etycznym wymiarze języka czy nawet filozofii języka. Ale w "Sprawiedliwości na końcu języka" jest jeszcze coś ważnego.

W swej rekonstrukcji kładę szczególny nacisk na rolę, jaką w tej myśli odgrywa tradycja żydowskiego, apokaliptycznego mesjanizmu.

U Lipszyca chodzi też bowiem o szczególnie odczytaną teologię żydowską, w której zasadniczymi pojęciami są kategorie stworzenia, objawienia i zbawienia. Tymi pojęciami przesiąknięte są zwłaszcza wczesne pisma Benjamina. A wirująca wokół nich myśl i refleksja ma prowadzić nas, czytelników Benjamina (i Lipszyca), ku językowi.

W świecie Benjamina myślenie racjonalne jest myśleniem w języku, tak jak i całe nasze doświadczenie jest przez język zapośredniczone. Zarazem język ten jest nośnikiem objawienia w zarysowanym wyżej sensie: to on stanowi o naszej odrębności od świata rzeczy - wydobywa nas z niego - to język stanowi żywioł działań mesjańskich.

To jednak początek.

Kolejne rozdziały są zbliżeniami i zanurzeniami w myśli żydowskiej i Benjaminowskiej. Lipszyc rozważa zadania i funkcje tłumacza, krytyka, historyka czy filozofa, omawia Benjaminowską teorię alegorii, a wreszcie czyta największych - Goethego czy Kafkę. Wyborne zresztą są to lektury, po których chce się sięgnąć jeszcze raz do klasycznych autorów.

To z pewnością jedna z tych trudniejszych lektur. Uruchamia nieznane pokłady wiedzy skumulowanej kiedyś na studiach (przydatne tu będą zwłaszcza wspomnienia filozofów, kulturoznawców czy literaturoznawców), wzywa do sięgnięcia po nowe lektury (lista długa, ale za to jakże fascynująca!), wymaga otwarcia na różnorakie perspektywy (od razu mówię, że czytelnikom z zacięciem psychoanalitycznym Lipszyc się spodoba).

A co najważniejsze - jest dobrym pretekstem, by sięgnąć po genialnego Waltera Benjamina.


Czytaj też o innych książkach z serii "Horyzonty nowoczesności": Cullerze oraz Sowie.

***

Trwa konkurs, w którym do wygrania książki Romy Ligockiej.

wtorek, 28 maja 2013

O literaturze teoretycznie

Coś z grubej rury tym razem. Jonathan Culler. W Universitasie w świetnej serii "Horyzonty Nowoczesności" jako tom 102 (!) ukazała się właśnie jego "Literatura w teorii".

(c) Source / CC BY-SA
Jonathan Culler to klasyka. Przynajmniej dla mnie. Uczyłem się z jego książki, wydanej bodaj przez Prószyńskiego i S-kę, do kolokwium z poetyki. Było to lata temu, książeczka była dość cienka - jeśli chodzi o ilość zadrukowanych stron, ale dość gruba - jeśli chodzi o wartość. To tam Culler z lekkością nieznaną na uniwersytetach polskich przełomu tysiącleci opowiadał o zjawiskach takich jak feminizm, poststrukturalizm czy gender studies, które dzisiaj w ustach niektórych polityków i publicystów są - w karykaturalnym wydaniu - szmatką do wycierania niezrozumiałej dla nich współczesności. I która to karykatura - jakby sięgnęli do Cullera chociażby, toby wiedzieli - z gender studies niewiele ma wspólnego.