Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania bator, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania bator, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 października 2013

Przystanki Bator: Wałbrzych - Tokio - Warszawa

Joanna Bator, tegoroczna laureatka Nike, była gościem pierwszego dnia 5. edycji Festiwalu Conrada. Ubrana w czerwoną sukienkę niezwykle spokojnym głosem, w którym słychać było momentami sypkość słowa znaną z jej powieści, opowiadała o tym, jaką przeszła drogę, by dotrzeć do miejsca, w którym jest.

Fot. wyliczanka.eu || Z Bator rozmawiają Tomasz Pindel i Szymon Kloska
- Gdy zrobiłam doktorat i przebywałam akurat w Nowym Jorku, kompletnie nie wiedziałam, co dalej - mówiła w krakowskiej Mandze Bator. - Kiedyś, niemal przypadkiem, koleżanka przysłała formularz dotyczący stypendium w Japonii. Miałam jedną noc na napisanie projektu i znalezienie hosta. Zrobiłam to. Nad ranem posłałam aplikację. Wkrótce dowiedziałam się, że mam na dwa lata pojechać do obcego sobie kraju. Nigdy w swoim życiu nie byłam tak samotna jak tam.

Obca kultura i nieznane otoczenie potęgowało poczucie odosobnienia. Ale to właśnie w tej samotności narodziła się Joanna Bator-pisarka. Laureatka Nike przyznała, że "Piaskową Górę" wysłała do wydawnictwa, podpisując się najpierw pseudonimem. Do wydania pod prawdziwym nazwiskiem przekonała ją Beata Stasińska, redaktor naczelna W.A.B., oficyny, w której ukazały się kolejne powieści Bator. - To zabrzmi teraz niewiarygodnie, ale ja wtedy nawet nie wiedziałam, kim jest Beata Stasińska.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Miejsca poza tekstem

Nie mam słów, by wyrazić, jak świetna jest proza Joanny Bator. Przekonałem się o tym już przy "Piaskowej Górze". Upewniam się o tym, czytając "Ciemno, prawie noc" - zasłużenie nominowaną do nagrody Nike.

Zespół rezydencjonalny. Wałbrzych - Książ, ul. Piastów Śląskich 1
(c) Jass sw (Own work) [CC BY-SA 3.0 pl (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commons
O czym jest najnowsza książka Bator?

poniedziałek, 16 lutego 2015

Warsztat pracy: Joanna Bator

Joanna Bator w kolejnej odsłonie cyklu "Warsztat pracy" mówi: "Kiedy piszę, jestem skoncentrowana jak fakir. Nie pamiętam wtedy nawet, że coś takiego jak Internet istnieje".


(c) jacsonquerubin / Foter / CC BY-NC-SA

Marcin Wilk: Zacznijmy od sprawy, która jest  świeża, bo poniekąd związana z "Wyspą Łzą". Chodzi mi o blokadę twórczą. Różnie radzą sobie z nią piszący. Co Ty robiłaś, kiedy Ci się ostatnio przytrafiła?

Joanna Bator: Okres pustki przyszedł po trzech powieściach napisanych na jednej fali w ciągu czterech lat. Mój umysł potrzebował odpoczynku i bezczynności, ale go nie słuchałam. Przez kilka miesięcy w 2013 miałam w głowie tylko słowa „znikła bez śladu”. Szukałam ekscytacji na siłę, próbowałam poruszyć nurt życia. Gotowa byłam zakochać się w listonoszu albo ogrodniku. Znalazłam ekscytację w Internecie. Spotkałam Sandrę Valentine, bohaterkę „Wyspy Łzy” i moją towarzyszkę tej dziwnej podróży.

niedziela, 28 grudnia 2014

Premiery: styczeń 2015

Joanna Bator i Anna Janko z nowymi książkami, a poza tym wywiad-rzeka z Haliną Kunicką oraz trzeci tom trylogii Jonasa Gardella - oto co między innymi czeka nas na początku nowego roku.

(c) pamhule / IWoman / CC BY-NC
Rok zacznie się znakomicie. Nową książką Joanny Bator. 



środa, 7 grudnia 2016

Joanna Bator: "Jestem wymagająca"

"Główna zahaczka w „Króliku” to potworność. Ludzka i nieludzka, własna i świata" - mówi JOANNA BATOR, laureatka Nagrody Nike. Jej nowa książka "Rok Królika" właśnie ukazuje się w księgarniach.

JOANNA BATOR
Fot. K. Lukas

MARCIN WILK: Przy okazji poprzedniej książki, „Wyspa Łza”, wiele mówiłaś o zahaczkach. Działały one i teraz, przy „Roku Królika”? 

środa, 4 marca 2009

Fiksum-dyrdum

Joannę Bator znałem przede wszystkim z tekstów o psychoanalizie. Teraz wraca ono do mnie w spektakularnej odsłonie, która się nazywa "Piaskowa Góra".

Panorama Wałbrzycha
(c) CC

Tytułowa bohaterka to dzielnica Wałbrzycha. Tam też w bloku zwanym Babel mieszka Jadzia Chmura ze swoją córką Dominiką. Ich rodzinne dzieje stanowią kanwę, wokół której skupia się uwaga narratorki. Bo poza tym bohaterów jest tu całe mnóstwo - mężowie i żony, ojcowie i matki, kochankowie i kochanki, sąsiedzi i sąsiadki, koledzy i koleżanki. Demokratycznie - jak to w świecie, gdzie rządzi różnorodność.

czwartek, 2 stycznia 2014

Na co czekam w Nowym Roku

Po podsumowaniach minionego roku czas najwyższy na zapowiedzi. Na nowego Huelle, nową Bator czy nową Tokarczuk. I antologię reportażu Szczygła. Cieszycie się? Bo ja bardzo. I już przebieram nogami.

<<< Paweł Huelle w powieści "Śpiewaj ogrody" (Znak) zabierze nas do Gdańska. Na stronie wydawnictwa dowiadujemy się, że ta książka to "przepiękna, misternie skonstruowana powieść o nieistniejącym już wielokulturowym świecie, w którym przenikały się różne tradycje i nacje. O Wolnym Mieście Gdańsku i tajemniczej operze Wagnera, która zmieniła życie pewnego kompozytora i jego żony. O fleciście z Hameln i przemarszu szczurów, które w posępnej ciszy wędrują ulicami Gdańska. O muzyce w cieniu Hitlera, literaturze w cieniu zbrodni, miłości w cieniu wojny i o niezwykłej przyjaźni małego chłopca ze starą Gretą". Premiera już za kilka dni, więc spodziewajcie się recenzji na Wyliczance.

Joanna Bator, laureatka (wreszcie!) Nagrody Nike, wraca do Japonii. "Rekina z parku Yoyogi" opublikuje W.A.B. Pisarka chce nas poprowadzić po zakamarkach, o których nie znajdziemy rzetelnych opisów w folderach reklamowych i przewodnikach turystycznych. Na stronie Instytutu Książki czytamy, że wśród tych miejsc znalazły się: las samobójców w Aokigaharze czy opusczone miasteczko Nichitsu, będące ulubionym celem eksploratorów ruin.

wtorek, 31 grudnia 2013

Podsumowanie roku 2013: lipiec - grudzień

Opowieść o Bukareszcie Rejmer, narracja nagrodzonej Noblem Munro albo bestsellerowa Ficner-Ogonowska? A może thriller Miłoszewskiego, totalna historia Myśliwskiego lub wyznania Tymańskiego? Która z książek drugiej połowy 2013 roku zachwyciła najbardziej?

Drugie półrocze na Wyliczance otworzyła Joanna Bator z książką "Ciemno, prawie noc", świetną i słusznie nagrodzoną Nike. Bardzo nam się podobał również  powieściowy Ignacy Karpowicz.

Wakacje upływały też pod znakiem "Azylu" - nowej książki Izy Sowy. Autorka specjalnie dla nas opowiadała o tym, co sprawiło, że napisała teraz taką książkę.


W lipcu zaczęliśmy się przyglądać również filmom (już teraz mogę zapowiedzieć, że o filmach w Nowym Roku na Wyliczance będzie całkiem sporo). Z zainteresowaniem zaglądaliśmy na przykład do książki Tadeusza Lubelskiego.

Jako jedni z pierwszych sięgaliśmy po książkę Małgorzaty Rejmer "Bukareszt". I podpuszczaliśmy, by na podstawie "Teorii wywrotowych" wywrócić coś w swoim życiu.

Odnaleziona w antykwariacie "Socjologia kobiety" nie zapowiadała jeszcze przyszłych wojen o gender. "Historia urody" natomiast opowiadała o tym, jak sytuacja zmieniała się na froncie piękna i powabu. Kusiliśmy też do czytania dosłownie: fabułą i okładką powieści Daniela Chavarrii. Ale niektóre sprawy, jak doskonale wiemy, nie mogą być do końca wyjaśnione. Paranormalność? Czemu nie. Pisaliśmy o niej pod koniec lipca.

środa, 28 sierpnia 2013

Nike - nominacje: Tomasz Pietrzak || jeden z 3 tomików

Wśród trzech nominowanych w tym roku do literackiej nagrody Nike tomików poetyckich znalazł się zeszyt Tomasza Pietrzaka "Rekordy" (Nowa Ruda, 2012). Znacie?

Rzeczą najważniejszą w przypadku poety Tomasza Pietrzaka, jak twierdzą niektórzy, jest Śląsk. Pietrzak bywa nazywany poetyckim archiwistą minionej śląskiej codzienności. Przypatruje się jej historyczności. Społeczeństwu. Kulturze. Drobiazgom zanotowanym w dziełach sztuki. I nie tylko tam.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Nike - nominacje: Maciej Sieńczyk || wyd 2012

Wśród tegorocznych nominowanych do literackiej nagrody Nike znalazł się komiks. Wydany przez Lampę i Iskrę Bożą Pawła Dunin Wąsowicza. Tytuł komiksu: "Przygody na bezludnej wyspie". Autor: Maciej Sieńczyk. Ochota na przeczytanie: ogromna. Zaraz się przekonacie dlaczego.


"Przygody..." to trzeci z kolei album komiksowy Sieńczyka. I jak wiele poprzednich jego historii - znają je także czytelnicy miesięcznika "Lampa" - opowieść przypomina trochę sen, trochę coś w stylu "Rękopisu znalezionego w Saragossie" Jana Potockiego. Krytycy nie bez przesady mówią więc o opowieści szkatułkowej.

Zaczyna się jednak od pobudki. Mężczyzna miał jakiś potworny, katastroficzny sen. Gdy wstaje, pod drzwiami mieszkania znajduje pamiętnik. I, znowu, zaczyna się podróż w wyobraźnię. Tym razem rozpisaną. Pamiętnik opowiada o mężczyźnie, który wybrał się w rejs statkiem do Afryki. Tak rozkręca się kolejna historia. A potem następna i następna...

czwartek, 18 lipca 2013

Nike: nominacje: Tadeusz Sobolewski || Plac Dąbrowskiego 7/13

Dla wielbicieli Mirona Białoszewskiego rok 2012 był szczególny. Z dwóch powodów. Bo, po pierwsze, ukazał się jego długo wyczekiwany "Tajny dziennik". A, po drugie, światło dzienne ujrzał rodzaj biografii Białoszewskiego napisanej przez Tadeusza Sobolewskiego. "Człowiek Miron" (Znak, 2012). Opowieść niecodzienna. Bo dotykająca niecodziennego człowieka. Choć przecież tak w codzienności domkniętego.


Wiosną roku 1970 Tadeusz Sobolewski, lat 23, szedł na plac Dąbrowskiego (7/13), gdzie mieszkał Miron Białoszewski, lat 48. Jeden przyszedł tylko po autograf, drugi był już uznanym poetą, twórcą, autorem "Pamiętnika z powstania warszawskiego".

Jak Tadzio przyszedł, tak został. Trzynaście lat. Aż do roku 1983, momentu śmierci Mirona.

Książka "Człowiek Miron" jest hołdem złożonym tej przyjaźni. To nie biografia, od razu zaznaczam. To rodzaj rozbudowanego i czułego wspomnienia, w którym oczywiście głównym bohaterem jest Miron Białoszewski. On, a w zasadzie aura, jaką wokół siebie roztaczał. I jeszcze ktoś.

Miron w pewnym sensie zagrażał mojej płynnej tożsamości siłą swego przyciągania. Dziś myślę o nim i jego twórczości inaczej niż wtedy: ten najbardziej „wsobny” z polskich poetów jest nie tylko „dla siebie” – on jest cały dla nas, dla innych, w tak wielkim stopniu jak żaden z jego współczesnych.
Jakie z tego płyną konsekwencje? Ano takie, że w książce na równi obok Białoszewskiego poznajemy i Sobolewskiego. Autor wciąga swoją biografię, także swój czas, w strukturę i narrację opowieści. Drugi rozdział jest więc rozliczeniowy ("Donos na Mirona"), kolejny nawiązuje do słynnej książki ("Pamiętnik z powstania"), następny do legendarnego miejsca zamieszkania ("Plac Dąbrowskiego"). I tak dalej.

Sobolewski próbuje zbliżać się do Mirona ostrożnie, choć przecież od pierwszego momentu jest wciagnięty weń maksymalnie, jak się tylko da. Bez reszty. Poeta absorbuje go wielostronnie, otwiera nowe przestrzenie, uwrażliwia. Wchodzi w jego życie.

Wyzwalając się spod wpływu Mirona, dochodziłem do tego, że „między jego tłem a moim nie ma nic wspólnego”. Ale ostatecznie to on odniósł zwycięstwo nad nami, otaczającymi go „młodymi”, tak jak wcześniej zwyciężał ze swymi dawnymi przyjaciółmi twórcami: Swenem Czachorowskim, Ludwikiem Heringiem, Leszkiem Solińskim. Jego pisanie weszło głęboko w świadomość nas wszystkich, tych, którzy go znali, i tych nowych, młodszych, którzy go czytają, wystawiają, którzy dziś o nim piszą.
Obrzędy towarzyskie prawie jak liturgie, eksperymenty Mirona-aktora - na scenie literatury i życia, choroby, które zawsze, gdy myślimy o literatach jakoś budzą (pewnie teraz wielu Wam przyjdzie na myśl "Kronos" Gombrowicza). Całe to tak zwane życie artystyczne. W szerokim tych słów zakresie.

Leszek Soliński (c) muzeumzarnowiec.pl
Dużo tu wspomnień - nie tylko Sobolewskiego. Czasem bez sentymentów. W rodziale o Leszku Solińskim, wieloletnim partnerze Białoszewskiego, znajdziemy następujący akapit:

W połowie lat siedemdziesiątych, po pierwszym zawale, Miron decyduje się wreszcie, po siedemnastu latach wspólnego mieszkania, rozstać z Leszkiem. Załatwia dla niego przydziałową kawalerkę na Saskiej Kępie, tzw. Chamowie. Leszek początkowo się godzi, po czym popada w depresję. Leży bez ruchu w swojej kuchni-saloniku. Nie chce się wynieść z placu Dąbrowskiego. Miron swoim zwyczajem ustępuje. Leszek wstaje wtedy z łóżka, organizuje przeprowadzkę. Pomagamy mu w tym i my. Przenosimy na Lizbońską pojedyncze rzeczy z placu Dąbrowskiego. „Malina jeszcze była znośna – donosił Leszek Mironowi. – Ale Tadek okropny”.
"Człowiek Miron" to odważna książka. Sobą pisana. Sądzę, że Białoszewskiemu by się spodobała.

O Białoszewskim czytaj również w notce o "Chamowie".

Czytaj też o innych tytułach nominowanych do Nike 2013:
> "Morfinie" Szczepana Twardocha,
> "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator,
> "Historii niebyłej kina PRL" Tadeusza Lubelskiego.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Nike - nominacje: Małgorzata Szpakowska || dwudziestolecie międzywojenne

Dwudziestolecie międzywojenne to już dzisiaj historia. Choć niektórzy za nim tęsknią jak za kimś bardzo bliskim. Dlaczego? Na to pytanie poniekąd odpowiada książka Małgorzaty Szpakowskiej "'Wiadomości Literackie' prawie dla wszystkich" (W.A.B., 2012).


"Wiadomości Literackie" były pismem, które ukazywało się w latach 1924-1939. Niemal wiek temu. W bardzo specyficznym czasie. Na łamach publikowali najwięksi tamtej epoki. Cały Skamander. Boy-Żeleński. Ginczanka. A nawet Bruno Schultz, który w "WL" debiutował w 1933 roku.

Książka Małgorzaty Szpakowskiej to monografia tego niezwykłego czasopisma. Ale nietypowa. Autorka analizuje zawartość poszczególnych numerów wedle pewnego klucza. Uzupełnia swój wywód materiałami z innych źródeł, sięgając po wspomnienia, listy oraz opracowania naukowe. Podejmuje różnorodne aspekty istnienia tygodnika. Prezentuje ponadto poglądy redakcji na sprawy społeczne czy polityczne. Co jest szczególnie istotne - nie tylko dla historyków. Pokazuje bowiem rozwój myśli ideowej.

Szpakowska podsuwa tym samym już trzecią książkę w serii "Z Wagą", znakomitego cyklu W.A.B., w którym istotnym tematem jest kulturowy i społeczny wymiar rozmaitych zjawisk. Dwa poprzednie tomy autorki, "Obyczaje polskie" oraz "Chcieć i mieć", przyniosły analizę społeczną Polaków. Trafną i przekonującą. Oraz, co najważniejsze być może, dostępną. Bez uciekania do słupków, socjologicznych niezrozumiałości, a jednocześnie opartą na konkretach, bez wygodnych uogólnień.

Czy tym razem Szpakowska ma więc szanse na Nike? Obawiam się, że nie. Konkurencja jest ogromna, a ranga dwudziestolecia międzywojennego jako epoki, która oświetla współczesność to ciągle jedynie sprawa wąskiej grupy zaangażowanych w temat osób. A szkoda.

Archiwalne wydania "Wiadomości Literackich" można przejrzeć TU.


Czytaj też o innych tytułach nominowanych do Nike 2013:
> "Morfinie" Szczepana Twardocha,
>  "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator,
> "Historii niebyłej kina PRL" Tadeusza Lubelskiego,
> "Człowieku Mironie" Tadeusza Sobolewskiego,
> "Nowym wspaniałym Iraku" Mariusza Zawadzkiego,
> "Bach for my Baby" Justyny Bargielskiej. 

poniedziałek, 8 lipca 2013

Nike - nominacje: Tadeusz Lubelski || 13 filmów, których nie ma

A gdyby tak napisać alternatywną historię kina? Czyli taką, która się nie wydarzyła. Choć mogłaby. Pokusił się na to Tadeusz Lubelski autor "Historii niebyłej kina PRL" (Znak, 2012), książki nominowanej w tym roku do nagrody Nike. Zasłużenie.

Skąd pomysł? Wprost z książki Alexanrda Demandta "Historia niebyła". Francuski profesor zakpił sobie z poważnego traktowania przeznaczenia dokonanego i... napisał kronikę wypadków z cyklu "co by było, gdyby...". Co by było, gdyby na przykład Poncjusz Piłat w roku 33 ułaskawił Jezusa? Albo co by było, gdyby Hitler zmarł w roku 1938? No właśnie. Co by było. Sprawna ręka połączona z rzetelną wiedzą i poczuciem humoru daje w przypadku rozrysowania takich konkurencyjnych scenariuszy ciekawe rezultaty. Książka Demandta była dobrą zabawą, stwierdził Lubelski, dlaczego więc nie pobawić się podobnie. Tyle że z polskim kinem czasów PRL.

A profesor Tadeusz Lubelski, wykładowca w Instytucie Sztuk Audiowizualnych na Uniwersytecie Jagiellońskim, spec od polskiej kinematografii, ma ku temu wszystkiemu odpowiednią legitymację. Swoją historię snuł wokół projektów niezrealizowanych, choć potencjalnych. Wśród reżyserów trzynastu obrazów, które mogły powstać, a nie powstały - i pisze o nich Lubelski - jest więc plejada gwiazd. I tak: Aleksander Ford w książce Lubelskiego realizuje w roku 1946 "Doktora Korczaka". Andrzej Wajda doprowadza do skutku "Jesteśmy sami na świecie" zrealizowany w roku 1958. Kręci też "Przedwiośnie" w roku 1967. Co więcej, Stanisław Bareja pokazuje polską wersję Jamesa Bonda, czyli film "Nasz człowiek w Warszawie" zrealizowany w roku 1967.

Lubelski opisuje każdy z obrazów z akademicką skrupulatnością. Motywy powstania, okoliczności realizacji, charakterystyka produkcji. Przegrzebał źródła, porozmawiał z reżyserami - np. Wajdą. Rzecz, choć to rodzaj dowcipu, potraktował serio. Bardzo solidnie. W ten sposób "Historia niebyła kina PRL" jest tak wciągająca i zarazem udokumentowana, że momentami zapominamy, że to tylko dobra zabawa. Napisana ze smakiem i polotem. Tak jak książka Demandta. A może nawet i lepsza.

Prawdziwą perłą w tej koronie są natomiast, jak dla mnie, recenzje. Do każdego szkicu o filmie jest dołączony odpowiedni tekścik krytyczny. Smakowitość, że hej.

Co do recenzji, zależało mi na ich wiarygodności, toteż wystrzegałem się - jak tylko mogłem - tonacji parodystycznej. Starałem się - na ile umiałem - zaproponować trzynaście tekstów, które naprawdę mogły powstać w okresie domniemanej premiery każdego z filmów, a przy tym - wyjść spod piór krytyków, którzy najlepiej by się nadawali do napisania tych recenzji - pisze Tadeusz Lubelski we wstępie.

Rezultat tego pomysłu? Olśniewający. W książce Lubelskiego "piszą" w ten sposób: Waldy Jerzorff, Teodor Krzysztof Poeltitz, Żak Munty Zaygłuński, Lew Tadeusz Soboski i inni.

Wyśmienitość nad wyśmienitościami. Dawnom się tak nie uśmiał. Serio.

Czytaj też o innych tytułach nominowanych do Nike 2013:
> "Morfinie" Szczepana Twardocha,
> "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator.

wtorek, 16 września 2014

Jarek Czechowicz: "Trzeba być czujnym".

"Rok w rozmowie", książka z wywiadami Jarka Czechowicza, znanego z bloga "Krytycznym okiem", dzisiaj ma swoją premierę. Na Wyliczance role się zamieniły i autor z pytającego zrobił się odpowiadającym. 
Yrsa Sigurdardóttir, islandzka pisarka, i Jarek Czechowicz, który poza książkami kocha Islandię.
(c) wyliczanka.eu
Marcin Wilk: - Co się stało, że nagle postanowiłeś poza pisaniem recenzji zacząć rozmawiać z autorami? Skąd w ogóle ten pomysł?

Jarek Czechowicz: - O tym można przeczytać w krótkim wstępie do "Roku w rozmowie", dlatego odsyłam do lektury. Natomiast Tobie mogę powiedzieć tyle, że chciałem się sprawdzić, przetestować moją czujność.

- Czujność?

środa, 24 lipca 2013

Nike - nominacje: Mariusz Zawadzki || między 2003 a 2009 rokiem

Wśród nominowanych w tym roku do literackiej Nagrody Nike znalazł się reportaż Mariusza Zawadzkiego "Nowy wspaniały Irak" (W.A.B., 2012).


O Iraku wiemy skądinąd. Na ogół z prasy. Czy też z telewizji. Idą za tym krajem różne stereotypy. Że to kraj dziki i nieokiełznany - to najczęściej. Orient. W złym tego słowa znaczeniu. Rolą reportażysty jest odczarować nasze wyobrażenia i to czyni właśnie Mariusz Zawadzki z "Gazety Wyborczej". Ma legitymację, by pisać o Iraku, bo przebywał w nim pomiędzy rokiem 2003 a 2009. Książka "Nowy wspaniały Irak" jest pokłosiem tego obytu.

Czego dowiadujemy się z kart tego pomarańczowego tomu? Przede wszystkim tego, że Bagdad był kiedyś przepięknym miastem.
Pamiętać należy o tym zwłaszcza w kontekście najazdu Mongołów, którzy w XIII wieku splądrowali tę jedną z najwspanialszych stolic świata, w dodatku kompletnie nie poradzili sobie z miejscowymi. W zasadzie podobnie stało się, gdy Irak – kilka wieków później – przejęli Amerykanie z siłami sprzymierzonymi. Wsparta historycznymi nawiązaniami Zawadzkiego relacja z Iraku dzisiaj siłą rzeczy musi więc być przesiąknięta rzeczywistością wojenną. W jednym z pierwszych rozdziałów książki czytamy zatem o handlu bronią („Broni było tyle, że stała się śmiesznie tania”), zaraz potem o porwaniach, formach (czasem mocno partyzanckich) dziennikarstwa, Saddamie (który „w sądzie prezentuje się znakomicie”), czy po prostu komórkach, którymi miejscowi (i nie tylko) pstrykają spontanicznie zdjęcia zabitych. (z recenzji dla Instytutu Książki)
„Nowy wspaniały Irak” w tym kontekście należy odczytywać jako ironiczny tytuł. Zawadzki, jak na reportera przystało, usiłuje przyjrzeć się konfliktowi ze wszystkich stron. Potrafi zaryzykować zakup rakiety czy wcielić się w badacza Biblii. To spójna choć wieloraka opowieść. Szczypta historii zmiksowana ze współczesną relacją, elementy sensacyjne przeplecione ze zwykłą opowieścią - to niewątpliwe walory "Nowego wspaniałego Iraku".


Czytaj też o innych tytułach nominowanych do Nike 2013:
> "Morfinie" Szczepana Twardocha,
> "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator,
> "Historii niebyłej kina PRL" Tadeusza Lubelskiego,
> "Człowieku Mironie" Tadeusza Sobolewskiego. 

środa, 31 lipca 2013

Nike - Nominacje: Justyna Bargielska || trzy tomiki

W tym roku trzy zbiory poetyckie zostały nominowane do Nike. Aż czy tylko? Oto jest pytanie. Dość zasadne. Bo przecież Polska poezją stoi. Nie rozstrzygnę tego dzisiaj . Natomiast mogę zajrzeć do "Bach for my baby" (Biuro Literackie, 2012) Justyny Bargielskiej.






Agnieszka Gruszczyńska o tym tomiku pisze tak:

Bach for my baby − najnowszy tomik poetycki Justyny Bargielskiej – to zbiór lirycznych anegdot o kondycji relacji między ludzkich. Mimo gorzkiego smaku, jest to kojąca wypowiedź, odbierająca wprawdzie niektóre marzenia, ale przede wszystkim przekonująca, że nic, co spotykamy na swojej drodze, nie ma wymiaru ostatecznego. Chciałoby się nawet zaryzykować stwierdzenie, że nic już nie jest wyjątkowe, nic też nie poddaje się jednoznacznym klasyfikacjom. Czy jednak stwierdzenie takie nie byłoby nadużyciem?
Ano właśnie.

W przypadku Justyny Bargielskiej chyba nie. Bargielska, jak to ktoś pięknie - choć w złośliwym kontekście - ujął, pisze sama dla siebie. O życiu zwykłym. Tak zwanym życiu zwykłym. Bo oczywiście perspektywa liryczna wypacza, emocjonuje, wyolbrzymia, dezorientuje. Czasem też wkurza. Po prostu.

Bargielska kolekcjonuje słowa, obraca je, czasem wywraca do góry nogami, prześwietla i przygląda się im z ironią. I to jest całkiem niezła rekomendacja dla tego, co tworzy.

Sporo tu nierozstrzygnięć i wieloznaczności. Poezja nie odpowiada jednak dziś na pytania "jak żyć?". Chętniej natomiast się wypowiada na temat, jak życie wygląda. Przynajmniej ta poezja. Filozofia kończy się w prozie życia przełożonej na poezję chwili. Tak jak czyni to Bargielska.

W największym skrócie pisząc.

Czytaj też o innych tytułach nominowanych do Nike 2013:
> "Morfinie" Szczepana Twardocha,
> "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator,
> "Historii niebyłej kina PRL" Tadeusza Lubelskiego,
> "Człowieku Mironie" Tadeusza Sobolewskiego,
> "Nowym wspaniałym Iraku" Mariusza Zawadzkiego. 

sobota, 5 listopada 2016

#przesłuchania: Monika Płatek

"Z oskarżenia publicznego prokurator ma obowiązek działać, jeśli zajdzie podejrzenie lub zostanie dostarczona informacja. Gdy przestępstwo ścigane jest na wniosek, prokurator może nawet patrzeć na gwałt i dopóki osoba zgwałcona nie zgłosi wniosku, prokurator nic nie zdziała" - mówi prof. MONIKA PŁATEK.
  
Od dzisiaj przez kilka kolejnych sobót zapraszać Was będę na cykl #przesłuchania - serię wywiadów inspirowanych sprawkami kryminalnymi.